Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Truckerzy z Brazylii doprowadzili do poważnego kryzysu w kraju. Wszystko przez drastyczna podwyżkę cen paliwa. Strajk przyniósł jednak skutek i prezydent obniżył ceny diesla. Od wczoraj strajkują z kolei kierowcy ciężarówek z Portugalii, którzy również protestują przeciw podwyżkom na stacjach benzynowych.

“Strajk grozi stabilności Brazylii” – donosił w zeszły piątek dziennik “El Pais”. W zeszły poniedziałek prawie pół miliona kierowców ciężarówek rozpoczęło strajk. Truckerzy zorganizowali 534 blokady na autostradach w 25 stanach. Jeszcze w czwartek wieczorem prezydent Brazylii Michel Temer groził, że użyje sił zbrojnych, by odblokować drogi.

Do niedzieli policji i wojsku udało się usunąć 132 blokady umożliwiając dostarczenie paliwa do najważniejszych obiektów wojskowych i policyjnych.

Ostatecznie Temer ugiął się po siedmiu dniach strajku kierowców, który spowodowany był bardzo wysokimi cenami paliwa (od początku 2016 r. wzrosły niemal dwukrotnie). Podwyżki sprawiły, że transport balansował na granicy opłacalności.

Chaos spowodowany strajkiem

Sytuacja Brazylii jest dramatyczna. W szpitalach brakuje leków, w miastach żywności i wody, na stacjach i lotniskach paliwa. Odwołano większość lotów krajowych i międzynarodowych, porty wstrzymały przeładunki, a wiele zakładów zawiesiło produkcję. W Sao Paulo ogłoszono stan wyjątkowy. Jak donoszą lokalne media, zwierzęta hodowlane zaczęły umierać z braku paszy.

Prezydent uległ

Michel Temer, prezydent Brazylii uległ i spełnił żądania kierowców. W niedzielę wieczorem podpisał trzy rozporządzenia wyrażając oczekiwanie, że kierowcy odblokują kraj. Temer obniżył ceny diesla o około 12 procent na 60 dni – kwotę obniżek rząd zrekompensuje państwowemu koncernowi paliwowemu. Ponadto zarządcy dróg od dziś nie będą pobierali opłat za ostatnią oś naczep ciężarówek. Rozwiązanie to ma kosztować podatników około 2,7 miliarda dolarów. Jak podała brazylijska gazeta „Folha de S. Paulo” sam strajk spowodował straty gospodarcze wynoszące prawie 3 miliardy dolarów.

Portugalczycy też wzięli sprawy w swoje ręce

Wczoraj o 8 rano bezterminowy strajk rozpoczęli kierowcy ciężarówek z Portugalii. Według głównego organizatora protestu, Krajowego Stowarzyszenia Portugalskich Firm Transportowych (ANTP), kierowcy chcą w ten sposób otworzyć oczy kraju na trudną sytuację w branży transportowej. Truckerzy żądają kilkusetprocentowych podwyżek płac w sektorze transportowym, ochrony przed nadmiernym wzrostem cen paliw i obniżki za przejazdy autostradami. Protesty będą trwały, dopóki rząd nie spełni postulatów strajkujących.

Komentarz redakcji

Brazylijscy kierowcy nie tylko osiągnęli swój cel, ale również (a może przede wszystkim) pokazali władzom, społeczeństwu i całemu światu, jak ważna jest ich rola dla normalnego funkcjonowania państwa i gospodarki. Zorganizowanie strajku prawie pięciuset tysięcy truckerów było z pewnością skomplikowanym przedsięwzięciem budzącym zarazem uznanie a jednocześnie skłaniającym do refleksji: jak zła była sytuacja tych ludzi, że zdecydowali się na taki krok?

Historia Brazylijczyków powinna być przestrogą dla polityków, którzy aktualnie pracują nad przepisami Pakietu Mobilności i rewizją dyrektywy o delegowaniu. Jeśli pomysły z Brukseli wyrugują z rynku transportowego wschodnioeuropejskich przewoźników, kraje Starej Unii mogą szykować się na podobny kryzys.

Fot. Twitter.com/tiempoarg

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu