REKLAMA
Waymetry V1

Trybunał Konstytucyjny zajmie się mandatami

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Do rozporządzenia dodany jest spis wykroczeń oraz wysokości mandatów im przypisanych. Seremet zauważa, że spośród 377 spisanych wykroczeń aż 318 ma określone sankcje w sposób sztywny; np. za picie alkoholu w miejscach objętych zakazem ustawa przewiduje mandat w wysokości od 20 do 500 zł; taryfikator zaś tylko jedną karę – 100 zł. Okazuje się więc, że wszyscy sprawcy danego wykroczenia otrzymują takie same mandaty. Seremet uważa, że jest to sprzeczne z "fundamentalnym ustawowym wymogiem, aby przy wymiarze kary brać pod uwagę stopień społecznej szkodliwości czynu, rozmiar szkody, stopień winy, niekaralność sprawcy, jego pobudki, warunki osobiste i majątkowe, stosunek do pokrzywdzonego itp." Według niego "taka regulacja prawna prowadzi do sytuacji, że wymierzenie kary przez uprawniony organ staje się fikcją, bowiem identyczną karę każdemu ze sprawców określonego wykroczenia wymierza, de facto, wydający rozporządzenie organ władzy wykonawczej (w analizowanym przypadku – prezes Rady Ministrów), który przecież nie jest organem uprawnionym do prowadzenia postępowania w sprawach o wykroczenia."

Według ustawy premier miał określić w rozporządzeniu zróżnicowanie wysokości mandatów. Tak się jednak nie stało. Seremet zarzuca rozporządzeniu, że zaostrza ustawową odpowiedzialność za część wykroczeń przez podniesienie dolnej granicy grzywien. Według Kodeksu najniższa grzywna wynosi 20 zł, zaś taryfikator uznaje za najniższą kwotę 50 zł. Ponadto rozporządzenie nakazuje karanie mandatami sprawców czynów, których ustawa wprost nie zakazuje. Prowadzi to np. do karania mandatem za "chodzenie i przebywanie na wydmach", mimo, że Kodeks wykroczeń mówi jedynie o "niszczeniu wydm".

W styczniu 2014 roku Donald Tusk skierował pismo do TK, w którym podkreślał, że rozporządzenie jako całość jest zgodne z konstytucją. Przyznał jedynie "niekonstytucyjność kilku zapisów załącznika". Według Tuska specyfikacją postępowania mandatowego jest nakładanie sankcji przez funkcjonariusza, nie zaś przez sąd. Funkcjonariusz z kolei nie jest organem orzekającym więc nie ma obowiązku stosowania dyrektyw wymiaru kary określonych w kodeksie. "Funkcjonariusz nakłada grzywnę bezpośrednio po wykroczeniu i nie może analizować pobudek działania sprawcy, warunków osobistych i majątkowych itp. Te zasady nie odnoszą się do mandatów, lecz do kar orzekanych przez sądy." Indywidualizacja kary może dotyczyć jedynie czynu popełnionego przez kilku sprawców i odnosi się do sądów, nie zaś do mandatów. W kwestii wysokości mandatów Tusk orzekł, że "w dużej części wykroczeń maksymalna kara, jaką można nałożyć mandatem, jest znacznie niższa od tej, którą może wymierzyć sąd." Sprawca wykroczenia może nie przyjąć mandatu – co oznacza, że sprawa trafia do sądu.

Niekonstytucyjne według Tuska zapisy rozporządzenia to karalność m.in.: samowolnego umieszczania lub usuwania urządzeń kontrolnych na drogach; odmowy okazania karty kierowcy oraz zapisów odręcznych i wydruków czy nieposiadania zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego.

Sprawa zostanie zbadania przez 3 sędziów TK. Przewodniczym jest Mirosław Granat, sprawozdawcą Leon Kieres. Urząd premiera mają reprezentować dwaj prawnicy z MSW.

W kwestii wydm – Donald Tusk zauważył, że niszczenie wydm może powodować samo chodzenie po nich.

źródło: gazetaprawna.pl

Autor: Bogumił Paszkiewicz

Zobacz również