Rząd w końcu zabrał się do roboty? Minister Adamczyk zapowiedział walkę o polski transport

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Ministrowie transportu z 9 krajów Europy Zachodniej (m.in. z Niemiec i Francji) spotkali się ostatnio, by wypracować wspólne stanowisko i podpisać porozumienie, które bez cienia wątpliwości ma charakter neoprotekcjonistyczny. W ten sposób kraje tzw. “Starej Unii” łączą siły, by zahamować rozwój sektora transportowego krajów ze wschodu Europy. Wygląda jednak na to, że po licznych apelach i naciskach, do pracy zabrał się nasz rząd, który stara się zbudować w UE front przeciwko krajom, które wprowadzają szkodliwe rozwiązania dla polskich firm jak i całej gospodarki.

Budowę frontu złożonego z 10 krajów wschodnioeuropejskich zadeklarował wczoraj w rozmowie z Polską Agencją Prasową minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.

Jakie działania prowadzi polski rząd?

We wtorek w Parlamencie Europejskim pojawiła się delegacja resortu infrastruktury, która spotkała się z polskimi eurodeputowanymi, a następnie z koordynatorami najważniejszych frakcji w PE w komisji ds. transportu i turystyki.

O czym rozmawiano?

M.in. o negatywnych skutkach, jakie mogą się pojawić po rewizji dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników. Zmiany zamierza zaproponować Komisja Europejska wiosną 2017 r.

Dyskutowano także o działaniach m.in. Niemiec i Francji, które mają ograniczyć swobodę przepływu towarów i dostęp do rynków zagranicznych dla polskich przewoźników.

Musimy podjąć ofensywę wobec różnych zjawisk, które pojawiają się w Komisji Europejskiej. Nie możemy pozwolić, by polski sektor transportowy został osłabiony decyzjami Niemiec czy Francji” – powiedział minister Adamczyk.

Będzie koalicja państw przeciwko “Sojuszowi Drogowemu” czyli inicjatywie krajów “Starej Unii”?

Minister zdradził też, że już w poprzednim roku zaczęto budować koalicję złożoną z 10 krajów (m.in. Polska, Czechy, Rumunia, Bułgaria), które sprzeciwiają się propozycjom i działaniom, które w praktyce ograniczają rolę wschodnioeuropejskich przewoźników. Chodzi przede wszystkim o administracyjne ograniczenia związane z wprowadzeniem przez kolejne kraje płacy minimalnej, czy coraz popularniejszego ostatnio pomysłu karania firm za to, że ich kierowcy spędzają odpoczynek w kabinie ciężarówki.

Można sobie wyobrazić skutki takich rozwiązań. Gdyby je wprowadzono, to polski sektor transportowy nie miałby racji bytu na rynkach europejskich. Takie działania to nic innego jak ochrona własnych rynków” – ocenił Adamczyk.

Co planuje polski rząd, by chronić polski sektor transportowy?

W marcu w Brukseli ma zostać przedstawiony raport, przygotowany z inicjatywy MIB, dowodzący, że regulacje wprowadzane przez niektóre kraje unijne dyskryminują polskie firmy transportowe, realizujące przewozy między innymi na rynku niemieckim i francuskim.

Jak oceniają działania rządu eksperci z organizacji Transport i Logistyka Polska?

Wreszcie doczekaliśmy się właściwych działań Rządu w sprawach transportu drogowego. To właśnie na zachodzie Europy, a nie w puszczach białoruskich i na rosyjskich stepach, rozstrzygnie się być albo nie być polskiego przewoźnika. Dlatego Transport i Logistyka Polska z pełną aprobatą i zadowoleniem ocenia obecnie podjęte przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa działania. Tak trzymać panie ministrze, bo to właśnie w tym roku rozstrzygnie się kształt unijnego rynku przewozów drogowych i nasza na nim obecność na najbliższe kilkanaście lat!” – skomentował Maciej Wroński, prezes TLP

Foto: brd24.pl

__________________________________________

Zobacz, najnowszy odcinek Trans.INFO: 

bcbae5b1-3395-4b29-93a2-861fbf33db0b?server=place0

Zobacz również