Jak informuje holenderski portal transportowy bigtruck.nl, w ciągu ostatnich 12 lat znacznie zmniejszyła się liczba niemieckich przewoźników.
Choć niemieckie autostrady i parkingi dla ciężarówek są zatłoczone, to wg informacji bigtruck.nl liczba tamtejszych firm transportowych spadła od 2005 r. o 20%.
W 2005 roku licencję transportową posiadało 56 000 przedsiębiorstw, a obecnie liczba ta wynosi 45 000. Z rynku zniknęła więc co piąta firma.
Co jest głównym powodem tak dużego spadku? Jak pisze bigtruck.nl, nie kryzys, który był dla Niemców wyjątkowo dotkliwy, ani wchłanianie małych firm przez większe, lecz wschodnioeuropejska konkurencja i atrakcyjniejsze stawki przez nią oferowane. “Podczas gdy niemiecki przewoźnik za trasę z Frankfurtu do Hamburga zażąda 800 euro, Polak zrealizuje ją za 650 euro” – czytamy na portalu.
W związku z tym niemieckie związki branżowe z zadowoleniem przyjmują przepisy wprowadzające np. minimalne wynagrodzenie dla zagranicznych kierowców lub zakaz spędzania tygodniowego odpoczynku w kabinie.
Niemniej jednak problem widzą oni w skuteczności kontroli wynikających z powyższych regulacji, bowiem Federalny Urząd Transportu Towarowego (BAG) zatrudnia jedynie 240 inspektorów. To wg Niemców zbyt mało, by ich działania mogły przynieść pożądane efekty.









