REKLAMA
Indeka

Jak rosyjskie embargo wpływa na przewoźników?

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Dyrektorka firmy Stangier Julia Niadzielka podkreśla, że straty dotyczą firm współpracujących z Unią. Jej samej się poprawiło: "Nam po wprowadzeniu zakazów pracuje się dużo łatwiej. Zawsze byliśmy zorientowani na rynek rosyjski, woziliśmy tam nasze towary. Teraz sąsiedzi potrzebują więcej produkcji i dlatego pracy nam przybyło."

Szefowa działu transportu towarowego firmy Jewroriejs Maryja Czornawokaja potwierdza te informacje: "Wcześniej woziliśmy głównie jabłka, kapustę i marchewkę z Polski do Rosji. Z powodu zakazów musieliśmy zrezygnować z tych towarów. Ratuje nas tylko to, że jest sezon urlopowy i wielu kierowców odpoczywa, dlatego na razie nikt nie siedzi bez pracy". Przewoźnicy zgodnie podkreślają, że jeśli w ciągu kilku tygodni sytuacja z zakazami się nie wyjaśni, zaczną się poważne problemy. W październiku rozpoczyna się sezon na polskie jabłka – zimą to właśnie one przynosiły zyski.

Najciężej jest obecnie przewoźnikom, którzy transportują towar w chłodniach służących do przewozu artykułów żywnościowych. Resort chce zrekompensować im straty zlecając dodatkowe dostawy białoruskich towarów do Rosji. Rozwiązania szuka także Białoruskie Stowarzyszenie Międzynarodowych Przewoźników Towarowych skupiające ponad 1100 firm.

Tadeusz Wilk ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce zauważa, że rosyjskie sankcje mogą poważnie zaszkodzić polskim firmom transportowym. Jeśli firmy nie znajdą nowych zleceń, wiele stracą. W przewozach do Rosji specjalizuje się Polska oraz Litwa, Łotwa, Estonia, Słowacja, Czechy i Bułgaria. Polska jest jednak liderem – i dlatego może stracić najwięcej.

Zrzeszenie już 1 sierpnia wystosowało listy do ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego oraz minister infrastruktury i rozwoju Elżbiety Bieńkowskiej z prośbą o rekompensaty dla przewoźników. W liście podkreślono: "Na kierunku wschodnim operuje ponad 3 tys. polskich firm przewozowych, wykorzystujących ponad 30 tys. pojazdów. Polscy przewoźnicy drogowi wykonują do Federacji Rosyjskiej około 270 tys. jazd rocznie. Szacujemy, że wartość przychodów z tytułu tych przewozów to kwota co najmniej 700 mln euro. Przy czym zdecydowana większość pojazdów (szacowana na ponad 60 proc.) wykonywana jest pojazdami chłodniczymi."

Embargo na zachodnie towary, w tym także Polskie, ma trwać rok. Już teraz w kraju rozprzestrzenia się akcja "Jedz jabłka". Niektórzy liczą, że akcja ta przeniesie się do firm – te, kupując jabłka dla pracowników, wsparłyby polski rynek. Niestety legalny zakup polskich jabłek dla pracowników wiąże się z kosztami, które przewyższają korzyści.

źródło: onet.pl

 

Autor: Bogumił Paszkiewicz

Zobacz również