Chłopiec mieszka ok. 110 km na północ od Oslo. Samochód wypożyczył od rodziców ponieważ chciał odwiedzić dziadków, mieszkających w odległym o ok. 60 km Valdres. W środę, około godziny 6 rano, zapakował do auta 18-miesięczna siostrę i wyruszył w trasę. Przejechał ponad 10 kilometrów i wpadł do rowu. Znalazł go kierowca pługa śnieżnego i powiadomił policję.
Żadne z dzieci nie doznało obrażeń a samochód pozostał nienaruszony. Sprawę uznano za zamkniętą i dzieci bezpiecznie wróciły do czekających już rodziców.
źródło: interia.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz










