– Stanęliśmy przed zagrożeniem utratą rynku przewozowego. Wiele pojazdów już dziś nie może znaleźć zleceń przewozowych. Sytuacja jest dramatyczna. Mniejsze firmy, które miały zamówienia głównie od rosyjskich kontrahentów, mogą niedługo upaść – alarmuje Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD). Jak tłumaczy Monika Stelmach z firmy Trans.eu, od momentu wprowadzenia embarga na transport produktów do Rosji liczba przewozów spadła o 1/3. – Mówimy o ponad 3 tysiącach polskich przewoźników i kilkudziesięciu tysiącach ciężarówek, które poruszały się na trasie Polska-Wschód. Średnio około 30 proc. ciężarówek nie odbywa żadnych kursów – podkreśla Stelmach.
Według wyliczeń transportowców, w wymianie Unia Europejska – Rosja, obsługiwanej przez polskie pojazdy, przewoźnicy stracili już 60 procent przewozów. Rosjanie blokują również przewożenie towarów w tranzycie. Polscy przewoźnicy utknęli z towarem do Mongolii czy Kazachstanu. Według Jana Buczka kilkanaście tysięcy pojazdów nie znajduje w tej chwili żadnego zatrudnienia. – Bankom i firmom leasingowym już się pewnie śni po nocach, jak odbierają nam częściowo pospłacane samochody – mówi prezes ZMPD i ostrzega, że grozi to tym, że kilkadziesiąt tysięcy osób może zasilić wkrótce szeregi bezrobotnych. – Stoimy na skraju bankructwa – zaznacza.
Zamarcie transportu już odczuwają dostawcy paliw. – W sierpniu nie był widoczny sezonowy wzrost konsumpcji związany ze sprzedażą hurtową paliw wykorzystywanych w rolnictwie i transporcie – potwierdza Krzysztof Kopeć z biura prasowego Grupy Lotos. Jak wyjaśnia, koncern poradził sobie z problemem, bo dywersyfikuje sprzedaż, pozyskując nowe grupy klientów. – Dynamika sprzedaży flotowej Lotos Biznes rok do roku była dodatnia – dodaje.
Ponieważ głównym kosztem transportu jest paliwo, część przewoźników postuluje, by znieść akcyzę na paliwo na pół roku. Przedstawiciele branży domagają się też rekompensat podobnych do tych, jakie z UE mają dostać rolnicy. – Wielu przewoźników oczekuje na reakcję władz. Część szuka nowych rynków do współpracy, niektórzy, podobnie jak na Litwie, zmieniają rodzaj ładunków, dostosowując tabor do przewozu innego rodzaju towarów – tłumaczy Monika Stelmach.. Kierunki, na które zwracają uwagę polscy przewoźnicy, to głównie kraje Europy Zachodniej. – Kabotaż w UE to jedno z najlepszych wyjść w obecnej sytuacji – przekonują w firmie Trans.eu.
Sprawą zajął się rząd. Wicepremier Elżbieta Bieńkowska wystąpiła już do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Siima Kallasa z prośbą o przygotowanie interwencji KE wobec działań Federacji Rosyjskiej. MSZ prowadzi działania na forum Komitetu Polityki Handlowej KE w sprawie przygotowania skargi Komisji na Rosję do Światowej Organizacji Handlu. Przygotowywane są również doraźne rozwiązania, które mogłyby pomóc przewoźnikom. Chodzi np. o to, by Bank Gospodarstwa Krajowego mógł objąć zabezpieczeniem przedsiębiorców leasingujących pojazdy, którzy operują na rynku objętym embargiem.
Polscy przewoźnicy do Rosji co roku wykonują 270 tys. kursów. Łączna ich wartość to 700 mln euro.
źróło: e-petrol.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz











