REKLAMA
Petronas Tutela

Zbiorowy pozew wobec koncernu. Olej był „chrzczony”?

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 1 minutę

Składający pozew zbiorowy zatankowali olej napędowy tego samego dnia, na tej samej stacji (ulica Łęczyńska). Teraz domagają się zwrotu pieniędzy za uszkodzenia, powstałe w wyniku zamarznięcia paliwa. Ich auta stoją w warsztatach, a wszystkie naprawy kosztowały ich około 10 tysięcy złotych.

Auto Piotra Niedźwiadka, jednego z podpisujących się pod pozwem, zamarzło nawet dwa razy: zaraz po zatankowaniu i już po naprawie. Za każdym razem poszkodowany odwiedzał tę samą stację. Dwukrotne spuszczanie paliwa i wiążąca się z tym wymiana filtrów, kosztowała go ponad 1000 zł.

– Żona zatankowała do pełna i po godzinie było to samo. Paliwo spuszczone z baku wyglądało jak galareta – mówi mężczyzna.

Koncern reklamacji przedsiębiorców nie uznaje. Jego przedstawiciele są przekonani, iż jakość ich paliwa jest odpowiednia i dokładnie monitorowana. Chyba niedostatecznie, skoro aż 7 przedsiębiorcom i kilku osobom prywatnym, przytrafiło się to samo. Większość z nich zatankowała na tej stacji przy Łęczyńskiej oraz na jeszcze drugiej stacji… tego samego koncernu.

Źródło: www.motoryzacja.interia.pl

Autor: Łukasz Majcher

Zobacz również