KORONAWIRUS

Poinformuj nas o utrudnieniach

Litewscy przewoźnicy zaczęli przenosić swój biznes do Polski. Przedsiębiorcy uciekają przed wysokimi stawkami OCP i kosztami utrzymania firm. Do Polski przeniosło się już ponad 60 firm transportowych z Litwy i wkrótce będzie ich jeszcze więcej. Czy jest się czego obawiać?

Litewska gospodarka w dużym stopniu opiera się na transporcie i tranzycie. Obecnie transport drogowy generuje 9 proc. PKB Litwy, co jest najwyższym wskaźnikiem w Unii Europejskiej (w żadnym innym państwie transport kołowy nie generuje tak dużej części PKB). Pod względem liczby przewiezionych ładunków wszystkimi rodzajami transportu litewskie przedsiębiorstwa biją rekordy dekady. 

W 2016 r. liczba przewiezionych ładunków wyniosła 63,5 mln ton, w 2017 roku – 73,9 mln., w 2018 – 89,1 mln ton. W ciągu dwóch pierwszych kwartałów 2019 r. litewscy przewoźnicy przewieźli 50,2 mln ton, co w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku (44,6 mln) oznacza wzrost o ponad 12 proc. Tymczasem litewski rynek transportowy szykuje się do kryzysu, związanego z wysokimi składkami OCP, reformą wynagrodzeń dla kierowców zawodowych oraz brakiem kadr.

Płace dla kierowców w górę, a zysków brak

W październiku rząd zdecydował o podniesieniu współczynnika wynagrodzenia kierowców z 1,3 do 1,65 płacy minimalnej, co oznacza podwyżki dla truckerów średnio o 122 euro miesięcznie. Na Litwie w międzynarodowych firmach transportowych pracuje ich około 70 tysięcy. To oznacza, że podniesienie zarobków dla kierowców będzie kosztować pracodawców 270 mln euro rocznie. Przewoźnicy, którzy w 2017 roku zapłacili państwu 170 mln euro podatków, teraz przy wyższym współczynniku będą musieli zapłacić 280 mln euro.

– Zatrudniamy 1000 kierowców, co oznacza, że po podniesieniu wynagrodzeń wydatki na płace wzrosną o 3,5 mln euro. Stracimy cały nasz zysk, który w ubiegłym roku wyniósł 2 mln euro. Firmy transportowe nic nie zarobią, bo będą tylko płacić podatki – powiedział dla portalu Delfi Tomas Jurgelevičius, szef międzynarodowego aliansu transportu i logistyki Hegelmann Transporte.

– Jedna ciężarówka przynosi 8 tys. euro rocznie wpływów do budżetu państwa. Firma transportowa, która posiada 130 ciężarówek, płaci około jednego miliona euro podatków. To, co obecnie się dzieje z podnoszeniem współczynnika wynagrodzenia kierowców, trudno zrozumieć. Ten wzrost zniszczy większość firm. Utrzyma się niewielu, głównie niszowych przedsiębiorców, oferujących na przykład transport autotransporterami – stwierdził Tomas Garuolis, przedstawiciel międzynarodowego zrzeszenia przewoźników drogowych Linawa w wywiadzie dla agencji prasowej Elta.

Oszczędność na składkach ubezpieczeniowych

Na złą sytuację finansową litewskich przewoźników wpływają również niezwykle wysokie stawki OCP. W ciągu ostatnich kilku lat składki ubezpieczeniowe zdrożały nawet czterokrotnie. W 2017 r. roczna składka za jedną ciężarówkę wynosiła 1,08 tys. euro, tymczasem w 2018 r. wzrosła do 2,3 tys., a w wielu przypadkach nawet do 3 tys. euro. Obecnie firmy muszą płacić średnio 5-8 tys. euro rocznie za jedną ciężarówkę.

– Wyliczyłem, że nasza firma musi pracować jeden miesiąc w roku tylko po to, żeby pokryć wydatki na ubezpieczenie – powiedział Vidmantas Užpalis z firmy przewozowej Transgesta, działającej na rynku ponad 25 lat i zatrudniającej 160 pracowników.

Firmy ubezpieczeniowe tłumaczą, że wysokość składek jest podyktowana uwarunkowaniami gospodarczymi i geopolitycznymi.

– Po zamknięciu przez Rosję granic, litewskie firmy zaczęły jeździć na zachód, gdzie koszty napraw ciężarówek dla ubezpieczycieli są nawet dziesięć razy większe – wyjaśnił dla agencji prasowej BNS Linas Laugalis, kierownik departamentu oceny ryzyka w litewskim oddziale firmy ubezpieczeniowej Compensa Vienna Insurance Group.

Zdaniem Artūrasa Palevičiusa, szefa ds. produktów ubezpieczeniowych w firmie ubezpieczeniowej Gjensidige, na wysokość składek ma również wpływ doświadczenie kierowców poza granicami kraju.

– Liczba wypadków drogowych na Litwie i w UE rośnie. W Wielkiej Brytanii czy Irlandii występuje większe zagrożenie spowodowania wypadku, ponieważ kierowcy nie mają jeszcze doświadczenia w ruchu lewostronnym. Weźmy dla przykładu zniszczenie historycznego wiszącego mostu w Marlow. Szkody wyniosły kilkaset tysięcy euro – zaznacza ekspert. – Dochodzenie roszczeń może trwać latami, a w grę nieraz wchodzą gigantyczne kwoty.

Na razie do Polski opłaca się najbardziej

W październiku litewscy przewoźnicy zaczęli masowo występować do banków o zabezpieczenia transferów majątku za granicę. Vytautas Turekas i Ignas Bolbikas z firmy konsultingowej Savesta Consulting potwierdzili, że jak dotąd pomogli zarejestrować się w Polsce ponad 60 litewskim spółkom przewozowym. 

– Jeżeli chodzi o wydatki – Polska to optymalny wybór. Do tego dochodzi również możliwość otrzymania finansowania na początku prowadzenia działalności. Poza tym w Polsce jest duża konkurencja na rynku ubezpieczeń, jest zatem większy wybór i ceny są niższe  – podkreślają przedstawiciele Savesta Consulting.

Zgodnie z wyliczeniem litewskich przewoźników, firma posiadająca 40 ciężarówek może zaoszczędzić na przeniesieniu interesu do Polski nawet do 50 tys. euro rocznie tylko na samym ubezpieczeniu. Jeśli Pakiet Mobilności zostanie przyjęty w obecnej formie, rejestracja firm w Polsce będzie się opłacała nawet drobnym przedsiębiorcom, mającym po kilka pojazdów.

Podczas rozmowy z Trans.INFO Mečislavas Atroškevičius, sekretarz generalny Linawy stwierdził, że Polska dla Litwinów jest atrakcyjnym rynkiem ze względu na bliskość państw zachodnich, takich jak Niemcy i Francja. Jej znaczenie wzrośnie po tym, kiedy zaczną obowiązywać przepisy Pakietu Mobilności, dotyczące obowiązkowych powrotów kierowców do kraju rejestracji działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy skorzystają z ulg podatkowych stref ekonomicznych, na przykład Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (SSSE) i zarejestrują działalność zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy.

– Jeśli firma zostanie zarejestrowana w Suwałkach, to nie znaczy, że kierowca musi wrócić do Suwałk. Będzie musiał po prostu wrócić do Polski. Wystarczy tylko przekroczyć granicę, na przykład we Frankfurcie nad Odrą, wypocząć, zatankować i wrócić do pracy na rynek niemiecki, w którym specjalizują się litewscy przewoźnicy – mówi Mečislavas Atroškevičius.

– Problem powrotów to jedno, w grę wchodzą również puste przebiegi. Sprowadzenie pustej ciężarówki na Litwę generuje niepotrzebne koszty. Tymczasem w Polsce jest więcej możliwości na załadowanie pojazdu, ponieważ jest to rynek ponad 10-krotnie większy od litewskiego – powiedział Marius Dubnikovas, analityk finansowy Compensa Life Vienna Insurance Group. 

Założenie działalności transportowej w Polsce trwa do 3 miesięcy. W tym czasie rejestruje się działalność gospodarczą, przedsiębiorca otrzymuje zaświadczenie o niekaralności, licencje, konto w banku, rejestruje pojazdy ciężarowe, zawiera umowy o świadczenie usług księgowych i ubezpieczeniowych, zatrudnia pracowników. Koszt założenia takiej działalności wynosi od 5 do 15 tys. euro.

Litwini mogą być konkurencją dla Polaków

W kwietniu zrzeszenie przewoźników LVS przeprowadziło badanie ankietowe, mające na celu wykazanie wpływu reform na kondycję firm transportowych. Wyniki badań wykazały, że koszty prowadzenia działalności transportowej wzrosłyby tak bardzo, że przewoźnicy mieliby do wyboru tylko dwa wyjścia: albo zmniejszenie podstawy dla zatrudnionych kierowców, albo wyprowadzenie firmy z kraju. A ponieważ wynagrodzenia dla kierowców wzrosły, przewoźnikom pozostała migracja. Wszyscy badani zadeklarowali, że dla ratowania biznesu przed upadłością byliby w stanie przenieść działalność za granicę.

Zgodnie z danymi litewskiego Departamentu Statystyki, obecnie na Litwie jest zarejestrowanych około 7,3 tys. firm transportowych i spedycyjnych. Z przewiezionych w 2018 r. 89,1 mln ton ładunków 48 proc. to przewozy krajowe, 42 proc. – międzynarodowe oraz 10 proc. – kabotażowe. 

Specjalizujący się w transporcie międzynarodowym przedsiębiorcy mogą stanowić sporą konkurencję na polskim rynku, przynajmniej w niektórych regionach Polski. Litewscy przewoźnicy radzą sobie dobrze zarówno na zachodzie, jak i na wschodzie Europy. Chociażby za sprawą tańszych pracowników z Białorusi, Rosji, Ukrainy czy Mołdawii, którzy pracują w dłuższych systemach pracy chętniej, niż kierowcy z Litwy. A tych ciągle przybywa – tylko w I kw. 2019 r. na Litwie wydano ponad 6 tys. zezwoleń na pracę w charakterze kierowców ciężarówek dla obcokrajowców spoza UE. To o 60 proc. więcej, niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Fot. Trans.INFO

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu