Ponad dwa promile alkoholu we krwi miał kierowca ciężarówki ze Słowacji, który w piątek (15 lipca br.) spowodował wypadek na autostradzie A4 w pobliżu węzła Łany na Śląsku.
Słowak był tak mocno upojony alkoholem, że skręcając ciężarówką nie trafił w jezdnię. W efekcie, auto wylądowało w rowie oddzielającym jezdnie, a naczepa, która została na jezdni, zablokowała ruch.
Inspektorzy z katowickiego oddziału Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego, którzy pojawili się na miejscu wypadku, sprawdzili kabinę auta ciężarowego. Efekty ich pracy były szokujące: znaleźli w niej puste butelki po alkoholu. Jakby tego było mało, okazało się, że słowacki kierowca nie tylko był pijany, ale też wg wskazań tachografu pracował zbyt długo.
Słowacki kierowca za jazdę pod wpływem alkoholu i spowodowanie wypadku stanie przed sądem. Kłopoty będzie miał też jego pracodawca, którzy zostanie ukarany grzywną za złamanie zasad regulujących czas pracy kierowcy.









