Masz newsa? Powiedz nam o tym!

"Od 255 do 425 zł zarabia pogotowie za każdego pacjenta wożonego ze szpitala do szpitala"- pisze "Gazeta Wyborcza", powołując się na pokontrolny raport prof. Cezarego Pakulskiego, wojewódzkiego konsultanta medycyny ratunkowej w Zachodniopomorskiem.

 

Kontrola jest wynikiem skarg szpitali na pracę pogotowia.
Pogotowie przywożące pacjenta z jego domu do szpitala nie dostaje pieniędzy, bo to zadanie objęte kontraktem z NFZ. Dlatego chory z drgawkami jest zostawiany w szpitalu bez neurologii, pacjenci ze złamaniami – tam gdzie nie ma ortopedii. Ekipy pogotowia robią to celowo, żeby przewieźć pacjentów jeszcze raz i zarobić.
Kontrola ujawniła wiele dramatycznych historii ofiar wypadków, które pogotowie naraziło na dodatkowe cierpienie i utratę życia. Szpital w Stargardzie Szczecińskim pokazał listę 32 pacjentów, których pogotowie przywiozło, choć ratownicy musieli wiedzieć, że pacjenci nie otrzymają pomocy, bo szpital nie ma odpowiednich oddziałów.
"Szpital w Goleniowie dostał chorego z rozpoznanym zawałem. Choć lekarz z izby przyjęć niemal natychmiast potwierdził diagnozę, karetka, która go przywiozła, odjechała i trzeba było zamówić tzw. karetkę transportową ze Szczecina. Chory czekał na nią dwie godziny"- pisze "Gazeta Wyborcza".
"Do szpitala w Dębnie, gdzie nie ma oddziału urazowo-ortopedycznego, pogotowie przywiozło sześciu pacjentów ze złamaniami kończyn i kręgosłupa. Niektórzy mieli złamania otwarte. Pogotowie ich zostawiło. Wezwane ponownie – przewiozło na ortopedię do innego szpitala"- gazeta przytacza kolejny przykład.

 

Autor: Paulina Pożarycka

Źródło: http://wyborcza.pl/1,75478,7603980,Pogotowie__Ratunku.html

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu