Czy system elektronicznego poboru opłat drogowych viaTOLL się sprawdza?
– Ocenia to zamawiający, czyli GDDKiA, która bezpośrednio podpisała z nami umowę. Co miesiąc raportujemy dane o przychodach i skuteczności poboru opłat oraz ewentualnych problemach bieżących. Na tej podstawie otrzymujemy należne wynagrodzenie, które – jak przewiduje umowa – może być zmniejszone z powodu wad systemu. Poza krótkim okresem tuż po wdrożeniu viaTOLL, zamawiający nie miał podstaw do zredukowania naszego honorarium.
Ile zarobił system i dla kogo?
– Od początku działania, czyli od lipca 2011 roku, przyniósł ponad 4,2 mld zł wpływów, które zasiliły Krajowy Fundusz Drogowy, zarządzany przez GDDKiA.
Przy jakich kosztach wdrożenia?
– Około 1,2 mld zł. Ale nie używajmy pojęcia "koszty" lecz raczej "nakłady inwestycyjne". Budowa systemu jest przecież długotrwałą inwestycją, która przekracza okres ośmioletniej umowy pomiędzy GDDKiA a KTS. Zbudowany majątek jest własnością Skarbu Państwa, a takie jego podstawowe elementy, jak infrastruktura, centra obliczeniowe, sieci obsługi klienta – będą służyć jeszcze znacznie dłużej, poza okres obecnej umowy. Oczywiście, po określonych modyfikacjach, wynikających z nowych uwarunkowań technicznych.
Czy macie dane, jak oceniają viaTOLL użytkownicy?
– Pozytywnie wypowiada się o nim około 80 proc. użytkowników. Natomiast jest on w 100 procentach rozpoznawalny, jako jeden z europejskich systemów poboru opłat. Użytkownicy nie mają wątpliwości, jak działa, jak się zarejestrować i jak wnosić opłaty. O tym, że rozpoznawalność viaTOLL jest pełna, świadczy też znikomy już udział naruszeń w łącznej liczbie wnoszonych opłat, wynoszący niespełna 1 proc. wszystkich wpływów do KFD. Użytkownicy mają więc pełną świadomość, że systemu nie da się ominąć.
dalsza część rozmowy TUTAJ.
źródło: wnp.pl
Autor: Bartłomiej Nowak









