REKLAMA
Mytracko

AdobeStock

Litewski przewoźnik chce zatrudnić 200 kierowców z Brazylii. W tym samym czasie jego kierowca protestuje w porcie w Rotterdamie

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

Europejski rynek transportowy zmaga się z niedoborem kierowców, a firmy coraz śmielej sięgają po pracowników spoza Unii Europejskiej. Litewska spółka Gretvėja ogłosiła właśnie rekrutację 200 kierowców w Brazylii. Przedsiębiorstwo chce wykorzystać różnice w poziomie wynagrodzeń między Brazylią a Europą. To ta sama firma, której kierowca od ponad tygodnia protestuje w porcie w Rotterdamie, domagając się wypłaty zaległego wynagrodzenia.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Rekrutacyjna ofensywa w Ameryce Południowej zbiega się w czasie z kolejnym już w ostatnich tygodniach publicznym sporem płacowym z udziałem litewskiego przewoźnika w Niderlandach. Z jednej strony – plany globalnej ekspansji kadrowej. Z drugiej – zarzuty o wielomiesięczne zaległości w wypłatach.

200 kierowców z Brazylii

Gretvėja, litewska firma transportowa z siedzibą w Szawlach, przeprowadziła w pierwszy weekend marca w São Paulo rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami na kierowców zestawów ciężarowych. Celem jest zatrudnienie 200 kierowców z Brazylii.

Wydarzenie organizuje agencja M/Brazil, specjalizująca się w międzynarodowej rekrutacji kierowców i rozwiązaniach kadrowych w transporcie transgranicznym. Jej założyciel Marcelo Toledo działa na rynku od 1990 r., koncentrując się na pozyskiwaniu kierowców do pracy m.in. w Europie oraz w Stanach Zjednoczonych.

Według organizatorów rekrutacji Brazylia ma być odpowiedzią na strukturalny niedobór kierowców w Europie. Wskazuje się na doświadczenie tamtejszych kierowców w przewozach długodystansowych, znajomość ciężkich pojazdów przegubowych oraz różnorodnych warunków drogowych i klimatycznych. 

Różnice w wynagrodzeniach między Brazylią a Europą tworzą korzystne dla obu stron możliwości mobilności. Europejskie firmy mogą dzięki temu przyciągać wykwalifikowanych kierowców, a brazylijscy specjaliści zyskują szansę na wyższe dochody i rozwój zawodowy” – podkreśla agencja w komunikacie.

Protest w Maasvlakte

W tym samym czasie w niderlandzkim porcie w Rotterdamie, w rejonie Maasvlakte, od ponad tygodnia stoi zestaw należący do Gretvėja. Jego kierowca, Parviz z Tadżykistanu, wstrzymał realizację transportu, powołując się na brak pełnych wypłat od kilku miesięcy.

Według kierowcy firma jest mu winna co najmniej 30 tys. euro. Twierdzi on, że przez ostatnie siedem miesięcy otrzymywał jedynie część wynagrodzenia, a przez dwa lata pracy w Europie mieszkał w kabinie pojazdu i nie widział rodziny.

Spór dotyczy również rozliczenia czasu pracy oraz należnych świadczeń. Wyliczenia przygotowane wspólnie z niderlandzkim związkiem zawodowym FNV mają wskazywać, że wypłacona kwota była niższa niż należna. Firma zaprzecza zarzutom, podkreślając, że wynagrodzenie zostało wypłacone zgodnie z umową i przedstawiając własną dokumentację godzin pracy.

Kierowca powołał się na prawo zatrzymania, blokując pojazd i ładunek do czasu otrzymania należnych środków. Próba odholowania zestawu nie powiodła się – policja uznała jego prawo do pozostania w pojeździe. Zgodnie z relacjami kierowcy jego umowa została rozwiązana, a on sam ma cztery tygodnie na opuszczenie Unii Europejskiej.

Ekspansja kadrowa a reputacyjne ryzyko

Gretvėja dysponuje flotą około 750 ciągników siodłowych i świadczy usługi transportowe m.in. dla niderlandzkich przedsiębiorstw. Jednoczesne prowadzenie szerokiej rekrutacji w Ameryce Południowej i mierzenie się z zarzutami dotyczącymi zaległości płacowych stawia firmę w wymagającej sytuacji wizerunkowej.

Z perspektywy rynku ruch w stronę Brazylii wpisuje się w szerszy trend poszukiwania kierowców poza tradycyjnymi rynkami rekrutacyjnymi. Coraz częściej firmy sięgają po pracowników z państw trzecich, argumentując to skalą braków kadrowych w Europie.

Jednocześnie ostatnie protesty kierowców w portach i na parkingach w Niderlandach pokazują, że model oparty na transgranicznym zatrudnianiu pracowników z odległych regionów świata może być podatny na nadużycia. Różnice w poziomie wynagrodzeń, zależność pracownika od pracodawcy w kwestiach wizowych oraz rozproszenie odpowiedzialności między państwami tworzą przestrzeń, w której – przy braku skutecznej kontroli – łatwo o spory dotyczące warunków pracy i rozliczeń.

W najbliższych tygodniach okaże się, czy brazylijska rekrutacja przyniesie Gretvėja oczekiwane wzmocnienie floty, a także czy spór w Rotterdamie zakończy się porozumieniem. 

 

Tagi:

Zobacz również