Na początek kierownictwo inspekcji chciałoby wysłać nad drogi dwa śmigłowce, by w miarę rozwoju instytucji dosyłać kolejne, być może drony, specjalne bezzałoogowe samoloty. Z oficjalnych informacji wynika, że prowadzono już prace nad zakupem maszyn. Realizacji planu sprzyja szeroka nowelizacja ustawy – Prawo o ruchu drogowym i jej rozbudowany art. 129.
Obliczono, że godzinny przelot nad trasą Warszawa – Kraków może przynieść ponad tysiąc zarejestrowanych wykroczeń. Zdjęcia przesyłane byłyby online do automatycznego systemu nadzoru nad ruchem drogowym, gdzie wystawiane są mandaty. Obecnie w tej samej komórce pracuje już 200 urzędników. Dla porównania, w Komendzie Głównej Policji cały wydział zajmujący się odzyskiwaniem mienia pochodzącego z przestępstw liczy 10 funkcjonariuszy.
W centrali GITD pracuje ponad 700 osób – cztery lata temu pracowało tam zaledwie 50 urzędników. Ten ogromny ogranizm, "gigantyczna maszyna do łupienia kierowców", jak komentuje były minister transportu Jerzy Polaczek, ma w 2013 roku przynieść aż 1,5 mld zł zysków z samych mandatów.
źródło: gazetaprawna.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz















