W pobliżu gdańskiego portu uruchomiono prywatny parking dla samochodów ciężarowych. Nie oznacza to jednak końca kolejek ciężarówek blokujących ruch w Gdańsku. Raptem 39 stanowisk, w dodatku płatnych to zdecydowanie za mało. Mieszkańcy i kierowcy mają dość korków i domagają się budowy docelowego parkingu. Władze miasta nie reagują.
Samochody ciężarowe oczekujące na wjazd do portu to jeden z głównych problemów, z jakimi boryka się Gdańsk. Już w 2015 roku obiecano udostępnić parking, na którym kierowcy oczekujący na załadunek lub rozładunek mogliby zrobić postój, odciążając tym samym drogi. Do tej pory jednak ani władze miasta, ani zarząd portu nie zajęły się budową obiektu, choć ciężarówek jest coraz więcej.
Za miejsce trzeba zapłacić
Miasto nie zrobiło nic, więc prywatny parking przy ul. Sucharskiego postanowiła otworzyć… grupa Lotos. Godzina postoju samej ciężarówki kosztuje tam 3,50 zł (z naczepą 4 zł). Doba to wydatek rzędu nawet 30 zł. Istnieje także opcja wykupienia miesięcznego abonamentu przez przewoźnika – wtedy wszystkie pojazdy należące do jego floty mogą korzystać z placu za okazaniem specjalnej karty.
Jak informuje portal trojmiasto.pl, parking cieszy się dużym zainteresowaniem kierowców, którzy wolą zapłacić niż “zrobić postój byle gdzie”.
Fatalne warunki na tymczasowym parkingu
Obecnie jedyna alternatywa to parking na ul. Ku Ujściu – bezpłatny, lecz mimo to stoi pusty. Dlaczego? Brakuje na nim toalet i odpowiedniego oświetlenia, dookoła walają się śmieci oraz gruz. A mało który kierowca zaryzykuje uszkodzeniem ładunku lub przebiciem opony.
Korki jak były, tak są
Władze Gdańska liczyły, że problem kolejek ciężarówek zostanie częściowo rozwiązany przez wprowadzenie awizacji na terminalu DCT, lecz nic się nie zmieniło. Tymczasem potrzeba nawet kilkuset stanowisk – na prywatnym obiekcie, który zorganizował Lotos znajduje się ich tylko 39.
Ostatnio kierowcy chętnie korzystają z aplikacji Transparking, na której dostępne są aktualne informacje o wolnych parkingach. Możecie pobrać ją >>> TUTAJ.
Niestety nawet nowoczesna technologia nie zagwarantuje miejsca postojowego w sytuacji, gdy go po prostu nie ma.
Foto: Maciej Naskręt/Trójmiasto.pl










