Ich czas nadchodzi, gdy na europejskich autostradach zapada noc: przestępczy czają się na parkingach, czekają na odpowiedni moment, a potem na ogół niepostrzeżenie kradną towar z naczepy. Nierzadko łupem pada cały pojazd. Są podstępni i nie przebierają w środkach. Zorganizowane grupy upłynniają cały łup na czarnym rynku. Na szczęście nie zawsze przestępcy pozostają bezkarni.
Niedawno, dzięki międzynarodowej współpracy policji i organów ścigania z pięciu krajów UE, udało się rozbić zorganizowaną grupę przestępczą, która napadała na kierowców na terenie Francji. Akcję koordynował Europol przy wsparciu Europejskiej Jednostki Współpracy Sądowej Eurojust. W sprawę zaangażowane były także jednostki śledcze z Francji, Węgier, Niemiec, Rumunii oraz Austrii. W ramach akcji przeszukano ponad 20 domów, zatrzymano 22 podejrzanych oraz wydano europejski nakaz aresztowania dla 13 osób. Przestępcom postawiono zarzut udziału w ponad 70 kradzieżach. Według Federalnej Policji Kryminalnej Niemiec (BKA), która także brała udział w akcji, wspomniana grupa przestępcza działała przynajmniej od 3 lat na parkingach przy francuskich autostradach oraz drogach ekspresowych. „Podczas snu lub nieobecności kierowcy przestępcy rozcinali plandeki, a towar wyjmowali przez powstałe dziury” – tłumaczy Anke Spriestersbach, rzecznik prasowa BKA. Łupem padały przede wszystkim ładunki wysokowartościowe. Łącznie szkody szacuje się na prawie 3 miliony euro. Do najbardziej pożądanych produktów zaliczały się komputery wraz z akcesoriami, telefony komórkowe, odzież, papierosy, alkohol oraz sprzęt RTV.
Zrzeszenie TAPA (Transport Asset Protection Association) przeprowadził0 w marcu b.r. badania, jakie grupy produktów giną na europejskich drogach najczęściej.
Żaden rodzaj towaru nie jest bezpieczny
„Celem złodzieja jest wszystko, co da się upłynnić. Zauważamy, że np. w Europie Południowej najczęściej ginie żywność, natomiast w Wielkiej Brytanii największą popularnością cieszą się ciężarówki z transportem środków czyszczących lub pieluch” – twierdzi Thorsten Neumann, przewodniczący zrzeszenia TAPA (Transported Asset Protection Association). To oznacza, że kradnie się niemal wszystko i nie ma ładunków, które można byłoby uznać za całkowicie bezpieczne. Rynek zbytu bowiem znajdzie się niemal dla każdego rodzaju produktu. Ostatnie sukcesy takich organów jak Europol czy Eurojust nie odstraszą przestępców na stałe, twierdzi Neumann: „Takie osiągnięcia cieszą, ale ich wpływ na ograniczenie aktywności przestępców jest na ogół krótkofalowy”.
Badania przeprowadzone przez holenderską firmę badania opinii i rynku NEA Transport Research and Training już w 2007 roku wykazały, że szkody wynikające z kradzieży ładunków szacowane są na 8,2 miliardów euro. Zdaniem ubezpieczycieli związanych z branża transportową liczba ta będzie utrzymywać się na podobnym poziomie. „Biorąc pod uwagę fakt, że kryzys wymusił ograniczenie transportu ciężarowego, a liczba kradzieży nie spadła, należy mówić o narastającym problemie” – twierdzi Christian Lübke, rzecznik prasowy Zrzeszenia Niemieckich Agencji Ubezpieczeniowych (GDV).
Ochrona kierowcy, zabezpieczenie ładunku
Spedytorzy, transportowcy i kierowcy nie są jednak całkowicie bezbronni wobec złodziei ładunków. Kradzieżom można zapobiegać na wiele różnych sposobów. Przede wszystkim należy zadbać o zaufanych współpracowników oraz dyskrecję wewnątrz firmy. Nieroztropnie podawane informacje na temat rodzaju ładunku, jego wartości, trasy, którą ma być przewożony w znaczny sposób ułatwiają pracę przestępcom .
Podczas jazdy największe niebezpieczeństwo stwarzają przerwy na odpoczynek kierowcy. Złodzieje grasują przede wszystkim w nocy na parkingach niestrzeżonych. Dlatego też w ramach współfinansowanego przez UE projektu Setpos (Secured Truck Parking Operation Services) zbudowano pięć nowych monitorowanych placów postojowych. Dwa z nich powstały w Niemczech: pierwszy to parking Wörnitz, drugi Uhrsleben. Dodatkowo życie złodzieja utrudniają specjalne systemy zabezpieczające dla pojazdów ciężarowych.
Chronić mogą się także załadowcy. Wymagania stawiane partnerom logistycznym, którym powierza się wartościowe ładunki, muszą być mocno wyśrubowane. Firma Birtish American Tobacco Germany ma własny program zabezpieczania transportu. Przedsiębiorstwo korzysta ze specjalnie zaprojektowanych i zabezpieczonych pojazdów oraz ciągników siodłowych z zainstalowanym monitoringiem satelitarnym. Ciężarówki wraz z towarem obserwowane są przez centralę przez całą dobę. Mimo to, każdy partner dobierany jest według ścisłych kryteriów. „Zanim zlecimy fracht bardzo dokładnie sprawdzamy daną firmę transportową” – twierdzi Ralf Leinweber, rzecznik prasowy w Britisch American Tobacco GmbH. Weryfikacji podlegają także systemy bezpieczeństwa transportu stosowane przez danego przewoźnika.
Stuprocentowej ochrony nie zagwarantują jednak żadne przedsięwzięte środki. Również i British American Tobacco padło ofiarą złodziei ładunków. „Do kradzieży doszło u jednego z naszych dystrybutorów. W tym wypadku jednak udało się pojmać sprawców, a ze względu na znaczne zaniedbania kierowcy karą obciążono przedsiębiorstwo logistyczne” – mówi Leinweber.
Kto ponosi odpowiedzialność?
Nie zawsze jednak tak łatwo udaje się ustalić sprawcę i wyjaśnić sprawę. Kradzież ładunku na ogół oznacza straty w wysokości kilku milionów euro. Na to, kto ostatecznie zostanie obciążony kosztami, nie ma jednej reguły, gdyż każdy przypadek jest inny. Na ogół obowiązuje następująca zasada: „Zgodnie z prawem w przypadku kradzieży ładunku odpowiedzialność zazwyczaj ponosi spedycja lub firma transportowa. Tę odpowiedzialność przejmują najczęściej firmy ubezpieczeniowe. Także zleceniodawca powinien ubezpieczyć towar od zagrożeń związanych z transportem” – podkreśla i radzi Lübke.
W umowie ubezpieczenia ważny jest także zapis, kto i za co ponosi winę w razie kradzieży. W zależności od tego, jak organizowany i wykonany był transport, szkodę wyrównać musi albo spedytor albo przewoźnik. Ponadto częściową winą może zostać obciążony także zleceniodawca, jeśli nie uprzedził on spedycji lub przewoźnika o tym, że ładunek ma wysoką wartość. W takim wypadku szkodę pokrywają ubezpieczyciele obu stron. Zgodnie z prawem niemieckim transport wykonywany w ramach działalności gospodarczej podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu. Niestety nie da się jednak udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy ubezpieczenie w każdym wypadku w 100 procentach pokryje szkody powstałe w wyniku kradzieży. Wysokość odszkodowania ustalana jest indywidualnie i wynika zapisów zawartych w danej umowie ubezpieczenia.
Autor: Bogumił Paszkiewicz









