Wydarzenia z 19 grudnia wstrząsnęły całym środowiskiem transportowym. Pojawiły się głosy, że do tragedii by nie doszło, gdyby nie nakaz obowiązkowej pauzy i brak bezpiecznych parkingów dla ciężarówek. Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawili Maciej Wroński, prezes organizacji Transport i Logistyka oraz Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.
Ciężarówka, która posłużyła za narzędzie zamachu należała do firmy transportowej spod Gryfina. Jak poinformował jej właściciel Ariel Żuławski, rozładunek pojazdu miał odbyć się w Berlinie w godzinach porannych. Kierowca przybył na miejsce już wieczorem, jednak zgodnie z regułą obowiązkowej pauzy był zmuszony poczekać z rozładunkiem do rana. Z powodu braku odpowiedniego miejsca do postoju zaparkował naprzeciwko firmy, w której miał wyładować towar. Jej siedziba znajdowała się w centrum berlina, 10 km od miejsca jarmarku.
Nasuwa się pytanie, czy gdyby nie nakaz obowiązkowej pauzy, kierowca mógłby jeszcze żyć, a tragedii w Berlinie można było zapobiec. Swoje stanowisko zabrali w tej sprawie przedstawiciele polskiej branży transportowej.
Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce
,,Francuzi chcą nakładać kary za to, że kierowca śpi w kabinie. A gdzie są przydrożne hostele, w których mógłby przenocować? – Być może trzeba się zastanowić nad wprowadzeniem dodatkowych zabezpieczeń uniemożliwiających uruchomienie pojazdu przez osobę nieuprawnioną albo systemy alarmowe, które natychmiast powiadomią służby lub firmę, w przypadku gdy pojazd jest w ruchu, w czasie kiedy nie powinien.
Postulujemy o solidarną współpracę: jeśli nie ma możliwości natychmiastowego rozładunku towaru, to niech ta ciężarówka nie zostanie pozostawiona sama sobie, niech kierowca ma zagwarantowane jakieś bezpieczne miejsce, na przykład na terenie firmy, do której przyjechał, a nie trafia na boczną uliczkę bez jakiegokolwiek wsparcia.”