Flensburg/Berlin. Po skandalu w Volkswagenie Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego postanowił przeprowadzić szereg kontroli pod kątem wartości emisji spalin także u innych producentów aut. Dwie trzecie zaplanowanych inspekcji już się zakończyło, pozostałe wciąż są w toku. Jak donosi Urząd, na podstawie pierwszych danych nieprawidłowości stwierdzono w przypadku wartości tlenku azotu, występujących w zróżnicowanych warunkach jazdy oraz otoczenia.
Wyniki te należy jednak jeszcze omówić oraz ocenić w porozumieniu z konstruktorami oraz innymi organami. – Dopiero wtedy będziemy mogli mówić o wiarygodnych danych, które będzie można odnieść do obowiązującego prawa, komentuje przedstawiciel urzędu. Nie zdradza jednak, jakich marek dotyczą dotychczas zebrane wyniki ani jakie kroki zostaną podjęte w związku z nimi. Nie wiadomo też, czy o manipulacje podejrzewa się również innych producentów.
Rzecznik Alexandra Dobrindta, niemieckiego ministra transportu, powiedział w Berlinie, że kontrole prowadzone są zarówno w stacjach kontrolnych, jak i podczas jazdy. Jak podaje KBA, pod lupą znaleźli się tacy producenci jak: BMW, Ford, Opel, Fiat, Mercedes, Alfra Romeo, Dacia, Hyundai, Toyota oraz Mazda.
Skontrolują także pojazdy użytkowe
Kontrole prowadzone będą także wśród niektórych lekkich pojazdów użytkowych. Obok VW Craftera oraz VW Amaroka biegli sprawdzą również Mercedesa Sprintera oraz V-Klasę. Jak informuje niemieckie Ministerstwo Transportu, ostateczne wyniki kontroli zostaną opublikowane w formie sprawozdania. Nie wiadomo jednak jeszcze, kiedy to nastąpi. Rzecznik Daimlera powiedział w Stuttgarcie, że firma wspiera organ kontrolny, ponieważ niczego nie ukrywa i nie ma nic przeciwko prowadzonej inspekcji.
Niemieckie Zrzeszenie Przemysłu Samochodowego (VDA) przestrzegło jednak, że snucie podejrzeń wokół całej branży jest bezzasadne. – Nie mamy powodu, aby na podstawie jednego przypadku, podejrzewać wszystkich innych. Oczywiście nie można akceptować zaistniałego kłamstwa, ale nie należy dyskredytować przez nie całej branży samochodowej, powiedział Matthias Wissmann, prezes zrzeszenia VDA, w rozmowie z gazetą Süddeutsche Zeitung.
Tymczasem w Volkswagenie wprowadzono zmiany personalne na stanowisku, które odgrywa kluczową rolę w wyjaśnieniu zaistniałych nieprawidłowości. Jak podaje niemiecka stacja NDR 1, dotychczasowy szef działu rewizji koncernu został zwolniony ze swojej funkcji przed kilkoma tygodniami. Firma jednak nie wydała żadnego oświadczenia w tej sprawie. Nowy szef działu, który czuwać ma nad zachowaniem zasad Compliance, to Markus Eberl, który podobnie jak szef koncernu, Matthias Müller, wcześniej zarządzał w Porsche. O oby dwóch transferach oficjalnie powiadomiono Niemiecką Agencję Prasową.
Autor: Bartłomiej Nowak









