AdobeStock

Fałszywi spedytorzy skazani. Podszywali się pod znaną firmę i przejęli towary warte setki tysięcy euro

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Fałszywa spedycja, zmieniona końcówka adresu e-mail i towary warte ponad 800 tys. euro, które nigdy nie dotarły do odbiorców. Sąd Krajowy w Düsseldorfie skazał czterech mężczyzn za zorganizowane oszustwa transportowe związane z wyłudzaniem ładunków za pośrednictwem giełdy transportowej.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Sprawa pokazuje, jak niewielka zmiana w komunikacji elektronicznej może zostać wykorzystana do przejęcia cennych ładunków. Grupa podszywała się pod renomowaną firmę spedycyjną z Bremy, przejmując zlecenia transportowe i odbierając towary, które następnie sprzedawano poniżej wartości rynkowej – poinformowała niemiecka stacja n-tv, powołując się na agencję dpa.

Wyroki do ponad pięciu lat więzienia

Sąd Krajowy w Düsseldorfie uznał czterech mężczyzn w wieku od 34 do 63 lat, pochodzących z Dortmundu i Düsseldorfu, za winnych działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz oszustw na skalę komercyjną.

Główny oskarżony został skazany na pięć lat i cztery miesiące więzienia. Pozostali usłyszeli wyroki od trzech do ponad pięciu lat pozbawienia wolności. Jeden z oskarżonych, 47-letni mieszkaniec Dortmundu, otrzymał karę 18 miesięcy w zawieszeniu, ponieważ – według sądu – pełnił jedynie rolę pomocnika.

Prokuratura domagała się dla głównego oskarżonego sześciu lat więzienia. W trzech przypadkach sąd podtrzymał wymiar kar zgodny z wnioskiem oskarżycielki.

Wystarczyło zmienić „.de” na „.com”

Według ustaleń sądu grupa uzyskała dostęp do internetowej giełdy transportowej, wykorzystując dane znanej firmy spedycyjnej z Bremy. Kluczowym elementem oszustwa była niewielka zmiana adresu e-mail. Zamiast domeny „.de” sprawcy używali końcówki „.com”, podszywając się pod pracowników lub przedstawicieli legalnie działającej firmy. Na tej podstawie przyjmowali zlecenia transportowe i odbierali towary od nadawców. Ładunki nie trafiały jednak do odbiorców.

Żywność, czekolada i stal znikały po odbiorze

Wśród przejętych towarów znalazły się m.in. produkty mleczne, soki owocowe, czekolada, stal, środki piorące i preparaty do usuwania pleśni.

Jak ustalił sąd, w Neuss grupa odebrała 20 ton produktów mlecznych o wartości około 80 tys. euro, które następnie sprzedano za mniej niż połowę ich wartości. Kilka dni później oszuści przejęli tam kolejne produkty mleczarskie i soki owocowe warte blisko 43 tys. euro.

Jeszcze większą operację grupa miała przygotować w Mülheim an der Ruhr. Według ustaleń śledczych przestępcy próbowali przejąć przy użyciu pięciu ciężarówek 380 tys. tabliczek czekolady o wartości około 1,1 mln euro.

Towary trafiały do handlarza końcówkami serii

Z ustaleń śledztwa wynika, że przejęte towary były następnie odsprzedawane, często znacznie poniżej ich rzeczywistej wartości. Odbiorcą miał być głównie handlarz końcówkami serii z Hagen. Rozliczenia prowadzono za pośrednictwem fikcyjnej firmy założonej w połowie 2024 r. przez kolejną wspólniczkę grupy.

Sąd umorzył część zarzutów i ostatecznie oszacował łączną wartość szkód na ponad 800 tys. euro. Akt oskarżenia zakładał straty przekraczające milion euro. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Kluczowa weryfikacja kontrahenta

Sprawa opisana przez n-tv za agencją dpa wpisuje się w coraz szerszy problem wyłudzeń w branży TSL. Mechanizm zastosowany przez sprawców z Düsseldorfu pokazuje, że przestępcy coraz częściej wykorzystują przejęte lub podszywające się pod legalne firmy profile na giełdach transportowych, a o powodzeniu oszustwa decydują często drobne szczegóły, takie jak zmieniona końcówka adresu e-mail.

Eksperci rynku zwracają uwagę, że szczególnej ostrożności wymagają zlecenia realizowane pod presją czasu, bez negocjacji stawek i z ograniczonym kontaktem telefonicznym. Alarmujące powinny być także nowo utworzone konta na giełdach transportowych albo profile, które po długiej nieaktywności nagle zaczynają przyjmować dużą liczbę zleceń.

Coraz większe znaczenie ma również dokładna weryfikacja polis OCP, danych rejestrowych firmy oraz zgodności pojazdu podstawionego na załadunek z informacjami zawartymi w zleceniu transportowym. Branża coraz częściej wskazuje, że standardowe procedury bezpieczeństwa, które jeszcze kilka lat temu były wystarczające, dziś przestają chronić przed dobrze zorganizowanymi grupami przestępczymi.

Tagi:

Zobacz również