Polscy pogranicznicy czepiają się Ukraińców?

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 6 minut

Czy ukraińskie znaczy kradzione? Pojazdy ukraińskich przewoźników zamiast służyć firmie,  stoją na policyjnych parkingach. Jak długo Ukraińcy czekają na zwrot niesłusznie zatrzymanego auta i czy Polska Straż Graniczna faktycznie się na Nich uwzięła?

Ukraińcy skarżą się, narzekają i podliczają straty. Stracone pieniądze i czas, bowiem na zwrot niesłusznie – ich zdaniem – zatrzymanego pojazdu,  czeka się miesiącami. Dlaczego „zatrzymanego"? Ukraińcy sądzą, że  polscy  pogranicznicy zmówili się przeciwko nim, a notoryczne „aresztowania" ukraińskich samochodów są niczym innym jak „czepianiem się" polskiej Straży Granicznej. Skąd ten wniosek?

Z przykładów. Zobaczmy:

 

Bohdan Verkhivsky zgłosił się do redakcji gazety.pl Rzeszów z zarzutem bezpodstawnego zatrzymania jego pojazdu przez polskich funkcjonariuszy Straży Granicznej.

„ – Prowadzę firmę dostarczającą hutom złom. Kuzyn, z którym mam spółkę, wziął 50 tys. euro kredytu na zakup specjalistycznej koparko-ładowarki. Znaleźliśmy taką maszynę w Niemczech. Używaną, ale w bardzo dobrym stanie, znanej firmy Kiesel. Zapłaciliśmy 32 tys. euro."

Właśnie ta koparka miała zostać przewieziona na Ukrainę przez firmę z Iławy (specjalizującą się w transporcie wielkogabartytowych ładunków) i właśnie ona została zatrzymana przez polskich pograniczników. Polska Straż Graniczna zatrzymała pojazd na policyjnym parkingu podejrzewając, że został on skradziony.

„- Firma, w której koparka została kupiona, jest znana w Niemczech. Podczas załadunku był monitoring, Niemcy robili zdjęcia. Nie ma możliwości, żeby taki sprzęt załadować gdzieś na lewo, w krzakach."  – przekonywał pracownik wspominanej firmy transportowej,  Adrian Nehring. Na zwrot pojazdu Verkhivsky poczeka  niestety nawet do kilku miesięcy.

Współpracownik Verkhivskiego, Vitalij Zaritsky nie zgadza się z decyzją polskich celników. Ładowarka była przewożona zgodnie z przepisami dotyczącymi transportu pojazów dużych gabarytów, wagi przekraczającej 50 ton a przez Polskę jechała – poświadcza Zaritsky – w specjalnym konwoju w asyście 2 pilotów, wcześniej wytyczonymi trasami. Zatrzymanie pojazdu komentuje w taki oto sposób:

„ – Nie spodobała im się ostatnia cyferka na numerze podwozia i to, że odkręcona była tabliczka znamionowa. A tabliczkę sami odkręciliśmy. Na Ukrainie bez niej nie zarejestrujesz samochodu. Baliśmy się, że ktoś ją ukradnie."

Ukraińcy pokazali polskim strażnikom wszystkie dokumenty oraz skontaktowali się z firmą, w której kupili ładowarkę (Niemcy wysłali ksero dokumentów pojazdu). Polacy nie byli jednak przekonani:

„ – Niemcy wysłali ksero dokumentów, ale polska straż graniczna nie była tym zainteresowana. Chcieli też przesłać zdjęcia i film z załadunku, ale przede wszystkim chcieli wiedzieć, jakie zastrzeżenia mają Polacy. A my przez kilka dni nie mieliśmy nawet dokumentu, że ładowarka została zatrzymana i teraz stoi na policyjnym parkingu.(…) Myślałem, że policja szybko to sprawdzi. Ale jak się dowiedzieliśmy od innych Ukraińców, na opinię biegłego trzeba czekać kilka miesięcy. A u nas wagony już czekają na załadunek złomu. Teraz będziemy musieli wynająć inną ładowarkę."

 

 

Sytuacja dotycząca Verkhivskiego i Zaritskiego wcale  nie jest  przypadkiem osamotnionym.  Ivan Marytsch ze Lwowa, od 4 miesiecy czeka na decyzję w sprawie zatrzymanego przez polską Straż Graniczną busa, który – zdaniem strażników – posiadał skradziony silnik.

Dlaczego to tak długo trwa?  Biegły w Rzeszowie „ma dużo roboty" – takiej odpowiedzi na powyższe pytanie udzielono Ukraińcowi. Martysh przeliczył swoją cierpliwość na ok 10 tys. euro, bowiem na taką właśnie kwotę jest stratny po zatrzymaniu pojazdu.

Ivan Marytsh był zmuszony do zakupu nowego busa, a Pan Roman (obywatel Ukrainy), którego auto kosztowało „niemało" –  do przeprawy przez polską granicę innym sposobem:

„ – Kupione w salonie w Kijowie bmw kosztowało 100 tys. dolarów. Na granicy coś nie spodobało się waszym pogranicznikom. Zatrzymali je. To było w listopadzie zeszłego roku. Zanim je odzyskałem, minęło półtora miesiąca. Gdy później przekraczałem granicę tym autem, wasi pogranicznicy znów się przyczepili. Długo musiałem przekonywać, że wszystko jest w porządku. Teraz przez granicę jeżdżę innym samochodem."

Jak sytuacje powyzsze,  tłumaczą polscy funkcjonariusze Straży Granicznej i Policji? Statystykami, które  to świadczą o istocie problemu, jakim jest nielegalny przewóz. Według danych statystycznych w ubiegłym roku funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali 147 pojazdów (w tym maszyny budowlane). Od początku 2011 roku Straż uznała, że 26 pojazdów to pojazdy kradzione, uniemożliwiając ich wywóz z Polski.

Rzeczniczka BOSG, Elżbieta Pikor wyjaśnia procedury zatrzymania pojazdu:

„ – Zatrzymujemy pojazd, gdy wątpliwości budzą dokumenty albo jakieś elementy identyfikacyjne. Mamy specjalną grupę, która specjalizuje się w wyłapywaniu skradzionych samochodów."

Skradzione samochody, są zdaniem rzecznika Policji w Przemyślu, Mirosława Dyjaka, poddane dochodzeniu, które trwa przeciętnie 2 –  3 miesięcy, bowiem jak twierdzi Prokuratura Rejonowa w Przemyślu:

– To są bardzo czasochłonne czynności. Trzeba zlecić badania mechanoskopijne, sprawdzić wiarygodność dokumentów. Często musimy prosić o pomoc prawną z innych państw. To trwa. W województwie mamy jedno laboratorium mechanoskopijne – w Rzeszowie. Jest trzech techników, którzy zajmują się wszystkim: przepiłowanymi kłódkami i przebitymi numerami w silniku

W 70 procentach przypuszczenia Straży Granicznej się sprawdzają – tego zdania jest zastępca prokuratora rejonowego w Przemyślu, Jacek Staszczak, dodając, że w ubiegłym roku przemyska prokuratura zajmowała się 16 samochodami zatrzymanymi przez Straż Graniczną. Najczęściej zatrzymywane są pojazdy drogocenne. Ci, którym zatrzymano samochody, a te okazały się legalnie przewożone, nie mogą domagać się odszkodowania – mówi prokurator Staszczak – bowiem w polskim prawie brak przepisów,  określających termin załatwienia takich spraw.

 

Autor: Wioletta Szostak

Zobacz również