Kontrola drogowa miała miejsce 20 stycznia br. w okolicach byłego przejścia granicznego w Świecku. Celnicy skontrolowali bus, którym powracali pasażerowie z Holandii. Łącznie w podróżnej torbie znajdowało się 7,3 kg suszu. Zawinięty był w woreczki i posypany kawą. Właściciel torby został ustalony. Był nim 27-letni mieszkaniec Lublina.
Lubuscy celnicy w całym 2012 roku zatrzymali ponad 15 kilogramów marihuany. Złożyły się na to zarówno ujawnienia kilkukilogramowe, jak i małe „działki dla siebie" po 7 – 10 gramów. Zawsze jednak, kiedy mamy do czynienia z narkotykami, bez względu na ich ilość sprawa jest niezwykle poważna. Z jednej strony mamy bowiem najczęściej młodych ludzi przekonanych o niskiej szkodliwości swoich działań, a z drugiej, stoją doskonale zorganizowani giganci, którzy, jak szacuje się w opublikowanym w marcu 2012 roku raporcie Komisji Europejskiej dochody zorganizowanych grup przestępczych z handlu narkotykami na terenie Unii, dochody w 2012 roku zamknęli w kwocie około 100 miliardów euro.
Czy na pewno młodzi ludzie wiedzą tyle, ile powinni o narkotykach i rzekomo nieszkodliwej marihuanie? Czy wiedzą, że na przykład niewinny joint może w przyszłości mieć wpływ na choroby genetyczne ich dzieci (mutacje w obrębie plemników)? A przecież na tym się nie kończy, wręcz przeciwnie to dla większości początek niebezpiecznej drogi. Czy wreszcie mają świadomość, że potężne gangi nie sprzedają im „czystej gandzi", ale nasączają ją najróżniejszymi substancjami chemicznymi, by mieć pewność, że klient wróci, bo już wpadnie i nie będzie wiedział dlaczego?
W całej tej ogromnej machinie nie ma nadzoru, który patrzyłby na ręce dealerom i sprawdzał ich uczciwość. Potencjalne zagrożenie tkwi więc w każdym woreczku z tym niebezpiecznym suszem.
źródło: mf.gov.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz











