Trans.iNFO

Zakaz jest, ale kierowcy ciężarówek robią swoje. Lawinowy wzrost wykroczeń

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

Zakaz wyprzedzania dla ciężarówek na drogach szybkiego ruchu miał poprawić bezpieczeństwo i płynność ruchu. Tymczasem statystyki pokazują, że kierowcy coraz częściej go ignorują.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Od momentu wejścia w życie przepisów, czyli od 1 lipca 2023 r., policja odnotowała niemal 12 tys. naruszeń. Co więcej, z roku na rok skala problemu wyraźnie rośnie, co rodzi pytania o skuteczność regulacji i jej realne oddziaływanie na branżę transportową.

Coraz więcej naruszeń mimo obowiązujących przepisów

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że ponad 7,4 tys. wykroczeń popełnili polscy kierowcy, a ponad 4,5 tys. obcokrajowcy. Trend jest jednoznaczny – liczba naruszeń systematycznie rośnie.

W 2023 r. odnotowano ponad 2,9 tys. przypadków łamania zakazu. W 2024 r. było to już prawie 3,7 tys., natomiast w 2025 r. liczba ta wzrosła do niemal 4,5 tys. Tylko do końca lutego bieżącego r. policja ujawniła 783 wykroczenia.

Zdaniem eksperta problem może wynikać z osłabienia oddziaływania samego przepisu.

W takim scenariuszu, ów zakaz – jako przepis kodeksu drogowego, może tracić ‘świeżość’ i przestaje być traktowany jako realne ograniczenie, a raczej jako kolejny zapis prawny” – powiedział Mikołaj Krupiński z Instytutu Transportu Samochodowego cytowany przez PAP.

Presja czasu i stare nawyki kierowców

Eksperci wskazują, że za rosnącą liczbą naruszeń stoją również realia pracy w branży TSL. Presja terminów dostaw sprawia, że kierowcy podejmują ryzyko, by nie tracić czasu na trasie.

Kierowcy pracują według napiętych harmonogramów, dlatego nawet niewielkie zmniejszenie prędkości w trasie może oznaczać opóźnienia w dostawie” – zauważył Krupiński.

W praktyce oznacza to powrót do tzw. wyprzedzania równoległego, czyli manewrów wykonywanych przy minimalnej różnicy prędkości. Takie sytuacje mogą trwać kilka minut i skutecznie blokować lewy pas ruchu.

Drony i wideorejestratory w akcji

Służby nie pozostają bierne. Kontrole prowadzą zarówno policja, jak i Inspekcja Transportu Drogowego. Coraz częściej wykorzystywane są nowoczesne narzędzia, w tym drony oraz policyjne wideorejestratory.

Jak podkreślił podinsp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego KGP, na drogach szybkiego ruchu nie ma możliwości prowadzenia klasycznych kontroli stacjonarnych.

W przypadku większości kontroli drogowych podstawą ujawnienia wykroczenia jest obserwacja” – wskazał podinspektor Opas.

Mandaty, punkty karne i realne ryzyko utraty pracy

Konsekwencje łamania zakazu są dotkliwe. Minimalna kara wynosi 1 tys. zł oraz 8 punktów karnych.

Jeszcze surowsze sankcje grożą za naruszenie zakazu oznaczonego znakiem B-26. W takim przypadku kierowca może otrzymać mandat w wysokości 1 tys. zł lub 2 tys. zł w przypadku recydywy oraz aż 15 punktów karnych.

To szczególnie istotne dla kierowców zawodowych. Przekroczenie limitu 24 punktów karnych oznacza utratę prawa jazdy, a w praktyce – również pracy.

Cel regulacji pozostaje aktualny

Ministerstwo Infrastruktury podkreśla, że celem wprowadzenia zakazu była poprawa bezpieczeństwa i płynności ruchu poprzez eliminację wyprzedzania równoległego.

Tego rodzaju sytuacje prowadzą do istotnego ograniczenia przepustowości lewego pasa ruchu oraz wymuszają gwałtowne hamowanie” – przekazała PAP rzeczniczka resortu Anna Szumańska.

Resort zaznacza, że obecnie nie prowadzi prac nad zmianą przepisów, choć monitoruje ich funkcjonowanie i nie wyklucza działań w przyszłości.

Rosnąca liczba wykroczeń pokazuje wyraźnie, że sama regulacja nie wystarcza. Bez konsekwentnej kontroli i realnego egzekwowania prawa zakaz może tracić znaczenie w codziennej praktyce transportowej.

Tagi:

Zobacz również