REKLAMA
Petronas Tutela

Z kierownika przedszkola za kierownicę ciężarówki

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Na realizację marzeń nigdy nie jest za późno. Dowodem na to jest historia kobiety, która jeszcze w dzieciństwie marzyła zostać operatorem dźwigu. Pomysł młodej Niny spotkał się z dezaprobatą rodziców, w efekcie czego “wylądowała” w przedszkolu. Dziś, choć złożyły się na to bardzo nieprzyjemne okoliczności, z uwielbieniem pruje szosy.

Dziwnym zrządzeniem losu zrealizować marzenie kobiecie pomogło…rodzinne nieszczęście. Najpierw straciła męża, potem syna i tak pozostała wraz z wnuczką zdana na własne siły. Praca w tym zawodzie zapewnia lepsze wynagrodzenie, więc…decyzja zapadła.

Kabiny nie dla kobiet

W Białorusi, gdzie mieszka nasza bohaterka, kobieta w charakterze kierowcy ciężarówki to wciąż ewenement. Jak sama twierdzi, kto był w Europie ten wie, że tam panie za kółkiem wielgachnych maszyn to standard. Ale nie tu.

Jeśli 5 lat temu byłam jedyną kobietą na Białorusi, która otrzymała prawa jazdy na ciężarówkę, to dziś ich jest, być może, z 10”, – opowiada Nina.

Zaskoczenie, zdziwienie a później dezaprobata – to częsta reakcja, z jaką się spotyka podczas trasy. Tymczasem kobieta ma spory staż – przejeżdża swoim Mercedesem Actrosem z kabiną Megaspace 155 000 kilometrów rocznie.

Co kobieta wie o ciężarówkach?

Kierowca z wieloletnim stażem może sporo wiedzieć o pojazdach ciężarowych. Nie musi się przy tym specjalnie interesować pojazdami. Wystarczy doświadczenie. O tym właśnie opowiada Nina:

  • Scania dobrze jedzie pod górę;
  • Mercedes świetnie się sprawdza podczas częstych wzniesień;
  • Kabiny Scanii są bardzo dobrze ocieplone, zimą można jeździć w koszulce;
  • Mercedesy z ciepłem mają problem, posiadają źle wyregulowane webasto;
  • Actrosom zdarza się mieć źle zamontowane resory itd.;

Dodaje, że dla niej wszystkie pojazdy są jednakowe. W końcu zasada działania jest taka sama.

W kabinie gotuje nawet barszcz

Nina odbywa trasy głównie na terenie Rosyjskiej Federacji. Pomimo tego, że warunki w tym kraju dla kierowców mocno się polepszyły, to jednak przed wyjazdem zawsze przezornie się zabezpiecza.

Swój dom na kółkach Nina wyposażyła w cały potrzebny sprzęt: butlę gazową, garnki, czajnik, lodówkę, miednicę do mycia, pościel, ręczniki.

W trasie jestem jak w domu. W kabinie przyrządzam wszystko, nawet barszcz”, – mówi kobieta.

Praca za kółkiem to czysta przyjemność

Bez względu na to, że to nie jest najłatwiejszy zawód, Nina wykonuje go z przyjemnością. Chociażby ze względu na możliwość podziwiania pięknych widoków w Holandii, Turcji, Węgrzech, Rumunii, Bułgarii czy spoglądania w morską dal podczas przepraw promowych. Wypłata również nie jest zła.

Jedynym minusem jest jej ciągła nieobecność w domu. Ale skoro już nie posiada rodziny jako takiej, to i żałować nie ma czego.

Foto: transinfo.by

______________________________

Zobacz, najnowszy odcinek TransINFO: 

7d733ca3-4df2-4b17-8bbc-fe569e99e159?server=place0

Zobacz również