Masz newsa? Powiedz nam o tym!

W większości krajów za przekroczenie dozwolonej prędkości grozi grzywna. Kierowca przyjmuje mandat, odjeżdża, po czym… nierzadko znowu łamie prawo. Estońska policja postanowiła to zmienić. Teraz delikwenci będą płacić nie pieniędzmi, lecz swoim cennym czasem.

Każdy, kto kiedykolwiek przejeżdżał przez Estonię wie, że mieszkańcy tego niezbyt dużego bałtyckiego państwa wprost nie cierpią przestępców drogowych. Każdy większy odcinek drogi w Estonii jest gęsto usiany kamerami, rejestrującymi łamiących dozwoloną prędkość. Jak dotąd niewiele to pomogło, dlatego teraz zatrzymani za przekroczenie dozwolonego limitu kierowcy zostaną ukarani przymusowym postojem na poboczu drogi.

Skąd taki pomysł? Estońska policja wychodzi z założenia, że czas dla kierowców ma o wiele większą wartość, niż pieniądze. Grzywny pieniężne są karą, ale nie działaniem prewencyjnym. Zabranie im cennego czasu, który starali się skrócić, przekraczając dozwoloną prędkość, będzie o wiele lepszą nauczką, niż zwykły mandat.

Pilotażowy program został uruchomiony na 50-kilometrowym odcinku pomiędzy Tallinem a Raplą, na drodze nr 15. Za przekroczenie prędkości do 20 km/h delikwent będzie musiał odczekać na poboczu drogi 45 minut. Przy przekroczeniu powyżej 20 km/h – godzinę.

Policja zapowiada, że wkrótce eksperyment zostanie przeniesiony również na innego drogi. Spóźnialscy, pamiętajcie, “wolniej jedziesz, dalej zajedziesz”.

Fot. Wikimedia Commons

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu