Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Dokument dotyczący delegowania pracowników we Wspólnocie znajduje się na takim etapie, kiedy ustalane są jeszcze poprawki kompromisowe – przekonywał wczoraj Kosma Złotowski, europoseł PiS. Dodał przy tym, że debata trwa, ponieważ “koledzy z Europy Zachodniej z jednej strony chcieliby wprowadzić mur, poza który nie wjeżdżali by polscy kierowcy, z drugiej jednak zdają sobie sprawę, że przy takim rozwiązaniu koszty transportu znacznie wzrosną”. A to może spotkać się z niezadowoleniem klientów firm transportowych.

Europoseł nie zgodził się ze zdaniem wielu zachodnich polityków, jakoby dyrektywa o delegowaniu miała walczyć z dumpingiem socjalnym. Jego zdaniem bowiem nie ma o czymś takim mowy.

– Dotąd pracownicy delegowani zarabiali więcej niż w swoim kraju, a jednocześnie nie stanowili konkurencji dla pracowników miejscowych, ponieważ dostawali mniej pieniędzy od nich – zauważał. – Nie wynikało to jednak z tego, że pracują poniżej kosztów notowanych w ich krajach. Wręcz przeciwnie. Nie możemy więc mówić o dumpingu socjalnym! – argumentował na konferencji prasowej Złotowski

Tymczasem to hasło, podobnie jak apel: „za tę samą pracę w tym samym miejscu na tama płaca” lobbują, zdaniem posła, zachodni politycy.

Kosma Złotowski przekonuje tymczasem, że wspomniane hasło można by było odwrócić, mówiąc, że „za tę samą pracę przysługuje ta sama płaca tego samego pracodawcy”. – Wtedy by się okazało, że kasjerka w Lidlu w Warszawie albo w Płocku powinna zarabiać tyle, co kasjerka w Lidlu w Berlinie lub w Monachium. A przecież tak nie jest – tłumaczył. – Innymi słowy, to właśnie kraje Europy Zachodniej korzystają z tego, co nazywają dumpingiem socjalnym.

Jeszcze nie wszystko przesądzone ws. dyrektywy

Europoseł wyliczał również utrudnienia, które niesie za sobą proponowane prawo. Przede wszystkim skupił się na potężnej biurokracji, którą wprowadza, a która czyni biznes transportowy niezwykle kosztownym.

– Proszę sobie wyobrazić, jeśli kierowca jedzie z Polski do Hiszpanii, to najpierw jest pracownikiem delegowanym w Niemczech, potem we Francji, a następnie w Hiszpanii. Wszędzie według miejscowych praw – zauważał. – Sprawa jednego kursu staje się wielkim, międzynarodowym, biurokratycznym przedsięwzięciem.

Jak tłumaczył europoseł, głosowanie nad dyrektywą odbędzie się najpewniej w czerwcu lub lipcu. Termin nie jest jeszcze ustalony z uwagi na to, że pojawiło się dużo różnych propozycji dotyczących tego, kogo ma obowiązywać. Na przykład frakcja Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy z Parlamentu Europejskiego, do której należy Złotowski, opowiada się za tym, by całkowicie wyłączyć transport z tych przepisów.

Jak dodał europoseł, Polska, która jest krytyczna wobec surowych zapisów dyrektywy, nie jest odosobniona. Jej zdanie podzielają nie tylko kraje Grupy Wyszehradzkiej, ale również Litwa, Łotwa, Estonia i Hiszpania.

Fot. Facebook/Kosma Złotowski

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu