twitter.com/GrupoDisfrimur

Transport chłodniczy na pół gazu. Więcej ładunków, ale przewoźnicy nie nadążają z popytem

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 8 minut

Drugie półrocze 2025 r. przyniosło w transporcie chłodniczym wyraźny wzrost liczby ofert frachtów na większości analizowanych tras. Rynek pozostawał jednak niezrównoważony – aktywność załadowców rosła, podczas gdy przewoźnicy i spedytorzy coraz rzadziej wyszukiwali ładunki. W efekcie sezonowy wzrost popytu, szczególnie pod koniec roku, tylko częściowo przełożył się na stawki, które rosły umiarkowanie. Najwięcej ofert pojawiło się w grudniu, potwierdzając relatywnie silny sezon świąteczny.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Analiza dotyczy podaży ładunków, dostępności mocy przewozowych oraz stawek na rynku spotowym na trasach (w obu kierunkach): Polska–Niemcy, Niemcy–Beneluks, Niemcy–Francja, Niemcy–Włochy, Polska–Włochy, Polska–Czechy, Polska–Beneluks, Francja–Beneluks, Francja–Hiszpania oraz Polska–Szwecja. Dane pochodzą z giełdy Trans.eu.

Więcej ładunków, ale nie wszędzie

W drugiej połowie 2025 r. liczba ofert frachtów chłodniczych rosła rok do roku na większości analizowanych tras. Skala wzrostów była jednak nieco mniejsza niż w przewozach całopojazdowych (FTL). Mimo to w większości miesięcy dominowały kierunki z rosnącą liczbą ofert.

Wyraźnym wyjątkiem był sierpień – jedyny miesiąc, w którym więcej tras notowało spadki niż wzrosty. Sierpień i wrzesień były też najsłabszym okresem pod względem podaży ładunków. Jak zauważa Ramón García, wiceprezes ds. relacji instytucjonalnych w European Logistics Association (ELA) oraz dyrektor generalny Hiszpańskiego Centrum Logistyki (CEL), nie musi to jednak oznaczać pogorszenia sytuacji na rynku.

– Dane wskazują raczej na zmienność niż na strukturalne pogorszenie sytuacji. Spadki rok do roku kumulują się w miesiącach późnego lata i wczesnej jesieni, kiedy aktywność na rynku spot tradycyjnie słabnie po letnim szczycie – wyjaśnia.

Sytuacja wyraźnie poprawiła się pod koniec roku. W grudniu – miesiącu tradycyjnego szczytu transportowego – liczba ofert wzrosła rok do roku na 16 z 20 analizowanych tras, często o ponad 20–30 proc. Wskazuje to na wyraźnie silniejszy sezon świąteczny niż w poprzednich latach. García podkreśla jednak, że należy traktować to przede wszystkim jako zjawisko sezonowe.

– Grudniowa poprawa wynika zarówno z kampanii świątecznych, jak i z kumulacji decyzji logistycznych pod koniec roku. To raczej sezonowe odbicie niż trwała zmiana trendu – ocenia ekspert ELA.

Najbardziej stabilny wzrost popytu odnotowano na trasach Polska–Włochy (w obu kierunkach) oraz z Francji do Hiszpanii – tam liczba ofert była wyższa niż rok wcześniej w każdym miesiącu półrocza.

– W analizowanych danych te korytarze wyróżniają się stabilnością, co jest typowe dla relacji z dobrze zbilansowanymi przepływami i silną bazą produkcyjną w sektorze rolno-spożywczym – wskazuje García.

Przewoźnicy mniej aktywni

Podobnie jak w segmencie FTL, druga połowa roku przyniosła wyraźną dysproporcję między aktywnością załadowców a przewoźników. Mimo większej liczby ofert, firmy transportowe rzadziej wyszukiwały frachty niż rok wcześniej.

Najbardziej było to widoczne latem i wczesną jesienią. W sierpniu i wrześniu spadek liczby wyszukiwań odnotowano na 18 z 20 tras, a w październiku wzrost pojawił się tylko na jednej relacji – z Hiszpanii do Francji.

Jak tłumaczy Sebastian Dziwoń, Transport and Outsourcing Director w Lineage, jesienny spadek aktywności przewoźników jest w dużej mierze efektem sezonowej reorganizacji rynku.

– Październik to miesiąc negocjacji i przetargów odbywających się po targach Fruit Attraction w Madrycie. W tym czasie rynek na chwilę zamiera – przewoźnicy czekają na start eksportowej ‘maszyny eksportowej’ z południa Europy. Auta wracają na pusto do Hiszpanii, zamiast podejmować słabiej płatne ładunki powrotne – wyjaśnia.

Według niego duzi operatorzy już wtedy przygotowują tabor pod sezon eksportowy.

– Rynek jest pod presją dużych graczy, którzy w tym czasie przygotowują flotę pod kontrakty sezonowe, wycofując się z mniej rentownych tras spotowych – dodaje.

Szczyt sezonu przyniósł jedynie częściową poprawę. W przeciwieństwie do segmentu FTL, gdzie końcówka roku wyraźnie ożywiła rynek, w przewozach chłodniczych aktywność przewoźników pozostała relatywnie niska. Na co najmniej połowie tras liczba wyszukiwań w listopadzie i grudniu wciąż była niższa niż rok wcześniej.

Jak wskazuje García, odbicie pod koniec roku wynika przede wszystkim z ruchów operacyjnych flot.

– Ożywienie w listopadzie i grudniu jest zgodne z typową dynamiką końca roku – to moment repozycjonowania flot i krótkoterminowych korekt zdolności przewozowych” – tłumaczy.

Największe zainteresowanie przewoźników utrzymywało się na trasach z Beneluksu do Niemiec oraz z Francji do Beneluksu.

– Jest to jedna z najgęstszych osi logistycznych w Europie, z wysoką rotacją towarów i silną integracją operacyjną. Na korytarzach o dużej głębokości rynku aktywność w kanale spot zwykle pozostaje bardziej dynamiczna nawet w okresach korekt – podkreśla García.

Stawki rosną, ale bez dużych skoków

Mimo rosnącej liczby ofert frachtów stawki w transporcie chłodniczym zwiększały się umiarkowanie. W większości przypadków były to wzrosty jednocyfrowe, najczęściej w okolicach 5 proc. lub mniej.

Spadki cen pojawiały się sporadycznie. We wrześniu niższe stawki odnotowano na siedmiu z 20 analizowanych tras, natomiast w lipcu i grudniu tylko na jednej. Zdaniem ekspertów rynek pozostaje pod wpływem jednocześnie kilku przeciwstawnych czynników.

– Stawki w drugiej połowie 2025 r. utrzymują dodatnią dynamikę rok do roku, choć w niektórych korytarzach tempo wzrostu jest umiarkowane. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na pierwszy kwartał 2026 r. jest stabilizacja lub umiarkowany wzrost, a nie nowa fala gwałtownych podwyżek” – ocenia Ramón García.

Dziwoń zwraca uwagę, że w segmencie chłodniczym ceny są silnie powiązane z sezonowością eksportu z południa Europy.

– Od października do kwietnia trwa boom eksportowy z południa Europy, zwłaszcza z Hiszpanii. W tym okresie stawki potrafią być nawet dwa-trzy razy wyższe niż poza sezonem – mówi.

Jednocześnie powroty na południe często pozostają bardzo słabo wycenione.

– Zdarza się, że powroty do Hiszpanii realizowane są poniżej kosztów eksploatacyjnych albo ciężarówki wracają puste, żeby jak najszybciej podjąć kolejny eksportowy ładunek – tłumaczy przedstawiciel Lineage. Dodaje, iż duże firmy potrafią stosować dumpingowe ceny za powrót by ściągnąć pojazdy na południe Europy do realizacji drogich tras eksportowych.

Najbardziej stabilny wzrost cen w drugiej połowie roku wystąpił na siedmiu relacjach, gdzie stawki rosły rok do roku w każdym miesiącu półrocza. Dotyczyło to m.in. tras Niemcy–Beneluks (w obu kierunkach), Polska–Włochy, Polska–Czechy oraz Polska–Beneluks.

Dziwoń zwraca przy tym uwagę na rosnącą rolę Polski w europejskim rynku chłodniczym.

– Polska umacnia pozycję lidera transportu frigo w Europie. Nasza żywność jest konkurencyjna cenowo, a przewoźnicy dysponują bardzo nowoczesną flotą, dzięki czemu przejmują coraz większy udział w zachodnioeuropejskich rynkach – podkreśla.

Rynek wchodzi w fazę stabilizacji

Zdaniem Jacka Karcza, doradcy strategicznego Europejskiego Instytutu Transportu Drogowego (EITD) najbliższe miesiące mogą przynieść bardziej stabilny, ale też wymagający rynek przewozów chłodniczych.

– Europejski rynek całopojazdowych przewozów chłodniczych w 2026 r. wchodzi w fazę stabilności opartej na wysokich kosztach. Popyt bazowy – głównie w sektorze żywności i farmacji – utrzymuje wolumeny, ale coraz większą rolę odgrywa sezonowość oraz jakość organizacji sieci transportowej a nie tylko sam wzrost rynku – podsumowuje.

Jak dodaje, napięcia cenowe pojawiają się dziś raczej punktowo, na wybranych trasach i w określonych tygodniach, zamiast przekładać się na równomierny wzrost stawek w całej Europie.

– W efekcie rynek coraz bardziej się różnicuje. Przewozy w stałych umowach oraz usługi o wysokiej przewidywalności i jakości utrzymują wartość, natomiast segment doraźny charakteryzuje się większą zmiennością i lokalnością – ocenia Karcz.

Redakcja: Artur Lysionok

Tagi:

Zobacz również