Fot. AdobeStock

Bruksela szykuje szerszą ofensywę wobec importu z Chin

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Relacje handlowe Unii Europejskiej z Chinami wchodzą w nową fazę. W 2025 r. unijny deficyt w handlu towarami z Państwem Środka sięgnął 359,9 mld euro, a Bruksela coraz wyraźniej sygnalizuje gotowość do obejmowania środkami ochronnymi całych sektorów gospodarki, a nie tylko wybranych produktów. Taki zwrot może przełożyć się na planowanie odpraw, układ strumieni ładunków i funkcjonowanie łańcuchów dostaw w całej Europie.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Najważniejsze informacje:

  • Deficyt UE w handlu towarami z Chinami wzrósł w 2025 r. do 359,9 mld euro.
  • Komisja Europejska rozważa rozszerzenie środków ochrony handlu na całe sektory gospodarki.
  • Wśród branż wymienianych przez Brukselę znajdują się chemia, metale i technologie czystej energii.
  • UE przygotowuje również nowe regulacje dotyczące niskowartościowych przesyłek e-commerce z Chin.
  • Dla importerów i operatorów logistycznych może to oznaczać więcej formalności oraz większe ryzyko taryfowe.

Komisarz odpowiedzialny za przemysł Stéphane Séjourné powiedział w rozmowie z Financial Times, że Komisja Europejska chce rozszerzać instrumenty ochrony handlu na całe sektory. W jego ocenie napływ towarów z Chin stanowi zagrożenie „egzystencjalne” dla europejskich producentów m.in. w chemii, metalach i technologiach czystych. To obszary, w których nadwyżki mocy wytwórczych wspierane przez państwo od lat zbijają ceny i wypychają z rynku firmy z UE.

Najbardziej czytelny kierunek zmian widać dziś na przykładzie stali. W kwietniu Rada UE i Parlament Europejski uzgodniły wstępne porozumienie dotyczące nowego systemu importu stali, który ma zastąpić obecne środki ochronne. Nowe zasady ograniczają roczne bezcłowe kontyngenty do 18,3 miliona ton (około 47 proc. mniej niż poziom kontyngentu ochronnego w 2024) oraz podnoszą stawkę cła po przekroczeniu limitu do 50 proc.

W praktyce oznacza to niższy limit importu bez dodatkowych opłat oraz wyższe koszty po wykorzystaniu dostępnej puli.

Według Financial Times właśnie taki model ma stać się punktem odniesienia dla szerszej polityki. Séjourné wskazywał, że Komisja chce częściej sięgać po klauzule ochronne w ujęciu sektorowym tam, gdzie problemem jest chińska nadpodaż — w tym w chemii, metalach i technologiach czystych.

Deficyt w handlu z Chinami dalej rośnie

Presja na działania wynika m.in. ze skali nierównowagi. Eksport UE do Chin spadł w 2025 o 6,5 proc., podczas gdy import z Chin wzrósł o 6,4 proc. Z punktu widzenia logistyki rośnie również wolumen importu, który zwiększył się z 44,8 miliona ton w 2024 do 58,1 miliona ton w 2025. To ma bezpośrednie znaczenie dla obłożenia portów, przepływów frachtu i infrastruktury logistycznej w Europie.

Unia opisuje swoją strategię jako „de-risking”, a nie pełne odcinanie się gospodarcze: chodzi o ograniczanie krytycznych zależności i reagowanie na — w ocenie Brukseli — nieuczciwą konkurencję, przy jednoczesnym utrzymaniu kanałów handlowych. W praktyce granica między jednym a drugim podejściem staje się jednak coraz mniej wyraźna.

UE zaostrza zasady dla przesyłek e-commerce

Podobna logika pojawia się na końcu łańcucha dostaw. Równolegle do działań wobec importu przemysłowego UE osobno zajmuje się falą przesyłek e-commerce o niskiej wartości — często nadawanych do Europy bezpośrednio z platform takich jak Shein, Temu czy AliExpress.

Od 1 lipca 2026 r. UE ma wprowadzić jednolitą opłatę celną w wysokości 3 euro dla niskowartościowych paczek zamawianych online. Dla operatorów oznacza to skokowy wzrost liczby deklaracji, kontroli i procesów płatniczych przy przesyłkach, które dotychczas przechodziły przez uproszczone procedury.

Branża logistyczna ostrzega jednak, że harmonogram może wywołać poważne trudności operacyjne. DHL, FedEx i UPS apelowały do ministrów finansów państw UE o etapowe wdrażanie nowych zasad, argumentując, że niezamknięte elementy regulacji są zbyt złożone, by uruchamiać je od razu. Jak podawał Reuters, firmy wskazywały, że zbyt szybkie wejście przepisów może oznaczać zatory na granicach UE i zakłócenia w łańcuchach dostaw — również dla produkcji przemysłowej i dostaw medycznych. Oznacza to, że skutki nowych regulacji mogą być odczuwalne nie tylko w handlu internetowym, lecz także w procesach celnych i operacjach logistycznych.

Więcej formalności i mniej przewidywalności

Jeśli UE zdecyduje się na szerokie środki ochronne dla chemii, metali czy towarów z obszaru technologii czystych, importerów czeka więcej pracy przy zarządzaniu kontyngentami, większa uwaga poświęcana regułom pochodzenia oraz konieczność planowania wysyłek pod progi taryfowe.

Komisja jest jednocześnie pod presją części państw członkowskich, by działać szybciej. Francja, Włochy, Hiszpania, Niderlandy i Litwa wezwały Brukselę do wzmocnienia i przyspieszenia narzędzi ochrony handlu, wskazując, że obecne procedury antydumpingowe i antysubsydyjne bywają zbyt wolne i zbyt wąskie, gdy dochodzi do nagłych skoków importu lub zaburzeń całego rynku.

Jeszcze w tym roku Komisja ma przeanalizować swoje instrumenty ochrony handlu. Dla firm logistycznych obsługujących import z Chin kierunek jest już czytelny: większe ryzyko taryfowe, więcej zarządzania limitami i mniej przewidywalne planowanie odpraw.

Tagi:

Zobacz również