Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Digitalizacja opanowuje branżę logistyczną i transport. Wprawdzie reorganizacja działalności, w tym także w oparciu o rozwiązania z zakresu IT nie jest sprawą prostą, wiadomo jednak, że to właśnie tempo wdrażania technologii w sferę łańcucha dostaw zdecyduje o tym, które firmy będą się rozwijać, a które nie. Siłą rzeczy logistyka będzie coraz bardziej cyfrowa.

Cyfrowe łańcuchy dostaw szybko łączą się z tradycyjnymi. Internet rzeczy, Big Data, sztuczna inteligencja to tylko niektóre z pojęć, którymi posługujemy się coraz częściej. Dokumentacja w formie drukowanej oraz lokalne nośniki informacji zastępowane są przez technologię chmury oraz cyfrowe systemy zarządzania logistycznego.

Logistyka analizowana przez Big Data

Internet rzeczy ma spory wpływ na cyfrowe łańcuchy dostaw. Przekłada się np. na bardziej efektywny transport towarów. W branży logistycznej internet rzeczy może być wykorzystywany również po to, by udostępniać i transmitować dane pochodzące z różnych źródeł na liczne urządzenia. Pozwala to na wdrożenie nowości technicznych nie tylko dotyczących zarządzania i podejmowania decyzji, ale także załadunków czy organizacji tzw. “ostatniej mili”.

– Jakiś czas temu system EDI (Electronic Data Interchange Elektroniczna Wymiana Danych – przyp. red.) został wprowadzony do cyfrowych łańcuchów dostaw. Te międzykomputerowe sieci wymiany informacji wykorzystują standardowe formaty elektroniczne by zmniejszyć nakład pracy biurowej, podczas gdy zamówienia, faktury i pozostałe dokumenty są tworzone, wysyłane lub podpisywane przez partnerów biznesowych – mówi  – mówi Artur Jidkov, dyrektor działu aplikacji biznesowych w AsstrA-Associated Traffic.

– Następnym krokiem powinna być analiza transakcji elektronicznych, które można przechowywać przy użyciu nowych metod gromadzenia danych oraz zintegrowanych rozwiązań z branży IT, a także tzw. Big Data. Tego typu analizy mogą okazać się bardzo pomocne w procesie podejmowania decyzji biznesowych, zarządzaniu łańcuchami dostaw oraz współpracy z innymi firmami wyjaśnia Artur Jidkov.

Nowy poziom bezpieczeństwa łańcucha dostaw

Swoistym “czarnym koniem” wśród technologicznych nowinek jest  blockchain. Do niedawna większość projektów wykorzystujących ten rozproszony model gromadzenia informacji była w fazie konceptu. Coraz częściej pojawiają się opinie, że teraz nadszedł czas na ich spożytkowanie realizację. Czy blockchain sprawi np. że przeminie czas papierowych dokumentów?

Zdaniem analityków z MarketsandMarkets rynek tej technologii w 2021 r. będzie wart  2,3 mld dolarów (w 2016 r było to “zaledwie” 210 mln dolarów). Aplikacje oparte o blockchain zastosowano już w branżach finansowej, ochrony danych, IT, opieki zdrowotnej, transportu i energetyki.

– Technologia blockchain może poprawiać przejrzystość i identyfikację w łańcuchu dostaw, dzięki wykorzystaniu odpornej na oszustwa, rozproszonej bazy danych i kontrolowanego dostępu. Umożliwi ona gromadzenie kluczowych informacji o pochodzeniu każdego pojedynczego składnika wykorzystanego w procesie produkcyjnym. Oznacza to nowy poziom transparentności i bezpieczeństwa  tłumaczy Piotr Rojek, dyrektor zarządzający w DSR.

Takie rozwiązanie testuje m.in. amerykańska sieć supermarketów Wal-Mart, by skuteczniej czuwać nad jakością i świeżością sprzedawanej żywności. Technologia ta sprawia, że w każdej chwili możemy odpowiedzieć na pytania: z jakich farm pochodziły krowy, których mleko wykorzystano do jego produkcji; jakie zabiegi medyczne przeszły i jaką paszą je karmiono; w jakiej mleczarni powstała dana partia, i w końcu – w jakiej hurtowni przechowywano masło zanim trafiło do punktu sprzedaży detalicznej.

Na wykorzystanie takiej technologii w łańcuchu dostaw zdecydował się również Maersk, znany duński operator kontenerowy. Ma pomóc w zarządzaniu i śledzeniu kontenerów przez cyfryzację poszczególnych etapów transportu, od nadania przesyłki w porcie do jej odbioru w miejscu docelowym. Ponadto, dzięki urządzeniom IoT system daje możliwość monitorowania stanu przesyłki. Sensory rejestrują np. temperaturę i poziom wilgotności w kontenerze, a pomiary zapisywane są w rejestrze blockchain.

Cyfrowe umowy zamiast papierowych

Technologia ma też pomóc w finalizowaniu umów. Papierowe umowy są kłopotliwe, a ich finalizacja, gdy podpisują je podmioty stacjonujące na różnych kontynentach, może trwać tygodniami. Z kolei standardowe, cyfrowe dokumenty można łatwo podrobić… Odpowiedzią na potrzebę automatyzacji takich procesów są tzw. smart contracts.

– Za pomocą blockchain możemy negocjować i tworzyć tzw. smart contracts z różnymi podmiotami. Czyli po raz kolejny nowe technologie eliminują pośredników. Ubezpieczenie bez konieczności podpisania umowy z towarzystwem ubezpieczeniowym, zakup akcji bez brokera, konto bankowe bez banku, stworzenie dokumentu prawnego bez prawnika? – w teorii to wszystko jest możliwe uważa Artur Kurasiński, bloger technologiczny i twórca MUSE.

Z rozproszoną po wszystkich użytkownikach wspólną bazą cyfrowych informacji, żadna ze stron nie może manipulować powziętymi ustaleniami, a kontrakty wykonywane są automatycznie, bez angażowania pośredników.

– W przypadku tak zautomatyzowanych umów największymi zaletami są szybkość i bezpieczeństwo. Ponadto, są one dużo mniej podatne na ludzkie błędy, redukują potrzebę posiadania pośredników i korzystania z takich rozwiązań, jak np. rachunki powiernicze, co przekłada się na redukcję kosztów. Ponieważ inteligentne umowy są egzekwowane automatycznie, to naturalnym środowiskiem ich funkcjonowania jest internet. W przypadku fabryk inteligentne kontakty mogą sprawdzić się np. w rezerwowaniu i kupowaniu materiałów produkcyjnych lub usług prognozuje Piotr Rojek.

Maszyna sama zamówi brakujące produkty

W procesach gospodarczych, w tym logistyce jest też miejsce na technologie stosowane standardowo w tzw. obszarze konsumenckim. Wielu z nas, codziennie w różnych miejscach spotyka się z maszynami vendingowymi, czyli wydającymi (np. automaty z jedzeniem i napojami).  

– Obecnie w Polsce istnieje kilka przypadków, gdzie firmy stosują je do dystrybucji takich elementów, jak odzież robocza, materiały biurowe czy narzędzia. Pracownicy za pomocą własnego ID pobierają z maszyn potrzebną ilość danych rzeczy. Każdy ruch jest rejestrowany i autoryzowany. W ten sposób wiadomo, co dzieje się z każdym produktem, kiedy i przez kogo jest pobierany tłumaczy serwisowi eNewsroom Andrzej Zawistowski, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Menadżerów Logistyki.

Maszyna, która jest podłączona do internetu, może łączyć się z magazynem dostawcy towarów. Kiedy zajdzie taka potrzeba, zostaje wysłany sygnał o zapotrzebowaniu na kolejną dostawę i uzupełnienie produktów.

Maszyna wydająca pracownikom odzież roboczą

Fot. Michał Jurczak

– To optymalizuje proces zakupowy. Nie jest potrzebna analiza zużycia, stanu zaopatrzenia czy składanie zapotrzebowania. To wszystko robi  maszyna. Za pomocą internetu wysyła odpowiednie informacje do magazynu. Obowiązuje tylko jedna faktura zbiorcza, za cały miesiąc, obejmująca wszystkie wydania z danej maszyny vendingowej – wyjaśnia Andrzej Zawistowski.

Automat i internet rzeczy zastępuje więc człowieka w czynnościach operacyjnych. Dzięki temu pracownik może skupić się na bardziej ambitnych projektach i nie zajmować się przetwarzaniem dokumentów, co nie przynosi dużej wartości dodanej, ale w standardowym procesie musi być wykonane.

Foto: Maersk

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu