Masz newsa? Powiedz nam o tym!

– Najpóźniej w październiku Niemcy odrodzą się po pandemii koronawirusa – przewiduje Peter Altmaier, minister gospodarki w rządzie Angeli Merkel. Nadzieje na rozwój takiego scenariusza są również coraz silniejsze wśród polskich przedsiębiorców. Wszyscy liczą na to, że odmrożenie gospodarki będzie równie gwałtowne, jak wiosenne załamanie.

Opublikowana w magazynie „Bild am Sonntag” opinia szefa niemieckiego resortu gospodarki jest nieco bardziej optymistyczna od najnowszych przewidywań Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ekonomiści z MFW zweryfikowali właśnie prognozę dla Niemiec – wskazali, że PKB tego kraju spadnie w 2020 r. o 7,8 proc. r/r (w kwietniu zakładali spadek o 7 proc. r/r), a w 2021 r. nastąpi mocne odbicie o 5,4 proc. r/r. Tymczasem Peter Altmaier mówi o 6-proc. spowolnieniu w 2020 r. i ponad 5-proc. odbiciu w 2021 r.

Z punktu widzenia polskiego biznesu – w tym również branży transportowej – lepsza byłaby oczywiście realizacja bardziej optymistycznego scenariusza. To właśnie od Niemiec (a więc głównego partnera handlowego Polski) w dużej mierze zależy bowiem to, jak szybko wydostaniemy się z gospodarczego dołka.

Artykuł dostępny tylko dla użytkowników zalogowanych

– Najpóźniej w październiku Niemcy odrodzą się po pandemii koronawirusa – przewiduje Peter Altmaier, minister gospodarki w rządzie Angeli Merkel. Nadzieje na rozwój takiego scenariusza są również coraz silniejsze wśród polskich przedsiębiorców. Wszyscy liczą na to, że odbicie w biznesie będzie równie gwałtowne, jak wiosenne załamanie.

Opublikowana w magazynie „Bild am Sonntag” opinia szefa niemieckiego resortu gospodarki jest nieco bardziej optymistyczna od najnowszych przewidywań Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ekonomiści z MFW zweryfikowali właśnie prognozę dla Niemiec – wskazali, że PKB tego kraju spadnie w 2020 r. o 7,8 proc. r/r (w kwietniu zakładali spadek o 7 proc. r/r), a w 2021 r. nastąpi mocne odbicie o 5,4 proc. r/r. Tymczasem Peter Altmaier mówi o 6-proc. spowolnieniu w 2020 r. i ponad 5-proc. odbiciu w 2021 r.

Z punktu widzenia polskiego biznesu – w tym również branży transportowej – lepsza byłaby oczywiście realizacja bardziej optymistycznego scenariusza. To właśnie od Niemiec (a więc głównego partnera handlowego Polski) w dużej mierze zależy bowiem to, jak szybko wydostaniemy się z gospodarczego dołka.

Doniesienia z Niemiec kluczowe dla polskiego eksportu

W tym kontekście istotne dla wsparcia tych nadziei wydają się ostatnie doniesienia o tym, że Komisja Europejska zapowiedziała stworzenie funduszu pomocowego o wartości 750 mld euro na wsparcie europejskiej gospodarki po pandemii.

Z kolei rządy Niemiec i Francji deklarują duże działania skupione na sektorze motoryzacyjnym – chcą m.in. zaproponować system dopłat do nowych aut. Popyt na samochody w Europie Zachodniej wiosną spadł bowiem o połowę (r/r), co nie pozostało bez wpływu na polskie fabryki, zapewniające dostawy komponentów motoryzacyjnych do Niemiec.

Jeżeli więc przemysł motoryzacyjny za naszą zachodnią granicą zacznie szybko wracać do dobrej kondycji, odczuje to również polska branża automotiv i w rezultacie sektor TSL. Na podstawie dostępnych obecnie danych możemy być umiarkowanymi optymistami – Główny Urząd Statystyczny podaje m.in., że produkcja sprzedana w branży motoryzacyjnej wzrosła w maju o 42 proc. wobec kwietnia – a przecież większość tej produkcji idzie na eksport do Niemiec. Nie ma więc wątpliwości, że gospodarka się odradza, choć na razie nie sposób przewidzieć, ile cały okres rekonwalescencji potrwa.

W kontekście informacji na temat polskiego eksportu do Niemiec warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden wątek. Otóż, jak podaje GUS, w okresie od stycznia do końca kwietnia (a więc uwzględniając czas największego zamrożenia gospodarki) eksport (wyrażony w euro) z Polski do Niemiec spadł „zaledwie” o 4,9 proc. r/r, podczas gdy np. sprzedaż do Włoch zmniejszyła się o 16,8 proc. r/r, a do Francji – o 11,6 proc. r/r. Jednocześnie Niemcy nieznacznie umocniły się na pozycji największego partnera handlowego Polski, z 28-proc. udziałem w naszym eksporcie. To bardzo dobry prognostyk dla całej polskiej gospodarki przy założeniu, że Niemcy rzeczywiście zaczęły wracać na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Eksport z Polski w okresie od styczeń-kwiecień 2020 r.

Kraj Obroty (w mld euro) Zmiana (proc. r/r) Udział w eksporcie (proc.)
Niemcy 20,9 -4,9 28
Czechy 4,5 -7,1 6
Wielka Brytania 4,4 -10,2 5,9
Francja 4,2 -11,6 5,6
Holandia 3,3 -10,7 4,4
Włochy 3 -16,8 4,1
Stany Zjednoczone 2,2 -2,3 3
Rosja 2,2 -1,2 3
Szwecja 2,1 -5 2,9

Źródło: GUS

Menedżerowie wierzą w odbicie. To na razie ostrożny optymizm

O tym, że sytuacja w największej gospodarce Europy zaczyna się poprawiać, przekonani są również sami przedsiębiorcy. Menedżerowie ankietowani przez firmę Markit Economics w najważniejszym dla rynków badaniu nastrojów gospodarczych ocenili, że sytuacja się poprawia. Analiza ich odpowiedzi dała czerwcowy wskaźnik PMI na poziomie 45,2 pkt., podczas gdy jeszcze maju wyniósł on 36,6 pkt.

Najnowszy rezultat nie jest rzecz jasna satysfakcjonujący, bo na pełne ożywienie w gospodarce wskazywałby wynik powyżej 50 pkt. Niemniej w sytuacji tuż po pandemii i totalnym zamrożeniu globalnej gospodarki każdy wzrost wskaźnika nastrojów możemy uznać za sukces. W komentarzu do tego wyniku analitycy Markit Economics stwierdzili, że pozytywny wpływ na gospodarkę miało rozluźnienie restrykcji, choć na powrót do pełnej normalności będzie trzeba jeszcze poczekać.

Podobnie możemy zinterpretować wyniki wskaźnika PMI dla polskiego przemysłu. W czerwcu wyniósł on 47,2 pkt. wobec 40,6 pkt. w maju i najgorszego w historii badań wyniku 31,9 pkt., który nasza gospodarka odnotowała w kwietniu. Te dane pokazują, że polski biznes próbuje oswoić się z trudną sytuacją i ma nadzieję na ożywienie w drugim półroczu.

Lepsze nastroje w branży TSL, choć statystki wciąż są fatalne

Na znaczący udział Niemiec w odbiciu gospodarczym w Polsce wskazują też ekonomiści Santander Banku. W raporcie z 30 czerwca piszą oni, że odbiciu w polskiej gospodarce będzie sprzyjać m.in. „silne powiązanie z gospodarką niemiecką”. Według nich, obok dużej skali działań ratunkowych, Polsce będzie sprzyjać również skracanie globalnych łańcuchów dostaw. Pandemia pokazała bowiem, że szukanie przez europejskie fabryki dostawców na drugim końcu świata może okazać się bardzo ryzykowne. Jeżeli ten trend myślenia utrzyma się na dłużej, powinien on przynieść korzyści również dla branży TSL.

Na razie przedsiębiorcy reprezentujący ten sektor zaczynają patrzeć w przyszłość z większą nadzieją niż podczas największego załamania w marcu i kwietniu. Jak podaje GUS, wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury (w dziale transport i gospodarka magazynowa) wyniósł w czerwcu minus 20,4. Chociaż w normalnych czasach taki rezultat oznaczałby totalne załamanie, to teraz znaczenia nabiera fakt, że jeszcze w maju nastroje w branży ukształtowały się na rekordowo niskim poziomie minus 39,4. Co więcej, w czerwcu co ósma firma wskazała, że jej sytuacja się poprawia. Na pogorszenie wciąż wskazuje 34 proc. przedsiębiorstw, ale miesiąc wcześniej ten odsetek sięgał 50 proc.

Diagnozy oraz przewidywania dotyczące popytu, sprzedaży oraz sytuacji finansowej są mniej niekorzystne od zgłaszanych w maju. Odnotowywany jest wzrost opóźnień płatności za wykonane usługi, ale mniejszy od sygnalizowanego przed miesiącem. Zapowiadane ograniczenie zatrudnienia może być mniejsze od prognozowanego w maju. Również oczekiwany w najbliższych trzech miesiącach spadek cen może być wolniejszy” – czytamy w raporcie GUS.

Przedstawiciele branży TSL w zdecydowanej większości (67,8 proc.) wskazują, że tym, co obecnie najbardziej przeszkadza im w prowadzeniu biznesu, jest niepewność dotycząca kondycji i rozwoju całej gospodarki. W tym przypadku sytuacja zapewne szybko się nie zmieni – przynajmniej do czasu ostatecznej wygranej w walce z koronawirusem. Nie sposób przewidzieć, kiedy to nastąpi, tym bardziej, że wciąż żywe są obawy o wybuch drugiej fali pandemii.

Odbicie w kształcie litery „V” – najbardziej optymistyczny scenariusz dla Polski

Na razie ekonomiści przystopowali z katastroficznymi prognozami. W licytacjach na kształt rozwoju sytuacji gospodarczej w Polsce przewagę mają na razie ci, którzy wierzą, iż dynamika zmian PKB Polski będzie wyglądać jak litera „V”. Oznacza to, że po gwałtownym załamaniu (to mamy już za sobą) powinno nastąpić bardzo szybkie odbicie. Byłby to dla nas najkorzystniejszy scenariusz w przeciwieństwie np. do „W”, czy recesyjnego „L”.

Warto zwrócić uwagę, że ekonomiści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego w najnowszej aktualizacji swoich prognoz potraktowali Polskę dość łagodnie. Według nich PKB naszego kraju spadnie w tym roku o 4,6 proc. r/r (prognoza taka sama, jak w kwietniu). Z kolei 2021 r. ma przynieść odbicie o 4,2 proc. r/r (również bez zmian wobec prognozy z kwietnia).

W mocne odbicie wierzą również ekonomiści Santander Banku, którzy po spadku PKB o 4 proc. w 2020 r. zakładają odbicie o 6 proc. w 2021 r. Eksporterom będzie sprzyjał m.in. słaby złoty, który po serii obniżek stóp procentowych do rekordowo niskiego poziomu 0,1 proc. (główna stopa referencyjna) raczej nie ma teraz większych szans na wyraźne umocnienie.

Ten scenariusz zakłada jednak, że pandemia nie spowoduje ponownej konieczności zamrożenia gospodarki, nie tylko w Polsce, ale w i całej Europie. Druga odsłona uderzenia koronawirusa szybko przygasiłaby ten rynkowy optymizm.

Fot. VW Sachen/twitter

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu