KORONAWIRUS

Poinformuj nas o utrudnieniach

Zdjęcie z mandatem za przekroczenie prędkości nie jest niczym nadzwyczajnym. Szczególnie w Rosji, gdzie kierowcy rzadziej stosują się do przepisów ruchu drogowego, niż w Europie. W przypadku pewnego rosyjskiego przedsiębiorcy feralne pismo wywołało istną burzę. Przewoźnik otrzymał dwa mandaty za to samo przekroczenie prędkości, osobno za ciągnik i naczepę. Zdjęcia zostały zrobione z różnicą… jednej sekundy.

Kamery na trasie do Omska, stolicy obwodu omskiego, zarejestrowały ciężarówkę, która przekroczyła dopuszczalną prędkość. Pismo z mandatem dotarło do przewoźnika równo po dwóch miesiącach, 7 października. Zazwyczaj podobne listy nikogo nie cieszą, tymczasem ta sytuacja, jak ocenił to sam przedsiębiorca, jest po prostu komiczna.

– Pierwszy raz spotkało nas coś takiego. Śmiechom w firmie nie było końca. Jednak po tym, jak radość ustała, mandaty postanowiliśmy upublicznić – powiedział Michaił Paszwieńczuk, przedstawiciel firmy przewozowej. Przedsiębiorcy zwrócili się do mediów, o sprawie zrobiło się głośno.

Mandaty dla kierowców w Rosji

Tym razem przewoźnikowi się upiekło. Niezwłocznie zgłosił sprawę do policji i mandat został anulowany. Ale tylko tym razem. Taki przypadek zdarzył się w Rosji być może po raz pierwszy, ale to nie jest wyjątkowa sytuacja, jeśli chodzi o “ściąganie kasy” przez służby drogowe czy system poboru opłat Płaton. 

Przewoźnik podaje przykład, kiedy to system rejestruje pobyt ciężarówek w zupełnie innym mieście i nalicza dużo większe opłaty, niż należy. Z kolei fotoradary rejestrują wykroczenie nawet wtedy, kiedy cień pojazdu przekracza dozwoloną linię na drodze. W innych przypadkach kierowcy otrzymują mandaty za postój w niedozwolonych  miejscach, znajdujących się kilkaset metrów od parkingu, gdzie faktycznie parkują. Czy jest to wina wadliwego systemu i monitoringu, czy celowe działanie – trudno ustalić. 

– Istnieje duży problem z otrzymaniem informacji o mandatach. Najczęściej otrzymuje się powiadomienie o karze wtedy, kiedy upływa termin składania wniosków i procedury odwoławczej nie można już wszcząć. Termin może wydłużyć tylko sąd, a wiem z doświadczenia, że i to nie zawsze się udaje. Nawet kiedy uchylenie decyzji o mandacie jest oczywiste, sąd powołuje się na to, że upłynął termin zakwestionowania i zamyka sprawę – powiedział Aleksander Bakin, prawnik specjalizujący się w branży przewozowej.

Mandaty nie są wysokie (15-30 złotych), dlatego przedsiębiorcy najczęściej je płacą. Procedury odwoławcze trwają długo, a odsetki za zadłużenie są bardzo wysokie. Zwłaszcza, że przewoźnikom grozi także blokada kont bankowych oraz areszt na 15 dni.

– Skarg na system monitoringu jest bardzo dużo. Najważniejsze jest jednak to, że poziom bezpieczeństwa na drogach wcale się nie zmienił. Fotoradary to po prostu kolejny sposób na uzupełnienie budżetu – konstatuje Michaił Paszwieńczuk.

Fot. STS Mir/YouTube

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu