Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Od prawie pięciu lat litewskie ciężarówki mogą przejść badanie techniczne w niemieckich stacjach kontroli technicznej. Według niemieckiej organizacji transportowej BGL, zakłóca to uczciwą konkurencję w branży, która i tak jest w trudnej sytuacji za sprawą firm ze wschodu Europy.

Od 2015 r. litewskie ciężarówki nie muszą wracać do ojczyzny, gdy kończy się ważność ich badania technicznego. Urzędy na Litwie honorują bowiem przegląd przeprowadzony przez stacje TÜV w Niemczech. Litewskie ciężarówki kontrolują placówki zrzeszone w TÜV Süd,  jednej z największych jednostek certyfikujących na świecie oraz  TÜV Nord – donosi portal transportowy verkehrsrundschau.de.

Według Rainera Camena, inspektora z TÜV Nord, co roku badanych jest “kilkaset pojazdów z Litwy”. TÜV Süd natomiast nie dysponuje takimi danymi.

 Są to raczej niewielkie liczby – poinformował niemiecki portal Vincenzo Lucà, rzecznik TÜV Süd.

Według rzecznika, ze względu na przepisy kabotażowe ciężarówki muszą i tak wrócić na Litwę po trzech trasach, dlatego popyt na badanie techniczne pojazdów z tego kraju w Niemczech jest ograniczony.

Nieuczciwa konkurencja?

Możliwość przeprowadzenia przez Litwinów badania technicznego na terytorium Niemiec to według Dirka Engelhardta, rzecznika zarządu BGL. „kolejny etap w europejskiej konkurencji cenowej”. W jego ocenie koszty ponoszą również kierowcy zatrudnieni przez firmy transportowe z Europy Wschodniej.

Są to tygodnie lub miesiące poza domem i często żyją niegodnie na parkingach. Traci na tym konkurencja, bezpieczeństwo i pracownicy” – twierdzi Engelhardt.

Według BGL to pokazuje, że litewscy przewoźnicy mogą liczyć na wsparcie “z samej góry” w swojej ekspansji. Żaden inny kraj w Europie nie dał swoim obywatelom i przedsiębiorcom takich możliwości.

W ten sposób bardzo mała geograficznie Litwa zajmuje czołową pozycję wśród przewoźników z Europy Środkowej i Wschodniej, którzy już objęli udział w rynku na poziomie 33 proc. – tłumaczy Engelhardt.

Niemniej jednak z danych, jakie opublikował w tym roku Federalny Urząd Transportu Towarowego (BAG), wynika, że udział zagranicznych ciężarówek w przewozach krajowych w Niemczech jest w dalszym ciągu niewielki (7,2 proc. w 2017 r.). Przewoźnicy z zagranicy przejęli natomiast większą część niemieckiej “międzynarodówki” (84,9 proc. w 2017 r.).

Komentarz redakcji

Z pewnością niemieckim przewoźnikom trudno pogodzić się z faktem, że kraje Nowej Unii z roku na roku radzą sobie coraz lepiej na niemieckim, a także unijnym rynku transportowym. Natomiast dopatrywanie się nieuczciwej konkurencji w tym, że litewscy przewoźnicy robią przeglądy w stacjach diagnostycznych naszych zachodnich sąsiadów, zakrawa już na paranoję. Za wzrostem udziału zagranicznych firm w niemieckim transporcie (przede wszystkim międzynarodowym) stoi przede wszystkim brak chętnych wśród Niemców do realizowania dłuższych tras.

Warto też zwrócić uwagę, że skala kilkuset pojazdów nie stanowi nadzwyczajnego zagrożenia dla niemieckiego rynku, skoro tylko w I kwartale zarejestrowano tam 18,3 tys. nowych ciężarówek powyżej 16 t.

Fot. Wikimedia/Atamari

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu