Ministerstwo Finansów, po cichu i pod pretekstem wprowadzenia pakietu przewozowego, planowało śledzić wszystkie samochody na drogach w Polsce – ta informacja wywołała spore poruszenie w mediach. Urzędnicy oficjalnie zaprzeczyli, aby szykowali takie rozwiązanie. Ale dokumenty ujawnione przez ekspertów dowodzą, że mogą mijać się z prawdą.
Wielki Brat patrzy na drogi
Zakulisowy plan urzędników został ujawniony, gdy do mediów wyciekła treść poprawki resortu finansów do tzw. pakietu przewozowego. Pod nadzorem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad miał powstać system, który faktycznie pozwalałby śledzić wszystkie auta na drogach krajowych w Polsce.
– Wg mediów, projekt ma pozwolić nieokreślonym organom na zbieranie szczegółowych danych, pozwalających na ustalenie czasu i miejsca poruszania się każdego samochodu. Nie tylko ciężarówek. Zaangażowane podmioty będą miały dostęp do takich informacji jak: imię i nazwisko, PESEL, rodzaj, seria i numer dokumentu tożsamości czy adres zamieszkania. System ma rejestrować także obrazy pojazdów, umożliwiające identyfikację pasażerów i odczytanie numeru rejestracyjnego – wyliczaliśmy na łamach TransPlace.
Skąd tyle kontrowersji wobec wycofanej poprawki urzędników z Ministerstwa Finansów? W ocenie ekspertów z Fundacji Panoptykon z Warszawy, zajmującej się bezpieczeństwem i prywatnością, ten pomysł pod pretekstem ochrony bezpieczeństwa stworzyłby niebezpieczny system nadzoru. Bo dane kierowców nie byłyby w nim odpowiednio chronione.
Małgorzata Szumańska z Fundacji Panoptykon tłumaczy:
– Zgodnie z poprawką, bliżej nieokreślone służby w bliżej nieokreślonych celach będą miały dostęp do informacji na temat naszego podróżowania: którędy przemieszcza się każdy samochód na autostradach i drogach krajowych. Propozycja oznacza też nałożenie na GDDKiA obowiązku prowadzenia wielkiej bazy informacji o podróżowaniu każdego kierowcy. Poza tym, GDDKiA ma przechowywać te informacje w zasadzie w nieskończoność (co 12 miesięcy weryfikując ich przydatność), a służby uzyskają możliwość niekontrolowanego dostępu do tych danych.
Urzędnicy nie powiedzieli całej prawdy?
Urzędnicy zdementowali jednak, aby pracowali nad takim projektem. Biuro prasowe Ministerstwa Finansów na nasze pytanie w tej sprawie odpowiedziało krótko:

Inne zdanie na ten temat ma jednak Fundacja Panoptykon. Korzystając z pośrednictwa Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO), dotarła do oficjalnego dokumentu, nad którym pracowano właśnie w Ministerstwie Finansów. Można go przeczytać >>TUTAJ<<. Fundacja uzyskała też od GIODO bardzo krytyczne stanowisko dotyczące tej poprawki. Dokument jest dostępny >>TUTAJ<<.
– Zgodnie ze zdobytymi przez nas informacjami, kontrowersyjna poprawka faktycznie powstała w Ministerstwie Finansów. Ostatecznie nie trafiła do tzw. pakietu przewozowego. Obawialiśmy się, że Ministerstwo doprowadzi do jej przyjęcia na etapie prac parlamentarnych – tłumaczy Małgorzata Szumańska z Fundacji Panoptykon.
Plan (chwilowo?) oddalony
Czy kierowcy mogą zatem odetchnąć z ulgą, że GDDKiA nie będzie śledziła ich na drogach w Polsce? Wg ekspertów, obecnie pomysł upadł, ale nie można go ostatecznie przekreślić.
– Praktyka prac parlamentarnych w tej kadencji pokazuje, że władza często omija rządowy etap procesu legislacyjnego, składając przygotowywane w resortach ustawy lub poprawki za pośrednictwem posłów partii rządzącej. W tym wypadku na szczęście tak się nie stało i na obecnym etapie prac, kiedy ustawa została uchwalona przez Sejm i czeka na prace w Senacie, jest to mało prawdopodobne. Nie wyklucza to oczywiście powrotu do kontrowersyjnego pomysłu przy okazji prac nad innymi ustawami – przekonuje Małgorzata Szumańska.
Kluczowe fragmenty poprawki Ministerstwa Finansów ws. systemu śledzenia samochodów w Polsce:


Komentarz redakcji
Czy takie są właśnie standardy tworzenia prawa w Polsce? Wrzutka w ostatniej chwili. Może media nie wychwycą. Może nie będzie afery… A potem i tak się wyprzemy. Drodzy Czytelnicy, co Wy na to?










