REKLAMA
Indeka

AdobeStock_Petinovs

Niderlandy tracą pozycję logistycznego hubu dla brytyjskiego e-commerce. Polska przejmuje stery

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 6 minut

Wydłużenie czasu dostaw z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej nawet o 2–4 dni oraz wzrost kosztów cross-border nawet o 30–50 proc. sprawiają, że brytyjskie firmy e-commerce coraz częściej rewidują swoje modele logistyczne po Brexicie. Z raportu Fulfilio „E-commerce po Brexicie: Polska nowym hubem logistycznym w UE” wynika, że dotychczasowy domyślny hub dla obsługi rynku unijnego, czyli Niderlandy, stopniowo traci swoją pozycję. Coraz częściej tę rolę przejmuje Polska, oferując niższe i bardziej przewidywalne koszty operacyjne oraz porównywalne czasy dostaw w obrębie Unii Europejskiej.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Brexit trwale zmienił realia logistyczne brytyjskiego e-commerce. Dane pokazują, że wysyłki z Wielkiej Brytanii do UE są dziś średnio o 2–4 dni wolniejsze niż przed 2021 r., a koszty takiej obsługi nawet o 30–50 proc. wyższe w porównaniu z dostawami realizowanymi wewnątrz Unii. Dla firm sprzedających na wielu rynkach europejskich oznacza to nie tylko wzrost jednostkowego kosztu zamówienia, ale także utratę przewidywalności, która bezpośrednio przekłada się na marżę oraz doświadczenie klientów.

Z raportu Fulfilio wynika, że coraz więcej firm dochodzi do wniosku, iż model oparty na wysyłkach z Wielkiej Brytanii lub na kosztownych hubach Europy Zachodniej przestaje być konkurencyjny. Polska nie jest dziś wyborem kompromisowym, lecz dojrzałym rynkiem logistycznym, który pozwala skrócić łańcuch dostaw, obniżyć koszty nawet o 20–40 proc. i planować rozwój w UE w dłuższym horyzoncie. To właśnie o takich decyzjach i realnych zmianach w modelach fulfillmentu coraz częściej rozmawiamy z brytyjskimi firmami. Będzie to również jeden z kluczowych tematów zbliżającego się Savant Retail Congress w Londynie.

Niderlandy jako naturalny wybór po Brexicie

Jak pokazuje raport Fulfilio „E-commerce po Brexicie: Polska nowym hubem logistycznym w UE”, Brexit nie był chwilowym zakłóceniem, lecz trwałą zmianą modelu funkcjonowania brytyjskich firm na rynku unijnym. Odprawy celne, procedury VAT oraz kontrole graniczne wprowadziły strukturalne opóźnienia i koszty, które dziś są odczuwalne w całym łańcuchu dostaw. Według danych UK Trade Policy Observatory opóźnienia te stały się systemowe, utrudniając firmom składanie wiarygodnych obietnic dostaw zgodnych ze standardami rynku UE.

Po Brexicie naturalnym hubem logistycznym dla brytyjskiego e-commerce stały się Niderlandy. Zadecydowały o tym rozbudowana infrastruktura portowa i lotnicza, silna pozycja w europejskich łańcuchach dostaw oraz dojrzały rynek operatorów 3PL. W pierwszych latach po Brexicie kluczowe było szybkie przywrócenie ciągłości sprzedaży i stabilizacja operacyjna, nawet kosztem wyższych wydatków. Jak pokazuje raport Fulfilio, w tamtym okresie szybkość wdrożenia i przewidywalność procesów miały dla firm większe znaczenie niż długoterminowa optymalizacja kosztowa.

Podwójne zapasy i drogie zwroty obciążają marże

Jednym z najbardziej kosztownych skutków obecnego modelu jest konieczność utrzymywania podwójnych zapasów: w Wielkiej Brytanii na potrzeby rynku lokalnego oraz w UE dla klientów europejskich. Jak wynika z raportu Fulfilio, każdy dodatkowy magazyn może podnieść całkowite koszty logistyki nawet o 20–30 proc., jednocześnie zwiększając zapotrzebowanie na kapitał obrotowy i komplikując prognozowanie popytu.

Zwroty to kolejny obszar, w którym dotychczasowe modele realizacji zamówień generują wysokie koszty. Towary zwracane z UE do Wielkiej Brytanii muszą ponownie przejść przez odprawę celną, co wydłuża proces nawet do 10–14 dni i zwiększa koszty dwu- lub trzykrotnie w porównaniu ze zwrotami wewnątrzunijnymi. W sektorach takich jak moda, uroda, elektronika czy handel subskrypcyjny powolne i drogie zwroty bezpośrednio obniżają wartość klienta w całym cyklu jego życia.

Coraz więcej firm analizuje dziś fulfillment przez pryzmat pełnego cost-per-order, a nie pojedynczych stawek magazynowych. Przy dużej skali sprzedaży nawet niewielkie różnice jednostkowe przekładają się na milionowe kwoty w skali roku. Dlatego decyzje logistyczne przestały być domeną wyłącznie działów operacyjnych, a coraz częściej trafiają na agendy zarządów i dyrektorów finansowych.

Polska jako nowy standard obsługi rynku UE

Rynek e-commerce w Unii Europejskiej nadal dynamicznie rośnie. Według Statista jego wartość przekroczy 700 mld euro do 2025 r., a kluczowymi rynkami wzrostu pozostają Niemcy, Francja oraz Europa Południowa. Dla brytyjskich marek oznacza to strategiczne napięcie: popyt w UE jest wysoki, ale dotychczasowe modele fulfillmentu nie zapewniają już konkurencyjnych kosztów ani skalowalności.

Jak wskazuje raport Fulfilio, Polska zyskuje przewagę dzięki połączeniu kilku kluczowych czynników: centralnemu położeniu umożliwiającemu obsługę całej UE z jednego magazynu, niższym i bardziej przewidywalnym kosztom operacyjnym oraz dużemu doświadczeniu lokalnych operatorów w obsłudze firm spoza Unii Europejskiej. Dla brytyjskich marek szczególnie istotne są kompetencje w zakresie onboardingu podmiotów pozaunijnych, uproszczonych procesów VAT i zwrotów oraz możliwość skalowania operacji bez konieczności utrzymywania wielu magazynów.

Z raportu Fulfilio wynika również, że Polska spełnia dziś kluczowe kryteria stawiane europejskim hubom logistycznym. Jest drugim co do wielkości rynkiem magazynowym w UE, z ponad 35 mln mkw. nowoczesnej powierzchni, a jednocześnie jednym z najbardziej konkurencyjnych kosztowo. Według analiz firm doradczych takich jak Savills czy CBRE, łączna różnica kosztów magazynowania, pracy i fulfillmentu pomiędzy Polską a Europą Zachodnią może sięgać 20–40 proc., przy zachowaniu wysokich standardów operacyjnych i SLA.

Wielkie gabaryty przyspieszają decyzje o relokacji

Szczególnie dla firm sprzedających produkty wymagające, takie jak towary wielkogabarytowe, ciężkie lub generujące wysoki wolumen zwrotów, różnice kosztowe stają się kluczowe. W tym segmencie logistyka ma bezpośredni wpływ na rentowność, ponieważ każda nieefektywność natychmiast uderza w marżę.

Z doświadczeń Fulfilio wynika, że to właśnie sprzedawcy produktów wielkogabarytowych i ciężkich najszybciej podejmują decyzje o relokacji hubów logistycznych. Podobny proces był wcześniej widoczny wśród marek spoza UE, w tym producentów mebli i wyposażenia wnętrz z Azji, dla których lokalny fulfillment w Europie był warunkiem skalowania sprzedaży i utrzymania konkurencyjnych cen. Dziś ten sam mechanizm coraz wyraźniej widać wśród firm brytyjskich.

Decyzje dotyczące relokacji hubów logistycznych, podejmowane obecnie, będą miały bezpośredni wpływ na konkurencyjność brytyjskich marek w Europie w kolejnych latach. Firmy, które pozostaną przy kosztownych i mało elastycznych modelach, mogą stopniowo tracić marżę i udział w rynku, często bez jednego, wyraźnego momentu przełomowego.

 

Tagi:

Zobacz również