W zeszłym roku internetowy gigant Amazon stracił aż 7,2 mld dolarów (prawie 30 mld złotych) na kosztach dostawy. A wydatki te ciągle rosną…
Siedem miliardów, o których mowa prezentuje różnicę między kwotą, którą firma obarcza klientów za dostawę, a realną kwotą, którą Amazon płaci za dostarczenie tych towarów do klientów. W 2015 roku strata wynosiła jeszcze 5 mld dolarów, w roku 2016 – nagle – o prawie połowę więcej. Przyczyną wyższych kosztów jest fakt, że obecnie aż 50 milionów artykułów spełnia kryteria darmowej przesyłki, to o 73% więcej niż jeszcze rok temu. Ale gdy firma sprzedaje coraz więcej artykułów, obiecując przy tym coraz szybszą dostawę i nie obarczając klienta dodatkowymi kosztami – straty rosną w niewiarygodnym wręcz tempie.
Przywileje dla klientów to koszty dla firmy
Amazon dostarcza towary za darmo członkom klubu Amazon Prime. Płacą oni 10 dolarów na miesiąc, ale za tą kwotę mogą zamawiać towary bez limitu. Miesięczna opłata nie pokrywa jednak w najmniejszym stopniu kosztów dostawy, również dlatego, że członkowie Prime mają dostęp do rozszerzonej oferty video, na którą Amazon również musi rezerwować pieniądze.
Większe obroty dzięki darmowej dostawie
W całym roku 2016 Amazon zanotował przychód w wysokości 2,4 mld dolarów – dla porównania rok wcześniej było to 596 milionów dolarów. Przychód ten jest jednak w głównej mierze zasługą chmury – Amazon Web Services. Temu biznesowi udaje się kompensować straty wygenerowane przez straty na polu e-commerce. Teraz, gdy firma intensywnie inwestuje we własny transport lotniczy i drogowy, dochody muszą pochodzić z marż sprzedanych artykułów. Poprzez darmową dostawę Amazon ma nadzieję generować coraz większy obrót.
Foto: flickr.com









