Każdy będzie mógł zgłosić dłużnika

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Do rejestrów trafi znacznie więcej długów, a informacje o nich będą łatwiej dostępne. Wystarczy jedno pytanie do polskiego BIG, by dowiedzieć się o niespłaconych zobowiązaniach kontrahenta we wszystkich krajach Europy. Nowelizacja ustawy o informacji gospodarczej, która została przyjęta przez sejm przewiduje, że nie tylko firmy, ale też zwykli obywatele będą mogli zgłosić do Biur Informacji Gospodarczej swoich dłużników.

Teraz będzie można zgłosić do rejestru dłużników nie tylko oszukujące nas firmy, ale również zakład zalegający z wypłatą ubezpieczenia, niepłacącego pracodawcę, czy byłego męża zalegającego z alimentami.

Jest jednak pewne ograniczenia, w przypadku osób prywatnych, chcących zgłosić dłużnika do rejestru, wymagany będzie prawomocny wyrok lub nakaz zapłaty. "Kowalski" może zgłosić dłużnika tylko po uznaniu długu przez sąd, a więc po uzyskaniu prawomocnego wyroku lub nakazu zapłaty. Przedsiębiorcy obowiązek uzyskania sądowego potwierdzenia należności nie dotyczy. Firma, traktowana przez prawo jako – co do zasady – bardziej odpowiedzialny uczestnik rynku, ma tu łatwiejszą drogę – mówi Tomasz Ostrowski, adwokat, doradca prawny ERIF BIG S.A.

Firmę można wpisać do BIG, gdy jej dług wynosi co najmniej 500 zł. Zaległość konsumenta musi wynosić 200 zł. W obu przypadkach od terminu płatności musi upłynąć 60 dni.

Dzięki nowej ustawie do rejestru trafi znacznie więcej nierzetelnych płatników. Do tej pory osoby prywatne trafiały do rejestru tylko w przypadku braku spłaty kredytu konsumenckiego lub mandatu za przejazd komunikacją miejską.  Sytuacja była dziwna, bo ustawodawca zezwalał na dopisywanie dłużników do BIG-ów, na przykład, firmom świadczącym usługi telekomunikacyjne, albo zakładom ubezpieczeń, a z drugiej strony wprowadził takie ograniczenia. Teraz zlikwidowano tę niekonsekwencję, będą dopisywane wszelkie zaległości, wynikające z umów. Na przykład dotyczące usług telekomunikacyjnych, dostawy internetu, ubezpieczenia, czy najmu lokalu – wyjaśnia Ostrowski.

Kolejną zmianą będzie fakt, że nasze długi nie znikną tak łatwo. Do tej pory dłużnik był skreślany z listy, gdy wierzyciel sprzedał dług firmie windykacyjnej lub faktoringowej. Dane dotyczące takiej należności nie mogły już trafić do BIG. Informacja o zobowiązaniu znikała z systemu wymiany danych, pomimo że przecież konsument nadal miał dług, którego nie spłacił. Taka osoba mogła następnie ubiegać się o kolejne kredyty i pożyczki – mówi Ostrowski.

Długi nie mogły trafić powtórnie na listę, gdyż możliwość zgłaszania dłużników nie dotyczyła tzw. dłużników wtórnych. Po zmianach każdy wierzyciel, niezależnie od tytułu prawnego, na podstawie którego powstała wierzytelność, będzie mógł przekazać informacje – wyjaśnia Patrycja Rogowska-Tomaszycka z Departamentu Prawnego PKPP Lewiatan.

Długi z zagranicy niełatwo będzie ukryć

Zaległości w ratach w Wielkiej Brytanii, niespłacone raty w Niemieckim sklepie, czy alimenty z Francji – o wszystkich tych zaległościach będzie można dowiedzieć się składając jeden wniosek do polskiego BIG-u. Nowelizacja określa możliwość i zasady współpracy między polskimi rejestrami, a podobnymi instytucjami w państwach członkowskich Unii Europejskiej, Konfederacji Szwajcarskiej lub państwach członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu – wyjaśnia Rogowska–Tomaszycka.

Teraz, by uzyskać podobne informacje z różnych państw trzeba złożyć wniosek osobno w każdym państwie i od każdego wniosku zapłacić prowizję. Po nowelizacji ustawy umowa zawarta będzie w polskim biurze i ono sprawdzi kontrahenta we wszystkich zagranicznych rejestrach, z którymi będzie miało podpisaną umowę. Można więc będzie dostać pełen, zintegrowany raport – mówi Ostrowski.

Dzięki tym zmianom znacznie łatwiej będzie sprawdzić kontrahenta, dewelopera czy pracodawcę. Inaczej jednak będzie z danymi dotyczącymi osób prywatnych. Do zebrania danych o osobie prywatnej niezbędne będzie jej upoważnienie. Nie ma praktycznie możliwości, żeby bez naszej wiedzy i zgody jakakolwiek firma, instytucja, czy osoba otrzymała dane o nas czy to w BIG-u polskim, czy też – za pośrednictwem BIG – w jego zagranicznym odpowiedniku. Takie działanie byłoby przestępstwem – uspakaja Ostrowski.

Jak bronić się przed nieprawdziwym wpisem?

Każdy, kto trafił do BIG bezpodstawnie ma kilka możliwości obrony. Jeśli należność jest sporna, np. nie zgadzamy się z wysokością kwoty i zgłosiliśmy reklamację, osoba zgłaszająca nas do BIG-u ma obowiązek zawrzeć te informacje w zgłoszeniu.

Osoba zgłaszając dane nieprawdziwe ponosi odpowiedzialność nie tylko cywilną, ale i karną. Można w takim przypadku sądzić się o odszkodowanie, ponadto jest to przestępstwo wynikające z ustawy zagrożone grzywną do 30 tys. zł. Jeśli znajdziemy się w BIG-u bezpodstawnie należy najpierw zaprotestować wobec zgłaszającego, jeśli ten nie zareaguje należy iść ze skarga na policję, do prokuratury lub po prostu złożyć sprawę do sądu.

Należy również pamiętać, że każdy z nas ma prawo uzyskać wgląd do naszych informacji przechowywanych w bazie danych BIG, a także sprawdzić listę osób bądź instytucji, które pobierały informacje na nasz temat. Raz na 6 miesięcy możemy skorzystać z tej usługi bezpłatnie, jeśli chcemy mieć wgląd do tych informacji częściej, biuro może pobierać opłaty nieprzekraczające jednak kilku złotych.

Warto jak najczęściej korzystać z tego prawa, po to, żeby kontrolować, czy ktoś nie wpisał na nasz temat nieprawdziwych danych lub pobrał dane bez naszego upoważnienia.
 

Autor: Marta Wiśniewska

Źródło: http://msp.money.pl/wiadomosci/prawo/artykul/kazdy;z;nas;bedzie;mogl;doniesc;na;dluznika,52,0,607284.html#utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss

Zobacz również