Kierowca ciężarówki jadący z Kolonii (Niemcy) do zakładu w Deutzen, na południe od Lipska, nie spodziewał się, że w skrzyni na naczepie wiezie ważącą 300 kg bombę z okresu drugiej wojny światowej. O tym, co wiózł, dowiedział się dopiero przy rozładunku.
Kierowca załadował w Kolonii ziemię, którą miał przewieźć do zakładu przeróbki odpadów w Deutzen (Sachsen). Zawierająca PCB gleba pochodziła z dawnej fabryki farb i lakierów w Kolonii. Mężczyzna przejechał przeszło 500 kilometrów przez całe Niemcy i dopiero przy wyładunku pracownicy zakładu natknęli się na niewybuch o długości jednego metra i przekroju ok. 40 cm.
Niewybuch unieszkodliwiony
Na miejsce przyjechali saperzy. Przez pocisk ewakuowanych zostało około 600 mieszkańców w promieniu jednego kilometra od zakładu. Niewybuch został zneutralizowany.
Jak to się stało, że 300-kilogramowa bomba przemierza niezauważona przez całe Niemcy?
Żadna z firm nie potrafiła udzielić odpowiedzi na to pytanie. Zakład z Deutzen ma umowę z firmą w Kolonii na przewóz około 12 tys. ton gleby. Codziennie tę trasę przejeżdża 60 ciężarówek wyładowanych ziemią. To pierwszy raz, kiedy natknięto się na amunicję. Oby – ostatni.
Foto: tag24.de














