Polski przemysł skończył 2021 rok z przytupem. W przeciwieństwie do Zachodu

Ten artykuł przeczytasz w 7 minut

Indeks PMI dla polskiego sektora przemysłowego wzrósł w grudniu o 1,7 pkt. To już trzeci miesiąc wzrostu wskaźnika z rzędu.

Polski przemysł skończył 2021 rok z przytupem. W przeciwieństwie do Zachodu
Scania

W grudniu indeks PMI dla polskiego przemysłu wyniósł 56,1 pkt. (w listopadzie wyniósł 54,4 pkt.). Był to najsilniejszy wzrost miesiąc do miesiąca od lipca. A także trzeci kolejny miesiąc kiedy wskaźnik piął się do góry.

Poprawa ta wynika przede wszystkim z najsilniejszego od lipca wzrostu produkcji oraz największego od sierpnia wzrostu nowych zamówień. W grudniu do ich skoku przyczynił się także popyt z zagranicy – zamówienia eksportowe tymczasem zarejestrowały pierwszy wzrost od czterech miesięcy.

Niezmiennie polski przemysł trapiony jest przez wyzwania logistyczne i transportowe. W grudniu po raz kolejny wydłużył się średni czas dostaw półproduktów i środków produkcji. Aczkolwiek warto podkreślić, iż przyrost ten był najmniejszy od lutego, co wskazywać może na powolne zdrowienie łańcuchów dostaw.

Złą wiadomością zarówno dla producentów jak i dla konsumentów są narastające presje cenowe. Według ankietowanych firm z sektora przetwórczego, wiele surowców podrożało, dodatkowo koszty produkcji rosły przez wyższe ceny gazu i energii elektrycznej. W obawie przed dalszym wzrostem cen oraz trudnościami w dostawach, firmy kontynuowały gromadzenie zapasów. Najnowsze dane wskazują, iż aktywność zakupowa wyraźnie wzrosła – wzrost zapasów środków produkcji był w grudniu najwyższy w historii.

Mimo tych trudności oczekiwania wytwórców odnośnie przyszłej produkcji były w ostatnim miesiącu 2021 r. optymistyczne. Przedsiębiorcy spodziewają się utrzymania pozytywnych trendów w produkcji i nowych zamówieniach wraz z ustąpieniem pandemii i co za tym idzie, poprawą warunków gospodarczych.

Ten optymizm zachęca do przyjmowania nowych pracowników. Pod sam koniec roku zatrudnienie zwiększyło się, tempo wzrostu było najszybsze od lipca. To istotne gdyż polskie zakłady cały czas borykają się z problemem braku rąk do pracy. To, w powiązaniu z opóźnieniami w dostawach surowców i środków produkcji, sprawia, iż firmy nie są w stanie sprostać popytowi na ich towary. Zaległości produkcyjne wzrosły piętnasty miesiąc z rzędu, a tempo ekspansji było najszybsze od sierpnia.

Świetny koniec dobrego roku

Polski przemysł skończył ubiegły rok z optymizmem. 2021 rok pod względem średnich odczytów był jednym z najlepszych w ciągu ostatnich 5 lat. Co więcej, w ciagu minionych 12 miesięcy ustanowiony został rekord wskaźnika w historii jego odczytów w Polsce – w czerwcu osiągnął on 59,4 pkt. 57,2 pkt. z maja i 57,6 pkt. z lipca także należały do najlepszych wyników w historii.

Przez cały 2021 r. indeks PMI w naszym kraju utrzymywał się na poziomie powyżej 50 pkt. a więc powyżej granicy oznaczającej wzrost gospodarczy. Średnie notowane odczyty były wyższe niż nie tylko w pierwszym roku pandemii, ale także niż w 2019 r. kiedy to indeks znajdował się raczej poniżej granicy 50 pkt.

Indeks PMI dla przemysłu w Polsce

Maj Czerwiec Lipiec Sierpień Wrzesień Październik Listopad Grudzień
2020 r. 40,6 47,2 52,8 50,6 50,8 50,8 50,8 51,7
2021 r. 57,2 59,4 57,6 56,0 53,4 53,8 54,4 56,1

Źródło: IHS Markit

Stagnacja w Niemczech

O ile w Polsce indeks przemysłowy PMI od kilku miesięcy wykazuje tendencję wzrostową to w Niemczech, u naszego największego partnera handlowego, tendencja nie jest tak optymistyczna. W grudniu indeks utrzymał się na takim samym poziomie jak w listopadzie – 57,4 pkt. Było to najniższym poziomem od stycznia 2021 roku.

Produkcja nieznacznie wzrosła drugi miesiąc z rzędu w grudniu, ale i tak była dość niska w porównaniu do historycznej średniej. Popyt na produkowane w Niemczech dobra znajdował się na zdrowym poziomie, ale tempo wzrostu nowych zamówień było najniższe od lipca 2020 r. kiedy rozpoczęło się odbicie po pandemicznym kryzysie.
Niemniej jednak tempo wzrostu zamówień jest cały czas wyższe niż skoku produkcji, co dalej prowadziło do opóźnień w produkcji nad Renem.

Podobnie jak w Polsce – niemieccy producenci próbują bronić się przed perturbacjami łańcuchów dostaw i wydłużonym czasem oczekiwania na dostawy przez gromadzenie zapasów. W efekcie już drugi miesiąc z rzędu zapasy środków produkcji rosły w rekordowym tempie.

Problem inflacji i wzrostu cen nie jest tylko naszą, polską bolączką. Ceny idą w górę także u naszych zachodnich sąsiadów. Niemniej jednak ich podwyżki zdają się hamować, apogeum wzrostu cen środków produkcji było w Niemczech w lipcu. Jeśli chodzi o ceny końcowe, to w grudniu ich wzrost był słabszy niż w rekordowym listopadzie.

Mimo stagnacji indeksu, niemieccy przedsiębiorcy dość optymistycznie patrzą na kolejne 12 miesięcy. Poziom optymizmu był w grudniu najwyższy od sierpnia i widoczna jest poprawa oczekiwań od czasu, gdy w październiku zanotowano ich najniższy od 14 miesięcy poziom.

Zwalniająca strefa euro

Mało optymistyczne wieści napływają niestety ze strefy euro. Indeks PMI dla tego obszaru spadł w grudniu o 0,4 pkt. do poziomu 58,0 pkt. To najgorszy wynik od 10 miesięcy.

Niższe niż w poprzednim miesiącu odczyty zanotowały wszystkie główne gospodarki unijne. Wspominaliśmy o sytuacji w Niemczech, ale indeks poszedł w dół także we Włoszech i we Francji (które w ostatnich miesiącach „ciągnęły” wskaźnik strefy euro), a także w Hiszpanii (był najniższy od 10 miesięcy). Nawet notujące w tym roku wyraźny wzrost sektora produkcyjnego Niderlandy mocno wyhamowały – tam grudniowy odczyt był najsłabszy od 12 miesięcy(!).

Niepokoi poziom produkcji w strefie euro, który znalazł się w grudniu na drugim najniższym poziomie od lipca 2020 r. Podobnie poziom nowych zamówień rósł najwolniej od stycznia – i te dwa czynniki głównie przyczyniły się do spadku indeksu w strefie euro.

To nie najlepszy sygnał dla polskiego sektora transportowego. Mając w pamięci mocną pozycję polskich przewoźników na rynkach europejskich, a także fakt, iż strefa euro odpowiada za zdecydowaną większość polskiej wymiany handlowej, oznaczać to może mniej pracy dla naszych firm i kierowców.

Podobnie jak w Polsce i w Niemczech, firmy eurozony także zabezpieczają się przed potencjalnymi dalszymi zawirowaniami łańcuchów dostaw. W skali całej strefy euro wzrost zapasów środków produkcji był najszybszy w 24-letniej historii zbierania danych na ten temat.

Przed nami rok wzrostu… i niestety też inflacji

Wspomniany wcześniej optymizm polskich przedsiębiorców dotyczący nadchodzących 12 miesięcy potwierdzają prognozy ekspertów. Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) twierdzi, iż wzrost PKB w naszym kraju wyniesie w 2022 r. 4,3 proc., a w przyszłym roku ma wzrosnąć do 4,5 proc.

Podobny poziom rozwoju gospodarki szacują polskie instytucje finansowe. Bank Pekao oczekuje 4 proc. wzrostu PKB, PKO BP – 4,1 proc., mBank – 4,2 proc., a PZU – 4,4 proc. Warto jednak podkreślić, iż wszystkie te instytucje zrewidowały wzrost PKB w dół z poziomów zbliżonych do 5 proc. Niemniej jednak, obecnie oczekiwane poziomy nadal są zdrowymi.

Większymi optymistami są ośrodki zagraniczne. OECD twierdzi, iż w bieżącym roku polska gospodarka wzrośnie o 5,2 proc., podobnie jak Komisja Europejska.

Problemem w przyszłym roku pozostanie wzrost cen. PIE szacuje, iż inflacja w 2022 r. wyniesie 7,3 proc. Mniej niż w ostatnich miesiącach 2021 r., ale jednak znacznie powyżej rządowej prognozy z budżetu (3,3 proc.). Istotne będzie na ile wzrost cen doprowadzi do zmniejszenia konsumpcji, a co za tym idzie popytu na dobra produkcyjne. To zaś bezpośrednio uderzy w sektor transportowy, który zależny jest od konsumpcji i produkcji.

Najpopularniejsze
Komentarze
0 Komentarzy
Użytkownik usunięty