Po grudniowym szczycie doręczeń branża transportu i logistyki wchodzi w drugi, coraz bardziej wymagający etap sezonu. Początek stycznia to czas masowych zwrotów, które dla logistyków i spedytorów oznaczają wzrost wolumenów, presję na magazyny i dodatkowe koszty transportu.
Z danych platformy logistycznej Globkurier wynika, że liczba zwrotów w styczniu jest wyższa o 25–30 proc. w porównaniu z przeciętnym miesiącem roku. W ujęciu długoterminowym trend jest jeszcze bardziej jednoznaczny – w ciągu trzech ostatnich lat liczba przesyłek oznaczonych jako “zwrot do nadawcy” wzrosła łącznie o około 140 proc. To potwierdza, że mamy do czynienia nie z jednorazową anomalią, lecz ze strukturalną zmianą w e-commerce.
Szczególnie wyraźnie widać to w branży fashion, gdzie po Nowym Roku wskaźnik zwrotów rośnie z około 30 proc. w grudniu do nawet 50–55 proc. w styczniu. W elektronice skala zwrotów jest mniejsza, ale ich wpływ finansowy bywa dotkliwszy – pojedynczy zwrot drogiego urządzenia potrafi znacząco obciążyć wynik sprzedawcy i operatora logistycznego.
Zwroty jako kosztowny problem
Rosnący wolumen zwrotów przekłada się bezpośrednio na koszty logistyki. Globalnie rynek logistyki zwrotów miał w ubiegłym roku wartość blisko 665 mld dol., a do 2029 roku ma przekroczyć 954 mld dol. Skala ta pokazuje, że logistyka zwrotów przestała być marginalnym procesem wspierającym sprzedaż.
Problemem jest nie tylko liczba paczek, ale złożoność obsługi zwrotów. Każda przesyłka wracająca do magazynu oznacza dodatkowe operacje: przyjęcie, identyfikację, ocenę stanu produktu, czyszczenie, przepakowanie, decyzję o dalszym losie towaru i aktualizację stanów magazynowych. Jak podkreślają eksperci, koszty obsługi zwrotu są wyższe niż koszty samej dostawy.
– W końcu nie wystarczy towar odesłać, ale poddać masie dodatkowych czynności, w tym weryfikacji stanu, czyszczeniu czy przepakowaniu – zwraca uwagę dr hab. Arkadiusz Kawa, dyrektor Łukasiewicz – Poznańskiego Instytutu Technologicznego, w rozmowie z Trans.INFO.
Magazyny i transport pod naciskiem zwrotów
Dla logistyki magazynowej styczeń oznacza gwałtowną zmianę struktury pracy. Zamiast wysyłek sprzedażowych dominować zaczynają przyjęcia zwrotów, często w krótkim czasie i w dużych wolumenach. Wymaga to nie tylko dodatkowej powierzchni magazynowej, ale także sprawnego zarządzania zapasami.
– Mowa przede wszystkim o systemach WMS, które pozwalają na efektywne zarządzanie przestrzenią magazynową, w tym obsługą zwrotów, oraz o narzędziach służących do optymalizacji przestrzeni magazynowej – tłumaczy Piotr Susz, CEO i senior consultant w Locura.
Z perspektywy transportu problemem staje się kumulacja krótkich, rozproszonych przesyłek zwrotnych, często o niskiej przewidywalności. To utrudnia planowanie tras, zwiększa liczbę pustych przebiegów i podnosi jednostkowe koszty przewozu, zwłaszcza w pierwszych tygodniach roku.
Elastyczność zamiast lojalności wobec operatora
Platformy logistyczne podkreślają, że kluczowym czynnikiem radzenia sobie ze styczniową falą zwrotów jest elastyczność. Modele oparte na współpracy z wieloma przewoźnikami pozwalają szybciej reagować na zmieniający się wolumen i przekierowywać ruch tam, gdzie dostępne są moce operacyjne.
– Styczeń jest testem odporności operacyjnej, bo kto ma proces zwrotu poukładany, ten utrzymuje płynność i pozytywne opinie klientów. Kto nie ma, ten płaci za chaos – podkreśla Mateusz Pycia, prezes Globkurier, platformy logistycznej, pośredniczącej w usługach kurierskich.
Z punktu widzenia platform logistycznych poświąteczny szczyt zwrotów jest widoczny szybciej niż w pojedynczych sklepach, ponieważ w jednym systemie koncentruje się ruch realizowany przez wielu przewoźników. To pozwala wcześniej sygnalizować potrzebę mobilizacji zasobów i zmiany planów operacyjnych.
Nowy parametr jakości łańcucha dostaw
Rosnąca skala zwrotów sprawia, że logistyka zwrotów coraz częściej wpływa na decyzje zakupowe konsumentów. Jak pokazują dane rynkowe, 74 proc. klientów rezygnuje z zakupu, jeśli proces zwrotu jest nieintuicyjny lub zbyt skomplikowany. W efekcie sprawność obsługi zwrotów staje się elementem konkurencyjności, a nie jedynie kosztem.
– Zarządzanie zwrotami przestało być wyłącznie wyzwaniem operacyjnym magazynów. Stało się strategicznym polem walki o marże, płynność finansową i lojalność klientów – ocenia Dariusz Mikołajczak, Business Development Manager – Supply Chain w Euvic, grupie technologicznej oferującej usługi IT dla branży logistycznej.
Branża radzi sobie coraz lepiej, ale nierównomiernie
Z dostępnych danych jasno wynika, że branża przewozowa nauczyła się radzić sobie z drugim pikiem sezonu, traktując styczeń jako pełnoprawny szczyt operacji logistycznych. Kluczowe okazały się elastyczność, automatyzacja i odejście od sztywnych modeli współpracy.
Jednocześnie różnice między podmiotami są wyraźne. Najlepiej przygotowane są platformy logistyczne i operatorzy z ustandaryzowanymi procesami. Największe problemy mają firmy, które wciąż traktują zwroty jako incydent, a nie stały element łańcucha dostaw.











