Pixabay/Content License /tianya1223

2 euro za pozycję towarową. Od 1 listopada nowa opłata od paczek spoza UE

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 9 minut

Już w niedzielę, 1 listopada, w Unii Europejskiej zacznie obowiązywać nowa opłata manipulacyjna w wysokości 2 euro za pozycję towarową w zgłoszeniu celnym. To kolejne obciążenie po wprowadzeniu w lipcu tymczasowego cła wynoszącego 3 euro. Zmiany mogą dodatkowo ograniczyć napływ tanich przesyłek spoza Wspólnoty, który już wyraźnie zmalał. Według Krajowej Administracji Skarbowej od lipca liczba zgłoszeń celnych dotyczących takich przesyłek w Polsce spadła o około połowę. Nowe zasady będą miały znaczenie nie tylko dla konsumentów i platform e-commerce, lecz także dla firm kurierskich, operatorów pocztowych i agencji celnych.

Najważniejsze informacje:

  • Od 1 listopada 2026 r. zacznie obowiązywać unijna opłata manipulacyjna w wysokości 2 euro za pozycję towarową w zgłoszeniu celnym.
  • To dodatkowy koszt. Opłata nie zastępuje tymczasowego cła w wysokości 3 euro, obowiązującego od 1 lipca dla towarów w przesyłkach o wartości do 150 euro.
  • Kto rozliczy należność? Organy celne będą pobierać opłatę od podmiotów składających zgłoszenia celne. Koszt może zostać następnie przeniesiony na odbiorcę przesyłki.
  • Import małych przesyłek już maleje. Według KAS liczba zgłoszeń dotyczących importu B2C w Polsce spadła od lipca o około 50 proc., a liczba pozycji towarowych nawet o 75 proc.
  • Logistyka e-commerce pod presją. Rosnące koszty bezpośrednich dostaw mogą zwiększyć znaczenie magazynowania i dystrybucji towarów z terenu UE.

Od niedzieli, 1 listopada, państwa członkowskie Unii Europejskiej rozpoczną pobieranie nowej opłaty manipulacyjnej od towarów kupowanych na odległość i wysyłanych do konsumentów z państw trzecich. Jej wysokość została określona przez Komisję Europejską na 2 euro za pozycję towarową w zgłoszeniu celnym.

Nowa należność będzie pobierana niezależnie od obowiązującego już tymczasowego cła w wysokości 3 euro, które od 1 lipca 2026 r. dotyczy towarów w przesyłkach o wartości nieprzekraczającej 150 euro. W przypadku pozycji towarowej objętej obiema należnościami łączne obciążenie wyniesie zatem 5 euro, jeszcze przed uwzględnieniem podatku VAT i ewentualnych kosztów obsługi celnej.

Istotne jest również to, że nowa opłata manipulacyjna nie jest ograniczona do przesyłek o wartości do 150 euro. W przeciwieństwie do tymczasowego cła 3 euro obejmuje towary sprzedawane na odległość i wysyłane spoza UE niezależnie od wartości zamówienia. W praktyce oznacza to kolejną zmianę kosztów importu w modelu e-commerce opartym na bezpośrednich dostawach do konsumentów.

Jedna paczka może oznaczać kilka opłat

Sposób naliczania należności ma szczególne znaczenie w przypadku przesyłek zawierających różne rodzaje produktów.

Przykładowo zamówienie o wartości poniżej 150 euro, obejmujące trzy odrębne pozycje towarowe objęte obiema należnościami, może oznaczać:

  • 9 euro tymczasowego cła – po 3 euro od każdej pozycji,
  • 6 euro opłaty manipulacyjnej – po 2 euro od każdej pozycji.

Łącznie daje to 15 euro dodatkowych należności, bez uwzględnienia VAT i ewentualnych opłat operatora za obsługę celną.

Nie oznacza to jednak, że każda sztuka produktu znajdująca się w paczce automatycznie generuje osobną opłatę. Znaczenie ma sposób wykazania i klasyfikacji towarów w zgłoszeniu celnym. Dla zamówień obejmujących kilka różnych kategorii tanich produktów dodatkowe obciążenie może stanowić znaczącą część wartości zakupów.

Liczba zgłoszeń spadła o połowę. KAS pokazuje skalę zmian

Nowa opłata wchodzi w życie w momencie, gdy europejski rynek małych przesyłek odczuwa już skutki lipcowego cła. W rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceminister finansów i szef Krajowej Administracji Skarbowej Marcin Łoboda wskazał, że liczba zgłoszeń celnych dotyczących importu tanich towarów wyraźnie się zmniejszyła.

Według przytoczonych przez niego statystyk Komisji Europejskiej w Niderlandach i Belgii, należących wcześniej do największych punktów obsługi takiego importu, przywóz przesyłek B2C zawierających towary o wartości do 150 euro spadł o blisko 50 proc. Podobne zmiany odnotowano w Polsce.

Od lipca liczba zgłoszeń dotyczących takich przesyłek zmniejszyła się o około 50 proc., natomiast liczba pozycji towarowych wykazywanych w tych zgłoszeniach spadła nawet o 75 proc. We wrześniu tendencja spadkowa utrzymywała się, choć jej tempo było już mniejsze.

Zdaniem szefa KAS nowa opłata manipulacyjna może jeszcze bardziej ograniczyć napływ tanich przesyłek spoza UE. Dane te pokazują skalę zmian w odprawach celnych, nie oznaczają jednak automatycznie identycznego spadku całego europejskiego rynku e-commerce. Zmniejszenie liczby zgłoszeń może bowiem wiązać się również ze zmianami w sposobie organizacji importu.

Ponad 26 mln przesyłek w Polsce. Duża stawka dla logistyki

Według KAS w 2025 r. w Polsce dopuszczono do obrotu ponad 26 mln przesyłek pochodzących spoza Unii Europejskiej. Zawierały one blisko 130 mln pozycji towarowych. Skala ta pokazuje, jak istotne znaczenie dla kosztów obsługi importu może mieć nawet pozornie niewielka jednostkowa należność.

Nie można jednak automatycznie przeliczać ubiegłorocznej liczby przesyłek na przewidywane wpływy z nowej opłaty. Po wprowadzeniu tymczasowego cła wolumen zgłoszeń już wyraźnie się zmniejszył, a kolejne obciążenia mogą dodatkowo zmienić zachowania konsumentów i sprzedawców.

Szef KAS podkreśla, że mimo spadku liczby zgłoszeń likwidacja wcześniejszego zwolnienia celnego przynosi wpływy budżetowe. Nowa opłata manipulacyjna ma natomiast służyć przede wszystkim finansowaniu analizy ryzyka, kontroli i obsługi ogromnej liczby przesyłek e-commerce trafiających na unijny rynek.

Kto zapłaci? Nowe obowiązki dla kurierów i agencji celnych

Z punktu widzenia branży logistycznej jednym z najważniejszych elementów nowych zasad jest sposób pobierania opłaty. Jak wyjaśnił w rozmowie z PAP Marcin Łoboda, należność będzie pobierana przez organ celny, w którym zostanie przyjęte zgłoszenie. W Polsce organy KAS będą pobierać ją od podmiotów składających zgłoszenia celne.

W praktyce oznacza to, że nowe zasady będą istotne m.in. dla operatorów pocztowych, firm kurierskich, przedstawicieli celnych oraz przedsiębiorstw i platform uczestniczących w obsłudze importu. To właśnie podmioty odpowiedzialne za składanie zgłoszeń będą musiały uwzględnić nową należność w procesach odprawy i rozliczeń.

Nie przesądza to jednak, kto ostatecznie poniesie ekonomiczny koszt opłaty. W zależności od modelu sprzedaży, warunków dostawy i sposobu obsługi celnej może on zostać pokryty przez sprzedawcę, platformę internetową lub przeniesiony na odbiorcę przesyłki.

Poczta Polska informuje już, że w przypadku obsługiwanych przez nią przesyłek należności importowe mogą być pobierane przed doręczeniem lub przy odbiorze.

Dla przedsiębiorstw logistycznych oznacza to konieczność odpowiedniego przygotowania rozliczeń, komunikacji z klientami oraz procesów obsługi należności celnych.

Czy nowa opłata zmieni europejskie łańcuchy dostaw?

Dla sektora TSL konsekwencje nowych przepisów mogą wykraczać poza sam sposób rozliczania odpraw. Rozwój międzynarodowego e-commerce przez lata napędzał zapotrzebowanie na obsługę dużych wolumenów małych przesyłek sprowadzanych bezpośrednio do odbiorców w UE. Wzrost kosztów takiego modelu może skłaniać sprzedawców i platformy do poszukiwania alternatywnych sposobów organizacji dostaw.

Jednym z możliwych kierunków jest większe wykorzystanie magazynów i centrów dystrybucyjnych położonych na terenie Unii Europejskiej. W takim modelu towary są importowane w większych partiach, a następnie magazynowane i dystrybuowane do konsumentów z europejskich obiektów logistycznych.

Nie oznacza to uniknięcia ceł ani podatków. Import większych partii towarów również podlega odpowiednim procedurom i należnościom. Zmienia się jednak struktura operacji logistycznych: zamiast dużej liczby indywidualnych przesyłek importowych większe znaczenie mogą zyskać dostawy do magazynów, fulfillment oraz dystrybucja krajowa i regionalna.

Dla firm logistycznych może to oznaczać przesunięcia popytu pomiędzy poszczególnymi usługami. Operatorzy specjalizujący się w bezpośredniej obsłudze małych przesyłek mogą znaleźć się pod większą presją, podczas gdy firmy oferujące magazynowanie i kompleksową obsługę zamówień mogą zyskać nowe możliwości.

Na razie jest to jednak potencjalny kierunek zmian, a nie potwierdzony skutek wprowadzenia listopadowej opłaty.

Reforma celna się nie kończy. Więcej odpowiedzialności dla platform

Nowa opłata manipulacyjna jest jednym z pierwszych elementów szerszej reformy unijnego systemu celnego. Jak przypomniał Marcin Łoboda, nowy unijny kodeks celny wszedł w życie 20 września 2026 r., natomiast większość jego przepisów zacznie być stosowana od 21 września 2027 r. Cała reforma będzie wdrażana etapami do 2034 r. Jednym z jej najważniejszych założeń jest zwiększenie odpowiedzialności podmiotów sprzedających towary na odległość, w tym platform internetowych.

Docelowo sprzedawcy i platformy mają odpowiadać w większym zakresie za przekazywanie danych organom celnym, rozliczanie należności oraz zgodność towarów z wymaganiami obowiązującymi na rynku unijnym.

Zmiany mają również poprawić skuteczność wykrywania produktów niebezpiecznych, niezgodnych z przepisami lub naruszających prawa własności intelektualnej.

Równolegle powstaje nowa infrastruktura administracyjna i informatyczna, która ma umożliwić bardziej skoordynowaną kontrolę przepływu towarów.

Zgodnie z informacjami Rady UE i Komisji Europejskiej nowy Urząd UE do spraw Celnych będzie miał siedzibę w Lille we Francji. Z kolei unijne centrum danych celnych, czyli EU Customs Data Hub, ma stać się obowiązkowe dla przedsiębiorstw e-commerce od 1 lipca 2028 r., a dla wszystkich przedsiębiorców od 1 marca 2034 r. Są to terminy wynikające z harmonogramu unijnej reformy, a nie bezpośrednio z wypowiedzi szefa KAS dla PAP.

Kolejny test dla taniego e-commerce

Listopadowa opłata pojawia się zaledwie cztery miesiące po wprowadzeniu tymczasowego cła na przesyłki o niskiej wartości. Pierwsze dane przedstawione przez KAS wskazują, że zmiana zasad importu zbiegła się z wyraźnym ograniczeniem liczby zgłoszeń celnych. Dodatkowe 2 euro może wzmocnić presję na dotychczasowy model bezpośrednich dostaw tanich produktów spoza Unii.

Dla konsumentów oznacza to ryzyko wzrostu całkowitego kosztu zakupów. Dla sprzedawców i platform – konieczność ponownej oceny opłacalności poszczególnych produktów i sposobów realizacji zamówień. Dla branży transportowo-logistycznej kluczowe pozostaje jednak pytanie, czy kolejne obciążenia ograniczą przede wszystkim liczbę małych przesyłek trafiających bezpośrednio do konsumentów, czy też przyspieszą przebudowę europejskich łańcuchów dostaw.

Od 1 listopada zmieni się nie tylko koszt obsługi importu. Nowa opłata może stać się kolejnym czynnikiem wpływającym na to, gdzie towary będą magazynowane, jak będą odprawiane i w jaki sposób będą docierać do europejskich odbiorców.

Tagi:

Zobacz również