Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Kierowcy ciężarówek tracą co roku szacunkowo między 1281 a 1534 dolarów i narażają się na większe ryzyko wypadków z powodu nieplanowanych czasów oczekiwania w dokach załadunkowych. Takie dane przynosi raport opublikowany przez amerykańskie Ministerstwo Transportu (Department of Transportation) po niedawnym audycie. Godziny stracone w oczekiwaniu na rozładunek i załadunek, to także bolączka europejskiego transportu. 

Amerykański Department of Transportation przeprowadził audyt, do którego zobowiązała go w 2015 r. ustawa o transporcie. Akt ten nakazał wówczas Federalnej Administracji Bezpieczeństwa Przewoźników Drogowych (FMCSA) wydać przepisy dotyczące gromadzenia danych o czasie oczekiwania i opóźnieniach, z jakimi mierzą się kierowcy w dokach załadunkowych. Ta sama ustawa nakazała generalnemu inspektorowi Ministerstwa Transportu raportowanie wpływu czasu zatrzymania na kierowców, przewoźników i gospodarkę. Wyniki przeprowadzonego przez resort audytu są zatrważające.

Kierowcy tracą ok. 3 proc. rocznej pensji

Łączny czas oczekiwania na rampach pozbawia amerykańskich kierowców ciężarówek od 1,1 mld do 1,3 mld dolarów rocznie – szacuje Biuro Generalne amerykańskiego Ministerstwa Transportu. Strata ta wynosi od 3 do 3,6 proc. średniego rocznego wynagrodzenia truckera. 

W Stanach Zjednoczonych w branży transportowej regułą często zawartą w umowach nadawców jest czas oczekiwania wynoszący dwie godziny. Czas ten zmniejsza również roczny dochód netto przewoźników o kwotę od 250,6 mln dolarów do 302,9 mln dolarów – wynika z raportu.

Dodatkowo, jak ustalił resort, nawet 15 minut dłuższe oczekiwanie zwiększa o 6,2 proc. prawdopodobieństwo, że kierowca weźmie udział w wypadku

Według ekspertów z branży zarówno realne straty, jak i zagrożenie, jakie niesie ze sobą długi czas oczekiwania na rampach mogą być znacznie wyższe. Powodem niedoszacowania wyników jest według specjalistów ograniczona ilość danych na temat czasu oczekiwania kierowców na rampach. Uzyskanie dokładnych informacji jest trudne, ponieważ większość przewoźników i kierowców mierzy tylko czas spędzony w zakładzie nadawcy lub odbiorcy poza dwugodzinnym limitem uzgadnianym bardzo często w umowach z załadowcami.

Dochodzi do grzechu pierworodnego branży, która nie płaci kierowcom za oczekiwanie, więc czas ten jest wykorzystywany nieefektywnie i ma wpływ na bezpieczeństwo i dochody” – powiedział portalowi trucks.com Steve Viscelli, socjolog i autor książki o amerykańskim truckingu „The Big Rig: Trucking and the Decline of American Dream”.

Oczekiwanie zwiększa ryzyko wypadków

Czas oczekiwania na rampach wydłuża godziny czuwania kierowcy, powoduje zatem większe zmęczenie, podnosząc tym samym ryzyko wypadków.

Opóźnienia „powodują frustrację i obniżają dochody i mogą przyczyniać się do niebezpiecznych zachowań, takich jak przyspieszenie i naruszenie wymogów (godzin pracy)” – wynika z raportu.

Przedłużone o 15 minut oczekiwanie skutkuje jednym dodatkowym wypadkiem na 1000 ciężarówek na drodze.

Biorąc pod uwagę fakt, że 20 proc. kierowców ciężarówek długodystansowych pracuje 75 godzin tygodniowo lub dłużej, a także uwzględniając prawdopodobieństwo, że większość tego czasu pracy to czas oczekiwania, może to być naprawdę poważne ryzyko” –  powiedział Michael H. Belzer, profesor ekonomii w Wayne State University.

FMCSA do wyników audytu i wniosków w raporcie podchodzi sceptycznie.

Przedwczesne byłoby wyciąganie jakichkolwiek wniosków na temat wpływu czasów oczekiwania kierowców na wskaźniki wypadków lub na dochody kierowców” – powiedziała w oświadczeniu opublikowanym wraz ze sprawozdaniem Cathy Gautreaux, zastępca administratora FMCSA.

Organizacja planuje zająć się brakiem danych o czasie oczekiwania kierowców, dodając formularz zgłoszeniowy na swojej stronie internetowej. Poprzez witrynę truckerzy i przewoźnicy mogą dobrowolnie przesłać informacje o przestojach w dokach. 

Białe i czarne listy załadowców już istnieją

Komplikacje, które powoduje przeciągający się załadunek, sprawiły, że wielu amerykańskich przewoźników zaczyna z rezerwą traktować współpracę z kłopotliwymi załadowcami. Niektórzy z nich utworzyli programy “shipper-of-choice”, które priorytetowo traktują współpracę z preferowanymi klientami, którzy nie zmuszali ich kierowców do oczekiwania.

Niezależni kierowcy ciężarówek z kolei wymieniają się nazwami firm, u których czas oczekiwania jest długi. W ten sposób mogą unikać załadowców, u których są przestoje. 

Ciekawe rozwiązanie oferuje w tym zakresie Uber. Uber Freight Data pozwala identyfikować najlepsze i najgorsze firmy pod względem czasu oczekiwania na rampie. Oceny obiektów bazują na opiniach 145 tys. kierowców ciężarówek.

Dla większości truckerów szybki załadunek lub rozładunek są najważniejsze. Odpowiedziało tak 89 proc. ankietowanych przez Ubera truckerów, dla kolejnych 11 kluczowa była przyjazna obsługa.

Uber Freight Data powstało, by poprawić jakość życia kierowców, ale i poprawić wydajność załadowców – powiedziała portalowi trucks.com Kate Kaufman, dyrektor ds. transakcji Uber Freight. – Im wyższa ocena obiektu, tym szybciej ładunek znajduje transport – dodała. 

Komentarz redakcji

Raport amerykańskiego Ministerstwa Transportu pokazuje skalę problemu, który dotyczy w równej mierze Europy. Czas oczekiwania na rampie to stracony czas, pieniądze i większe ryzyko wypadków. Rozwiązania typu “shipper-of-choice”, czarne i białe listy załadowców staną się w niedalekiej przyszłości standardem w firmach transportowych, a to z kolei zmusi najgorszych załadowców do sprawniejszej organizacji i lepszej obsługi.

Z jakimi najlepszymi i najgorszymi praktykami mieliście do czynienia w Europie? Zapraszamy do podzielenia się doświadczeniami w komentarzach.

Fot. Pixabay.com

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu