REKLAMA
Indeka

AdobeStock

„To nie jest problem, który sam się rozwiąże”. Girteka o nowej rzeczywistości transportu w Europie

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 6 minut

Europejski rynek transportu drogowego towarów wszedł w fazę trwałej niepewności. Ochłodzenie koniunktury pod koniec 2025 r. nie przyniosło ani recesji, ani wyraźnego ożywienia. Zamiast tego rynek ustabilizował się na poziomie długotrwałej zmienności, której towarzyszą kurczące się moce przewozowe.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Aktywność przemysłowa w strefie euro nadal balansuje na granicy ekspansji i spowolnienia, a popyt na usługi transportowe pozostaje niestabilny i wyjątkowo wrażliwy na krótkoterminowe impulsy. Jednocześnie europejski rynek nie dysponuje nadwyżką samochodów ciężarowych, które mogłyby przejąć nagłe wzrosty wolumenów. To napięcie stało się dziś jedną z kluczowych cech sektora logistycznego.

Ograniczona przepustowość to efekt lat korekty

Obecny spadek dostępnych mocy przewozowych nie jest skutkiem jednorazowego wstrząsu. To rezultat wieloletniej korekty, która rozpoczęła się po pandemii i pogłębiła w czasie spowolnienia gospodarczego w latach 2023–2024.

W tym okresie liczba bankructw w europejskim sektorze transportu i magazynowania wzrosła o ok. 180 proc. względem historycznych poziomów bazowych. Z rynku zniknęła znaczna część małych i średnich przewoźników, inni ograniczyli floty lub wstrzymali inwestycje. W praktyce oznaczało to likwidację tradycyjnego „bufora bezpieczeństwa” w postaci wolnych zdolności przewozowych.

Co istotne, moce przewozowe nie odbudowują się w tempie popytu. Operatorzy ostrożnie podchodzą do zakupu nowych pojazdów, zmagając się z rosnącymi kosztami regulacyjnymi oraz niepewnością związaną z przyszłymi opłatami drogowymi, nowymi obowiązkami sprawozdawczymi i zmieniającymi się zasadami transportu transgranicznego.

To nie jest problem cykliczny, który szybko sam się rozwiąże” — wyjaśnia Tomas Šilinikas, Pricing Director w Girtece. „Nawet gdy popyt słabnie, na rynku nie ma już wystarczającej liczby wolnych samochodów ciężarowych, aby zniwelować wahania. Dlatego stawki spotowe nie spadają tak jak kiedyś, mimo kruchej kondycji popytu krajowego w Unii Europejskiej”.

Niedobór kierowców pogłębia presję

Dodatkowym czynnikiem ograniczającym elastyczność rynku jest narastający niedobór kierowców. W 2024 r. w Europie nieobsadzonych pozostawało 426 tys. stanowisk, a liczba ta nadal rośnie. Starzejąca się kadra i niewystarczający napływ nowych pracowników sprawiają, że nawet przy dostępnych pojazdach brakuje zasobów ludzkich do ich obsługi.

W efekcie elastyczność podaży pozostaje silnie ograniczona, co wzmacnia zmienność i utrudnia stabilne planowanie operacji.

Zmienność jako cecha strukturalna rynku

Coraz więcej danych wskazuje na to, że obecna niestabilność nie ma charakteru przejściowego. Aktywność produkcyjna w strefie euro nadal oscyluje wokół progu stagnacji, a wskaźniki PMI utrzymują się na poziomach sygnalizujących osłabienie koniunktury.

Wzrost gospodarczy, tam gdzie występuje, opiera się głównie na konsumpcji krajowej, a nie na eksporcie. To sprawia, że popyt na transport towarowy reaguje nawet na niewielkie zmiany nastrojów rynkowych.

Na zmienność nakładają się również czynniki kosztowe i regulacyjne. Choć ceny oleju napędowego są dziś bardziej stabilne niż w czasie kryzysu energetycznego w 2022 r., napięcia geopolityczne nadal utrudniają planowanie. Dodatkowo operatorzy mierzą się z rosnącą presją regulacyjną, określaną coraz częściej mianem „inflacji regulacyjnej”.

Pierwszym wyraźnym sygnałem były podwyżki opłat drogowych w Niemczech związane z emisjami dwutlenku węgla. Do połowy 2026 r. Holandia planuje zastąpić Eurowiniety systemem opłat zależnych od dystansu, a kolejne państwa prawdopodobnie pójdą w jej ślady. W wielu krajach opłaty drogowe odpowiadają już średnio za ok. 14 proc. całkowitych kosztów transportu, a w przypadku niektórych relacji nawet za ok. 23 proc.

Do tego dochodzą zakłócenia klimatyczne — od fal upałów po powodzie niszczące infrastrukturę — które dodatkowo zwiększają nieprzewidywalność operacji.

W ujęciu całościowym oznacza to, że zmienność nie jest napędzana wyłącznie cyklami popytu, lecz wynika ze złożonej interakcji czynników ekonomicznych, regulacyjnych i środowiskowych” — podsumowuje Tomas Šilinikas.

Odporność zamiast reaktywności

W takich warunkach odporność przestaje oznaczać jedynie szybką reakcję na zakłócenia. Coraz częściej chodzi o projektowanie sieci logistycznych zdolnych do amortyzowania wstrząsów bez utraty stabilności.

Jednym z kluczowych elementów tej strategii jest powrót do kontraktów długoterminowych. Po spadku stawek spotowych pod koniec 2025 r. różnica między rynkiem spotowym a kontraktowym znacząco się zmniejszyła, wzmacniając znaczenie stabilnych relacji.

Kontrakty długoterminowe dotyczą już nie tylko ceny” — podkreśla Šilinikas. „Chodzi o gwarantowany dostęp do zdolności przewozowych. Na strukturalnie napiętym rynku bycie preferowanym partnerem decyduje o tym, czy towary będą przemieszczać się płynnie”.

Równolegle rośnie znaczenie cyfryzacji. Analityka predykcyjna, widoczność 24/7 i modelowanie scenariuszy pozwalają przewoźnikom i załadowcom szybciej identyfikować wąskie gardła i elastycznie zarządzać zasobami. Zmieniają się także modele cenowe, w których coraz większą rolę odgrywają elastyczne klauzule paliwowe i drogowe oraz krótsze cykle przetargowe.

Od kosztów do zarządzania ryzykiem

Z perspektywy załadowców zmienność rynku oznacza nie tylko potencjalne okazje kosztowe, ale przede wszystkim ryzyko niedoborów zdolności przewozowych w kluczowych momentach.

Dlatego coraz częściej odporność łańcuchów dostaw buduje się poprzez współpracę: wspólne prognozowanie, przejrzyste zobowiązania wolumenowe i planowanie uwzględniające sezonowość, promocje czy zmiany regulacyjne. Celem przestaje być znalezienie najtańszej trasy, a staje się nim zapewnienie ciągłości dostaw w warunkach niepewności.

Prognoza na 2026 r.: więcej stabilności, większa złożoność

Większość wskaźników wskazuje na powolne i stopniowe ożywienie, bez gwałtownego odbicia. Wzrost gospodarczy w Europie ma pozostać umiarkowany i oparty głównie na konsumpcji gospodarstw domowych.

Jednocześnie będzie rosła złożoność rynku. Koszty regulacyjne, raportowanie emisji, systemy opłat drogowych i wymogi ESG będą w coraz większym stopniu wpływać na ceny i dostępność mocy przewozowych. Firmy odkładające dostosowanie się do tych zmian narażają się na nagłe wstrząsy kosztowe lub braki zdolności operacyjnych.

Europejski rynek logistyczny przestaje być definiowany przez prosty cykl wzrostów i spadków. Zmienność i ograniczona dostępność mocy przewozowych stają się jego stałymi elementami. W 2026 r. o sukcesie decydować będzie zdolność łączenia sygnałów makroekonomicznych, transformacji regulacyjnej i czynników środowiskowych w spójną strategię.

Tagi:

Zobacz również