Od początku roku oficjalny popyt na paliwa zmalał o blisko kilkanaście procent, a przedstawiciele branży nie mają wątpliwości, że odpowiedzialna za to jest szara strefa.
Według danych Ministerstwa Finansów wpływy do budżetu za styczeń i luty, z tytułu akcyzy paliwowej spadły o ponad 210 mln zł. Na szarej strefie traci nie tylko Skarb Państwa, ale także koncerny naftowe. Zdaniem Jakuba Boguckiego, analityka portalu e-petrol.pl, szara strefa coraz mocniej uderza w wyniki koncernów, tych produkujących, jak i sprzedających paliwa. Większe firmy mogą zanotować znaczny spadek zysków, a mniejsze nawet popaść w straty.
Analityk uważa, że mimo iż sieci będą próbować walczyć o lepsze wyniki m.in. zwiększając sprzedaż pozapaliwową w przystacyjnym sklepie lub organizując promocje dla klientów, to działania te nie zniwelują strat ponoszonych w wyniku działalności szarej strefy.
Ze wstępnych danych za I kwartał Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) wynika, że sprzedaż oleju napędowego zmniejszyła się rok do roku o 5 proc., a benzyn aż o 8 proc. Rzeczywista sytuacja może być jednak gorsza od statystyk.
Mimo to eksperci są zdania, że rzeczywisty popyt na paliwa w Polsce prawdopodobnie wciąż rośnie. Coraz większa część rynku przechodzi natomiast do szarej strefy.
Konkurencja z nielegalnie działającymi firmami jest praktycznie niemożliwa – mogą one bowiem wprowadzać na rynek paliwa po cenach nawet o 40 proc. niższych niż legalnie działające podmioty. Jednej autocysterna nielegalnego paliwa to dla nieuczciwych spółek zarobek nawet 75 tys. zł, a cały pociąg daje już 3,7 mln zł zysku – twierdzą eksperci.
źródło: e-petrol.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz











