Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Niewielu jest kierowców, którzy nie patrzą na dystrybutory i nie porównają cen na stacjach. Podwyżki spędzają sen z powiek większości zmotoryzowanych. Wystarczy przypomnieć, z jaką niechęcią spotkała się propozycja wprowadzenia nowej opłaty drogowej. Dla przewoźników sprawa jest jeszcze poważniejsza – ponad jedna trzecia ich kosztów to wydatki na paliwo. Co zrobić, by płacić choć trochę mniej?

Firmy transportowe ze względu na to, że zużywają ogromne ilości paliwa i zostawiają na stacjach tysiące złotych, mogą starać się u dystrybutorów paliw o rabaty. Oczywiście nie chodzi o targowanie się przy kasie, ale rozwiązania systemowe. Taką możliwość daje przede wszystkim skorzystanie z oferty kart paliwowych.

Dzięki karcie paliwowej można liczyć na kilku-, kilkunastogroszowe rabaty za litr oleju napędowego. Zwykle są one udzielane od ceny widocznej na dystrybutorze na danej stacji. Zatem to, ile zapłacimy za litr, będzie zależało od miejsca tankowania.

W praktyce może się więc zdarzyć, że przy ruchliwej trasie nawet z rabatem zapłacimy więcej, niż ktoś tankujący bez rabatu, ale na uboczu. W przypadku części kart rabat obliczany jest od ceny hurtowej (SPOT), obowiązującej na terenie całego kraju. Taki system oferuje np. Transcards.eu.

Większa grupa – większe rabaty

Uzupełnieniem dla karty paliwowej może być uczestnictwo w tak zwanych grupach zakupowych. Taka grupa zrzesza kilku przewoźników, którzy razem są w stanie wynegocjować od dystrybutora karty paliwowe z lepszymi warunkami, niż gdyby działali w pojedynkę. O zaletach tego rozwiązania mówi Leszek Luda, prezes Polskiej Unii Transportu. Jak wyjaśnia, ceny dla członków grupy paliwowej, do której można przystąpić będąc w PUT, są nawet niższe od cen hurtowych. Takich warunków nie wynegocjowałby indywidualnie żaden przewoźnik.

W podobny sposób działa też oferta, z której mogą korzystać członkowie społeczności Trans.eu. Zrzeszonym firmom oferowana jest karta Transcards.eu, dzięki której nie tylko dostaje się rabat na paliwo, ale można też płacić za tankowanie dopiero po 60 dniach od daty wystawienia faktury zleceniodawcy.

Ciągnik może palić mniej

Jednak tańsze tankowanie nie uratuje firmy przed wysokimi kosztami, o ile kierowcy nie będą jeździć oszczędnie, a ciężarówka nie będzie odpowiednio przygotowana do jazdy.

Tego, jak jeździć ekonomicznie, uczą instruktorzy na kursach ecodrivingu. I choć każdy kierowca uważa, że świetnie prowadzi, to praktyka pokazuje, że jednak można jeździć lepiej.

– Dzięki takiemu szkoleniu można zmniejszyć spalanie o około 2 do 5 litrów na 100 kilometrów – twierdzi Bartosz Wojciechowski z Ośrodka Szkoleniowego Eco Driving Academy PL.

Równie ważne jest odpowiednie przygotowanie ciężarówki do jazdy. Odpowiednie ciśnienie w oponach to gwarancja minimalizacji współczynnika tarcia. Z kolei dobrze ustawione owiewki zapewnią poprawę aerodynamiki. Te zabiegi sprawią, że ciągnik nie będzie marnował mocy na „przebijanie się” przez powietrze.

Z badań kanadyjskiego Ministerstwa Zasobów Naturalnych wynika, że poprawnie ustawiona owiewka nad kabiną kierowcy (nie może wystawać ponad naczepę) to od 6 do 8 proc. mniejsze zużycie paliwa. Dodatkowe 2-4 proc. dadzą owiewki boczne między kabiną a naczepą. Kolejne 4-7 proc. oszczędności może dać zabudowa przestrzeni między osiami naczepy a ciągnikiem.

Kolejna kwestia to dbanie o silnik: wymiana oleju, przeglądy, tankowanie dobrego paliwa. Warto zastanowić się też nad droższym olejem napędowym. Jak przekonują producenci, diesel premium zapewnia zmniejszenie spalania, wzrost mocy silnika, chroni system paliwowy przed zanieczyszczeniami i korozją, a także przedłuża jego żywotność.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu