REKLAMA
Gamp Wersja 1

Białe Szaleństwo

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Właściwy dobór opon jest kluczowy dla bezpieczeństwa. Ma również spore znaczenie dla kieszeni przewoźnika. Odpowiednie ogumienie zimą może uchronić przed niekontrolowanym poślizgiem lub utknięciem na drodze w najmniej odpowiednim momencie. Zimą pogoda jest nieprzewidywalna.

Kiedy zimówki?

Warto zaznaczyć, że określenie „opony zimowe” jest niejednoznaczne. Powszechnie za takie uznaje się opony błotno-śniegowe, które najczęściej oznaczane są symbolem M+S. Jednak należy pamiętać, że tego typu opony są dostosowane do okazjonalnej jazdy po śliskiej nawierzchni i nie powinno się ich używać zamiennie z oponami zimowymi. Opony zimowe mają nie tylko odpowiedni wzór bieżnika przystosowany do poruszania się po śniegu i lodzie, ale również stosuje się w nich specjalne mieszanki, które zapewniają dobrą przyczepność przy niskiej temperaturze.

Biorąc pod uwagę naszą strefę klimatyczną, można by uznać, że opony błotno-śniegowe w zupełności powinny wystarczyć. „Na polskich drogach w zdecydowanej większości wystarczą opony o zwiększonej przyczepności w trudnych warunkach pogodowych” – zaznacza Tomasz Młodawski, menedżer produktu, Michelin Polska. Podobnego zdania jest Andrzej Paczkowski, ekspert ds. produktu w Pirelli: „W przypadku samochodów ciężarowych wymiana opon na zimowe nie jest koniecznością. Jednak stosowanie takich opon zwiększa komfort psychiczny kierowcy oraz bezpieczeństwo.” Zastrzega jednak, że biorąc pod uwagę ostatnie zimy w Polsce, w transporcie regionalnym, z dala od głównej drogi czy autostrady, opona zimowa zwiększa szansę dojazdu na czas. Dobór opon zależy więc od wielu czynników, które należy brać pod uwagę. „Montaż opon zimowych uzależniony jest od warunków atmosferycznych i tras, po których muszą poruszać się ciężarówki lub autobusy. Inną specyfikację będzie miał pojazd jadący na zachód, a inną na północ. Lokalne regulacje prawne np. w Norwegii czy Szwecji nakładają już obowiązek montażu opon zimowych. W innych przypadkach wystarczające jest posiadanie opon z oznaczeniem M+S oraz dodatkowo w razie potrzeby zestawu łańcuchów” – zauważa Dariusz Mindak, Senior Field Engineer, Bridgestone Polska.

Zawsze w gotowości

Europejskie ustawodawstwo w niektórych krajach nakazuje zimą zakładanie opon M+S, w innych nakłada obowiązek wożenia ze sobą łańcuchów zimowych. Generalnie wymagane jest przygotowanie się do stawienia czoła żywiołowi. Opony zimowe narzucone przez ustawodawcę to wyjątek. Praktycznie wszędzie przepisy określają jednak wymaganą minimalną głębokość bieżnika. „To ważny element, który ma decydujący wpływ na parametry trakcyjne w warunkach zimowych. Producenci rekomendują wymianę opon M+S, gdy głębokość bieżnika spada poniżej 4-5 mm. Dlatego też systematyczna kontrola stanu ogumienia, minimalnej głębokości bieżnika może w decydujący sposób zredukować ryzyko wystąpienia poślizgu” – podkreśla Dariusz Mindak.

Warto o tym pamiętać. Brak odpowiedniego bieżnika może nas sporo kosztować. „Kiedy za przyczynę wypadku uznane zostaną ‘nieodpowiednie opony’, konsekwencje mogą być bardzo poważne. W ruchu tranzytowym może to stanowić spore utrudnienia, ponieważ w jednym kraju przepisy niekiedy określają minimalną głębokość bieżnika na poziomie 1 mm, a za kolejną granicą może to być już 6 mm. Z kolei w innym państwie konieczne może być użycie łańcuchów. Posiadanie opon zimowych z bieżnikiem o głębokości min. 6 mm gwarantuje, że pojazd spełnia wymagania prawne w tym względzie oraz zapewnia dobre parametry jazdy zimą” – dodaje Janusz Krupa, menedżer opon ciężarowych, rolniczych i przemysłowych Grupy Goodyear.

Warto się więc zastanowić, czy jest o co kruszyć kopie i czy ten wydatek się opłaca? „W przypadku ciężarowych opon zimowych ekonomiczne uzasadnienie mogą znaleźć firmy, których pojazdy poruszają się np. w górach, gdzie warunki mogą być ekstremalne. Jednak gdy uwzględnimy wszystkie koszty związane z ’podwójną’ eksploatacją opon, wydaje się, że jazda na oponach M+S dla większości pojazdów jest najefektywniejszym rozwiązaniem” – podkreśla Andrzej Paczkowski.

Dla własnego bezpieczeństwa i rachunku biznesowego warto się o nie zatroszczyć, szczególnie jak trasy obsługiwane przez nasze pojazdy biegną przez tereny górzyste, gdzie śnieg, lód i mróz nie należą do anomalii.
„Nie mam żadnych wątpliwości, że takie rozwiązanie może być kosztowne, ale tylko w początkowej fazie. Związane jest to z zakupem dodatkowego zimowego kompletu i wymianą przed sezonem. Kiedy jednak rozciągniemy czas naszej ekonomicznej analizy, okazuje się, że koszty stają się porównywalne. W trakcie eksploatacji opon zimowych, letnie są zdemontowane, przez co się nie zużywają. Wpływa to na wydłużony czas eksploatowania takich opon, używając naprzemiennie opon letnich z zimowych. Co do kosztów usługi wymiany opon, są one również zbliżone, jak w przypadku opon całorocznych, które również trzeba demontować i rotować na pojeździe co 30-40 tys. km, aby wydłużyć ich żywotność” – zauważa Dariusz Mindak.

Dodatkowy komplet opon szczególnie w przypadku floty pojazdów ciężarowych, to spory kłopot. Im więcej pojazdów, tym więcej miejsca potrzeba na ich przechowywanie, co również generuje dodatkowe koszty. Moda na bezpieczeństwo i racjonalizację transportu, coraz częściej uświadamia, że są dziedziny, gdzie oszczędzanie nie opłaca się. Zdarzają się już i takie przypadki, że w ramach kontraktu, jako jeden z warunków, są wpisywane jako wyposażenie obowiązkowe właśnie opony zimowe. W ten sposób zleceniodawcy zabezpieczają swój biznes przed ryzykiem związanym z nagłym atakiem zimy i niepożądanymi przestojami. Opony zimowe w Polsce to zaledwie 0,2% rynku. Ich popularność jest jednak ściśle związana z klimatem, który panuje na drogach pokonywanych przez pojazdy.

Źródło: www.truck-van.pl

Autor: Łukasz Majcher

Zobacz również