Rumuni czekali 5 dni na wyciągnięcie ciężarówki

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

Polacy są fajni, dużo nam pomogli – mówi Constantin Galan, właściciel firmy, do której należał ciężarowy mercedes. Jego pracownicy – również obywatele Rumunii: Dan Furnica (kierowca) i Stefan Fare – jechali w piątek z Puław do rumuńskiej miejscowości Radauti. Około godz. 3 w nocy, w Stobiernej k. Rzeszowa, uciekli przed czołowym zderzeniem z innym tirem, ale w trakcie zjeżdżania na pobocze wjechali do rowu. Pojazd przewrócił się na bok.

Andrzej Szeląg z rzeszowskiej policji zapewnia, że obcokrajowców nie spotkają żadne konsekwencje: – Rumuni są poszkodowanymi. Jechali z dopuszczalną prędkością, ciężarówka była sprawna technicznie – tłumaczy. Co ciekawe, ich wersję o ucieczce przed czołowym zderzeniem potwierdzają m.in. ślady hamowania.

Nocna akcja wyciągania cysterny stanowiła jedną wielką niewiadomą. Strażacy nie chcięli się podjąć tego zadania, natomiast przez cały wtorek Galan szukał na Podkarpaciu firm, mogących się tym zająć. Niektóre z nich wyceniły się na 4 tys. euro. Ostatecznie wybór padł na Hol-Trans, którego właścicielka zgodziła się obniżyć cenę do 2,1 tys. euro.

– Ciężarówka ciężarówką, towar towarem. Najważniejsze, że moi ludzi żyją. Reszta nie jest tak istotna – mówi zadowolony z udanej akcji właściciel.

Autor: Łukasz Majcher

Zobacz również