Najważniejsze informacje:
- Przewoźnik zakwestionował 96 382,84 euro z faktur za paliwo o łącznej wartości 137 277,39 euro.
- Sąd uznał, że zgodnie z warunkami umowy ryzyko niewłaściwego użycia kart do czasu zgłoszenia problemu obciążało firmę transportową.
- W przedsiębiorstwie nie było pełnej kontroli nad tym, kto posiada poszczególne karty, a część z nich pozostawiano w pojazdach.
- Firma mogła na bieżąco kontrolować transakcje w portalu internetowym i blokować podejrzane karty, ale – jak wynika z orzeczenia – nie robiła tego wystarczająco regularnie.
Sprawa dotyczy niderlandzkiego przedsiębiorstwa transportowego korzystającego z kart paliwowych wydanych przez operatorów. Strony zostały w opublikowanym orzeczeniu zanonimizowane.
W 2022 r. przewoźnik wykrył, że osoby nieuprawnione korzystały z wydanych mu kart. W postępowaniu przed sądem nie było sporu co do tego, że do takiego nieuprawnionego użycia rzeczywiście doszło. Problemem było natomiast ustalenie, kto powinien ponieść jego finansowe konsekwencje.
Firma nie wiedziała, kto ma poszczególne karty
Z dokumentów sprawy wynika, że sposób zarządzania kartami pozostawiał wiele do życzenia. Sąd zwrócił uwagę, że w firmie nie wiedziano dokładnie, kto posiada konkretną kartę ani gdzie jest ona przechowywana. Niektóre karty ginęły, nie będąc nawet uznawane za zaginione, część kierowców posiadała ich kilka, a inni zostawiali je w pojazdach.
Było to istotne, ponieważ warunki korzystania z kart nakładały na klienta obowiązek ich starannego przechowywania. Karty nie powinny być pozostawiane w pojazdach ani udostępniane osobom trzecim. Użytkownik odpowiadał również za właściwe obchodzenie się z kodem PIN.
Przewoźnik otrzymywał cotygodniowe faktury, a dodatkowo miał dostęp do portalu internetowego umożliwiającego kontrolowanie transakcji.
Zdaniem sądu firma powinna była co najmniej prowadzić dokładną ewidencję tego, kto posiada poszczególne karty, określić zasady ich przechowywania oraz regularnie analizować transakcje.
Ponad 137 tys. euro na fakturach
Operator kart paliwowych wystawił przedsiębiorstwu faktury za paliwo na łączną kwotę 137 277,39 euro. Przewoźnik twierdził, że 96 382,84 euro z tej sumy nie powinno być od niego wymagane, ponieważ – jak argumentował – paliwa o tej wartości nie pobrali jego pracownicy.
Firma próbowała również wykazać, że operator paliwa mógł naruszyć obowiązek należytej staranności, ponieważ nie ostrzegł klienta o nietypowych transakcjach. Podnosiła także zarzut możliwego udziału osób związanych z operatorem w nadużyciach.
Sąd uznał jednak, że twierdzenia o zaangażowaniu operatora nie zostały wystarczająco udowodnione. Zwrócił również uwagę na rozbieżności dotyczące skali nadużyć. W postępowaniu przewoźnik mówił o dziesięciu kartach i kwocie przekraczającej 96 tys. euro, podczas gdy w zawiadomieniu złożonym policji wskazywano trzy karty i znacznie niższą szacowaną wartość szkody.
Warunki umowy przesądziły o odpowiedzialności
Dla rozstrzygnięcia zasadnicze znaczenie miały ogólne warunki umowy.
Zgodnie z nimi użytkownik odpowiadał za zobowiązania wynikające z korzystania z karty i kodu PIN. Transakcje będące następstwem utraty, kradzieży lub niewłaściwego użycia karty obciążały klienta do chwili zgłoszenia problemu operatorowi.
Sąd podkreślił, że warunki te zostały zawarte między profesjonalnymi podmiotami i były sformułowane jasno. Nie znalazł podstaw, by przenieść finansowe skutki nadużyć na dostawcę kart.
Co więcej, sąd nie stwierdził, by operator wykonywał umowę w sposób niedbały. Jednocześnie uznał, że nieprawidłowości występowały po stronie przedsiębiorstwa transportowego.
Apelacja została oddalona, a wcześniejszy wyrok utrzymano w mocy. Przewoźnik musi zapłacić wszystkie faktury. Dodatkowo został obciążony 4755 euro kosztów postępowania apelacyjnego.
Karta paliwowa to nie tylko środek płatniczy. To również ryzyko, którym trzeba zarządzać
Wyrok nie oznacza, że w każdym przypadku oszustwa z użyciem karty paliwowej przewoźnik automatycznie będzie musiał pokryć wszystkie straty. O odpowiedzialności decydują m.in. warunki konkretnej umowy, sposób działania stron i okoliczności nadużycia.
Sprawa pokazuje, jak duże znaczenie ma sposób zarządzania kartami paliwowymi w firmie transportowej.
Samo stwierdzenie, że paliwa nie zatankował pracownik firmy, może nie wystarczyć do zakwestionowania faktury. Jeżeli umowa przenosi ryzyko nieuprawnionego użycia karty na klienta, istotne będzie również to, czy przedsiębiorstwo właściwie zabezpieczało karty i kody PIN, wiedziało, kto z nich korzysta, kontrolowało transakcje i odpowiednio szybko reagowało na nieprawidłowości.
W praktyce oznacza to, że przewoźnicy powinni traktować kontrolę kart paliwowych podobnie jak kontrolę firmowych kart płatniczych. Ewidencja użytkowników, zakaz pozostawiania kart w pojazdach, limity transakcyjne, alerty, regularne sprawdzanie tankowań i natychmiastowe blokowanie podejrzanej karty mogą zdecydować nie tylko o skali potencjalnego oszustwa, ale również o tym, kto ostatecznie za nie zapłaci.









