Sjesta transportowej Europy
Właściciele firm z zachodu Europy zdążyli się już przyzwyczaić, że w wielu zakładach produkcja po prostu staje. Wtedy wysyła się pracowników na urlop . Na wschodzie kontynentu jest wciąż inaczej. Tu firmy są na dorobku i szukają zleceń w innych branżach. Dodatkowo w te wakacje ze względu na wyższe opłaty drogowe w Polsce muszą renegocjować kontrakty. Ceny przewozów przez nasz kraj skoczyły nawet o 15 proc.
Z rozmów, które przeprowadziliśmy z pracownikami i właścicielami firm z branży transportowej wynika, że podczas wakacji trudniej jest zoptymalizować przewóz towarów.
– Wakacyjne zakazy jazdy to duży problem – mówi nam jeden z pracowników firmy Autodoprava Skřebský. Inni przedstawiciele firm z branży również nie są tym zachwyceni.
– Czasami przez wysokie temperatury w dzień nie można po prostu jeździć. Wszystko się opóźnia, trwa dłużej niż zwykle. To dodatkowe koszty – tłumaczą.
W tym roku nie tylko upały
Wakacyjne upały to nie jedyny problem firm transportowych. W tym roku 1 lipca na terenie Polski zaczyna obowiązywać system elektronicznego poboru opłat za korzystanie z niektórych dróg tzw. E-myto. To wprost przekłada się na klientów. – W zależności od trasy ceny wzrosły od 3 do 15 proc. Zleceniodawcy przewozów rozumieją sytuację i zgadzają się na takie podwyżki jednak musi to wynikać wprost z wybranej trasy i opłat za e-myto – mówi Radosław Grzybek, właściciel firmy transportowej. Inni, przeważnie mali przewoźnicy nie są już tak optymistycznie do sprawy nastawieni. – Wyższe koszty owszem da się przerzucić na klientów, ale tylko niektórych. Firmy spedycyjne nie są już takie elastyczne i nie zgadzają się na renegocjacje umów, choć same klientom stawki podwyższają – żalą się nam mali przewoźnicy, którzy personaliów nie chcą zdradzać, bo boją się stracić zlecenia z firm spedycyjnych. Sprawdziliśmy. Rzeczywiście większość dużych firm organizujących transport stawki podwyższa. Informuje o tym na swoich stronach internetowych. Są to kwoty rzędu kilku procent.
Za zimno też niedobrze
Niska temperatura mimo, że pozwala jeździć ciężarówkom bez większych utrudnień ma ogromny wpływ na branżę transportową, i to właśnie szczególnie latem. – Na zachodzie jest taka moda, że zamyka się całe firmy na 3-4 tygodnie i nikt nic nie robi. Na przykład nie wożę wtedy mebli z Włoch, bo tam mają miesięczną sjestę– mówi Radosław Grzybek.
– Szukamy wtedy innych zleceń. Wozimy zboże, koledzy napoje – tłumaczy Grzybek. I właśnie z napojami jest w tym roku duży problem bo lato nie jest tak gorące jak poprzednio. – Małe hurtownie praktycznie nie składają zamówień bo nie ma takiego popytu na napoje. Sytuację ratują duże sieci handlowe – tłumaczy Sebastian Kwiatkowski z firmy Kompas Spedycja.
Jednak napoje to tylko część przewozów związanych z urlopami.
– Latem zdarzają się dodatkowe zlecenia z giełdy, typu akcja sezonowa, w których np. wiezie się np. meble ogrodowe, akcesoria urlopowe itp. – mówi Paul Knapik z niemieckiej firmy spedycyjnej OCS Spedition GmbH
Budowlanka goni.
Pomimo narzekań w porównaniu do lat poprzednich kiedy widać było żniwo kryzysu zleceń przewozów w ogóle jest o wiele więcej. – Sezon ogórkowy odczuwalny jest już coraz mniej. – podsumowuje Kevin Reichenbach, właściciel firmy Reichenbach Kleintransporte.
Całość do góry ciągnie sektor budowlany i prace związane z infrastrukturą na olimpiadę w Londynie oraz Euro 2012 w Polsce. Monika Bartoszak z notowanej na polskiej giełdzie firmy LUG, producenta i projektanta opraw oświetleniowych dostarczanych na cały świat, m.in. do galerii handlowych, biur, basenów i właśnie na stadiony: – W tym roku nie ma co narzekać. Jesteśmy na poziomach produkcji wyższych niż przed kryzysem.
Drewno podchodzi mniej
Przewoźnicy pytani o towary rzadziej transportowane w sezonie urlopowym wskazują przede wszystkim na frachty drewna. Opinię tę potwierdza analiza eksportów tego surowca z Rosji, jednego z największych eksporterów drewna do pozostałej części Europy. Włochy gdzie wakacyjna sjesta jest popularna wstrzymują produkcję na cały sierpień.
Zygmunt Sieńko Właściciel firmy Trans port i prezes Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych na Dolnym Śląsku, na rynku przewozów towarów jest obecny kilkadziesiąt lat dlatego dla młodszych kolegów rozpoczynających przygodę z transportem ma dobrą radę: – Firmy produkcyjne często robią przerwę technologiczną. Zatrzymują produkcję, robią inwentaryzację Trzeba zwrócić na to uwagę – radzi Sieńko.
Maciek Mazij z fabryki opakowań i kartonu PACON potwierdza to, że w wakacje jest rzeczywiście mniej pracy
Gdy zachód staje giełda daje
W zmianie profilu przewożonych towarów przewoźnikom często pomagają internetowe giełdy transportowe oraz tabor wyposażony w chłodnie.
– Gdy na zachodzie Europy staje produkcja w lipcu i sierpniu, samochody odstawiane są na parkingi. My tymczasem staramy się wypełnić okres urlopowy… pracą. Arbuzy z Węgier i Macedonii rozwożone są po całej Europie i my to wykorzystujemy – tłumaczy Piotr Krasuski, spedytor firmy CHOMAR.
Dane z Europejskiej Giełdy Transportowej – Trans.eu pokazują, że wakacje w transporcie po prostu nie istnieją.
– Notujemy wzrost liczby ofert na giełdzie. Jak można się domyślać, niektórzy producenci zwiększają w sezonie produkcję. Inni poszukują zleceń by nie marnować taboru transportowego – podsumowuje Sebastian Kania, Dyrektor Operacyjny operatora giełdy TRANS.eu.
Autor: Bogumił Paszkiewicz















