REKLAMA
Mytracko

„MiLoG psuje Europę”- protest przewoźników drogowych pod ambasadami Niemiec i Francji

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Przewoźnicy nie zgadzają się, żeby w polskich firmach obowiązywały przepisy innych państw. Uważają, że narusza to fundamentalną zasadę Unii Europejskiej, gwarantującej państwom członkowskim swobodę przepływu towarów i usług. Przepisy o płacy minimalnej nie są wyrazem troski o polskich pracowników, tylko próbą eliminowania polskich firm z rynku wspólnotowego.

Nie można godzić się na zmuszanie polskich przedsiębiorców do prowadzenia dokumentacji firmowej w języku niemieckim – mówili uczestnicy protestu. – Skoro niemieckie prawo określa płacę minimalną na poziomie 8,5 euro, to dlaczego w niemieckich firmach na terenie Polski nie płaci się pracownikom takich stawek. Przepisy o płacy minimalnej to zagrożenie dla miejsc pracy w naszych przedsiębiorstwach – alarmowali. Już obecnie niemieckie spedycje odmawiają załadunku przewoźnikom, którzy od lat z nimi współpracowali, świadcząc wysokiej jakości usługi po korzystnych cenach. Polacy nie chcą być Europejczykami drugiej kategorii. Inwestują w nowoczesny tabor, przysparzając korzyści gospodarce. Dbają o wysoki poziom usług i warunki pracy kierowców, a są traktowani jak tania siła robocza, której w każdej chwili można powiedzieć: nie jesteście już potrzebni. W trakcie pikiety padały też głosy o konieczności podjęcia radykalnych działań, na przykład w postaci blokady granic dla towarów z Niemiec.

Komitet Protestacyjny Przewoźników, który zorganizował pikietę, przekazał petycje do Kanclerz Niemiec oraz Prezydenta Francji. Do niemieckiej ambasady przedstawiciele Komitetu nie zostali wpuszczeni, petycję na ulicy przyjął jej pracownik. W ambasadzie Francji na protestujących czekał ambasador.

Autor: Bartłomiej Nowak

Zobacz również