Kögel

SOS z naczep. Producenci zaostrzają spór z Brukselą o przepisy VECTO

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Ogromny napis SOS ułożony z naczep na terenie zakładu Kögel w Burtenbach miał zwrócić uwagę na spór wokół unijnych przepisów dotyczących emisji dwutlenku węgla dla naczep i przyczep. Producent przekonuje, że obecne cele redukcji są technicznie niewykonalne, a ich skutki mogą odbić się na cenach pojazdów, inwestycjach i zatrudnieniu w europejskim sektorze produkcji przyczep.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Symboliczna akcja w Bawarii odbyła się z udziałem Huberta Aiwangera, wicepremiera Bawarii. Protest wpisuje się jednak w znacznie szerszą inicjatywę europejskiej branży, która domaga się zmiany przepisów jeszcze przed wejściem w kluczowy etap ich obowiązywania.

VECTO obejmuje także naczepy i przyczepy

VECTO, czyli Vehicle Energy Consumption Calculation Tool, to unijny model obliczeniowy służący do wyznaczania wartości emisji dwutlenku węgla. W przypadku naczep i przyczep podstawą jest rozporządzenie Unii Europejskiej 2024/1610. Zgodnie z przepisami symulowana wartość emisji ma spaść do 2030 r. o 10 proc. dla naczep oraz o 7,5 proc. dla przyczep.

Producenci wskazują jednak na zasadniczy problem. Naczepy i przyczepy nie mają własnego układu napędowego i same nie emitują dwutlenku węgla podczas eksploatacji. Ich zdaniem model oparty na symulacji nie odzwierciedla rzeczywistych warunków eksploatacji ani specyfiki zadań transportowych wykonywanych przez tego typu pojazdy.

Branża zacieśnia front przeciwko VECTO

Akcja Kögla w Burtenbach nie jest odosobnionym protestem. Z kolei 1 lipca 2026 r., prezesi największych europejskich producentów naczep podpisali w belgijskim Koningshooikt wspólną deklarację i petycję skierowaną do Komisji Europejskiej oraz Parlamentu Europejskiego.

W dokumencie sygnatariusze oceniają, że obecny kształt rozporządzenia 2024/1610 może negatywnie wpłynąć na konkurencyjność europejskiego przemysłu. Domagają się przyspieszenia rewizji przepisów jeszcze w 2026 r., złagodzenia celu redukcji do 5 proc. oraz stopniowego wygaszania wymogów dotyczących naczep wraz z upowszechnianiem się bezemisyjnych ciągników siodłowych.

Ośmiu producentów już wcześniej skierowało sprawę do sądu

Obecne działania są kolejnym etapem sporu z Komisją Europejską. Już w 2025 r. ośmiu europejskich producentów przyczep złożyło pozew przeciwko rozporządzeniu 2024/1610, domagając się jego rewizji.

Wśród firm, które podjęły kroki prawne, znalazły się Fliegl, Kögel, Krone, Langendorf, Schmitz Cargobull, Schwarzmüller, System Trailers i Wecon. Przedsiębiorstwa te odpowiadają za ponad 80 proc. rejestracji naczep w Niemczech oraz ponad 70 proc. w Europie.

Producenci deklarują, że nie kwestionują celów klimatycznych. Sprzeciwiają się jednak metodologii, która – ich zdaniem – premiuje rozwiązania teoretyczne, nawet jeśli w praktyce mogłyby prowadzić do zmniejszenia pojemności ładunkowej, większej liczby kursów i dodatkowego ruchu na drogach.

Branża ostrzega przed karami i wzrostem cen

Symboliczny napis SOS ułożony z naczep miał zwrócić uwagę instytucji unijnych na postulaty branży. Producenci deklarują poparcie dla działań na rzecz ograniczania emisji, jednocześnie apelując o zmianę przepisów tak, aby – w ich ocenie – były one technicznie wykonalne, ekonomicznie uzasadnione i uwzględniały rzeczywiste warunki eksploatacji naczep i przyczep.

Według Kögel oraz innych czołowych europejskich producentów przyczep wymagane cele redukcji nie są możliwe do osiągnięcia przy użyciu dostępnych obecnie rozwiązań technicznych. Firma wylicza, że w jej przypadku kary mogłyby sięgać nawet 64 mln euro rocznie. Aby zrównoważyć takie obciążenie, ceny naczep mogłyby wzrosnąć nawet o 50 proc.

Zdaniem producentów skutki nowych regulacji wykraczałyby poza sektor produkcji przyczep. Wyższe koszty zakupu pojazdów mogłyby zostać przeniesione na kolejne ogniwa łańcucha dostaw – od firm transportowych i operatorów logistycznych po odbiorców końcowych. Według branży obecne regulacje mogą mieć wpływ na około 70 tys. miejsc pracy w europejskim sektorze produkcji przyczep.

Inwestycje w Burtenbach pod presją

Kögel podkreśla, że w ostatnich latach zainwestował w zakład w Burtenbach kilka milionów euro. Środki przeznaczono między innymi na linię produkcyjną nowego pojazdu chłodniczego oraz rozbudowę terenu fabryki pod kolejną halę. Według producenta ekonomiczne skutki obecnych przepisów VECTO mogą zagrozić zarówno tym inwestycjom, jak i długoterminowemu rozwojowi zakładu.

Podczas wydarzenia Hubert Aiwanger, wicepremier Bawarii, ocenił, że branża przyczep i logistyki nie potrzebuje obecnie dodatkowych obciążeń wynikających z „nierealistycznych i nadmiernych regulacji z Brukseli”. Zwrócił również uwagę, że małe i średnie przedsiębiorstwa nie dysponują nieograniczonymi zasobami finansowymi ani technologicznymi, by w krótkim czasie dostosować się do nowych wymagań.

Producenci chcą realnych, a nie modelowych oszczędności

Markus Siegner, prezes Kögel Trailer GmbH, podkreśla, że firma od lat rozwija lekkie konstrukcje, które mają ograniczać zużycie paliwa i emisje w transporcie.

Zdaniem producenta obecne przepisy VECTO nie uwzględniają realiów branży transportowej i wywierają nadmierną presję na przedsiębiorstwa. Kögel apeluje o rozwiązania, które pozwolą pogodzić cele klimatyczne z konkurencyjnością europejskiego przemysłu.

Producenci domagają się m.in. rewizji narzędzia VECTO-Trailer, wstrzymania kar do czasu, gdy cele będą technicznie osiągalne, oraz uwzględniania bezemisyjnych ciągników siodłowych przy wyznaczaniu celów dotyczących naczep.

Tagi:

Zobacz również