REKLAMA
Indeka

AdobeStock

Starzejąca się flota naczep wymusza wymianę i napędza ożywienie rynku w Europie

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 6 minut

Po trzech latach spadków europejski rynek naczep powoli zbliża się do odbicia. Nie wynika to jednak z nagłego wzrostu przewozów, lecz z faktu, że dalsze odkładanie decyzji inwestycyjnych staje się coraz trudniejsze. Według analizy ING sektor wchodzi w 2026 r. w stan określany jako „zamrożony”: ładowność jest wysoka, wykorzystanie sprzętu słabe, a inwestycje ograniczone przez niepewność gospodarczą i konsolidację. Pod pozornym spokojem rosną jednak presje strukturalne, które mogą zmienić rynek w nadchodzących miesiącach.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

ING podkreśla, że paradoks europejskiego rynku naczep jest prosty: kontynent ma wystarczająco dużo jednostek, ale wiele z nich jest starych. Jakość, niezawodność i zgodność z wymogami regulacyjnymi stają się dziś ważniejsze niż sama liczba naczep. W efekcie ożywienie w 2026 r. będzie w dużej mierze napędzane wymianą sprzętu, a nie wzrostem popytu na przewozy.

Dostawy naczep w całej Europie gwałtownie spadły po popandemicznym boomie z lat 2021–2022. W niektórych krajach liczba nowych rejestracji w 2025 r. spadła do 60–80 proc. poziomów sprzed pandemii, ponieważ właściciele flot ograniczyli inwestycje w reakcji na osłabienie popytu na przewozy. Firmy wynajmu i leasingu również wstrzymały zakupy, a duże ruchy konsolidacyjne — w tym przejęcie DB Schenker przez DSV — powodowały naturalne przerwy, gdy analizowano połączone floty.

Producenci zareagowali ograniczeniem produkcji i wprowadzeniem pracy w skróconym wymiarze godzin, przy czym restrykcje produkcyjne utrzymywały się przez większą część 2025 r. Według ING nowe rejestracje wydają się już osiągać dno na kluczowych rynkach, takich jak Niemcy, a produkcja stopniowo poprawiała się pod koniec roku. Ta stabilizacja nie oznacza jeszcze silnego odbicia, ale sugeruje, że rynek ma najgorsze już za sobą.

Źródło: ING THINK – perspektywy europejskiego rynku naczep (styczeń 2026) Wizualizacja poglądowa

Źródło: ING THINK – perspektywy europejskiego rynku naczep (styczeń 2026) Wizualizacja poglądowa

Flota rośnie, ale się starzeje

Mimo spadającej sprzedaży europejska flota naczep wciąż powiększa się. Łączna liczba jednostek w UE, EFTA i Wielkiej Brytanii osiągnęła w 2024 r. szacunkowo 3,1 mln sztuk, czyli o około 1 proc. więcej niż rok wcześniej. Od 2015 r. flota wzrosła o ponad jedną trzecią, mimo że wyniki przewozowe pozostawały w tyle.

Starzenie się floty przyspiesza. Dane z Niderlandów — traktowane jako barometr rynku — pokazują, że niemal 40 proc. naczep ma co najmniej dziesięć lat. ING sugeruje, że średnia europejska może być jeszcze wyższa. Wiele starszych naczep pozostaje odstawionych na placach, zamiast być sprzedanych, co utrzymuje teoretyczną ładowność, ale nie zwiększa realnego wykorzystania sprzętu.

Nadwyżka ładowności pełni funkcję ubezpieczenia

Choć rozbieżność między ładownością a popytem może wyglądać na nieefektywność, ING podkreśla, że utrzymywanie dodatkowych naczep ma swoje uzasadnienie. Popyt stał się mniej przewidywalny, a naczepy są relatywnie tanie w utrzymaniu w porównaniu z ciągnikami siodłowymi. Większa liczba przyczep zapewnia operatorom elastyczność, bez konieczności zwiększania liczby kierowców, i pozwala na wykorzystanie naczep jako tymczasowych magazynów w hubach logistycznych.

Jednak nadwyżka ładowności ma swoje ograniczenia. Wraz ze starzeniem się sprzętu rosną koszty utrzymania i spada niezawodność, co zmniejsza wartość posiadania dodatkowych jednostek „na wszelki wypadek”.

Infografika porównująca wzrost floty naczep w Europie z popytem na przewozy towarowe od 2015 r., pokazująca, że ładowność floty rośnie szybciej niż wyniki przewozowe. Źródło: ING THINK – perspektywy europejskiego rynku naczep (styczeń 2026) Wizualizacja poglądowa

Źródło: ING THINK – perspektywy europejskiego rynku naczep (styczeń 2026), wizualizacja poglądowa

Efektywność rośnie, ale nie rozwiązuje problemu starzenia

Postępy w cyfryzacji, sztucznej inteligencji i telematyce ograniczają puste przebiegi i poprawiają wykorzystanie flot. Według badań Transporeon, 42 proc. przewoźników wykorzystuje AI do wyceny i optymalizacji korytarzy transportowych, a 31 proc. stosuje ją do planowania tras i grafików kierowców.

Jednak zyski efektywności nie rekompensują skutków starzenia się sprzętu. W miarę zbliżania się naczep do końca ich ekonomicznej żywotności rośnie ryzyko spadku niezawodności, a „rezerwa techniczna” flot maleje.

Presja na wymianę sprzętu

W 2026 r. dynamika rynku zmienia się pod wpływem czynników jakościowych. Koszty utrzymania starych naczep rosną, a niedobory kierowców i inflacja płac ograniczają atrakcyjność renowacji. Decyzje o wymianie sprzętu są coraz częściej napędzane potrzebą zapewnienia niezawodności i zgodności z regulacjami, a nie wzrostem przewozów.

W sektorze chłodniczym na przykład wymiana silnika po 20–25 tysiącach godzin pracy często inicjuje decyzję o odnowieniu floty. Nowe naczepy zawierają też technologie poprawiające efektywność i obniżające koszty operacyjne w całym cyklu życia.

Odbicie strukturalne, nie cykliczne

ING przewiduje w 2026 r. „techniczne” odbicie sprzedaży naczep w Europie, najprawdopodobniej na poziomie niskich wartości dwucyfrowych, licząc od obniżonej bazy wynoszącej ok. 80 proc. średniej z ostatnich dziesięciu lat. To odbicie nie wynika z ekspansji popytu, lecz z konieczności wymiany sprzętu i zarządzania kosztami operacyjnymi.

Struktura rynku wpływa na tempo i charakter ożywienia. Firmy leasingowe i wynajmu odgrywają coraz większą rolę w określaniu, kiedy i jakie floty będą odnawiane, a różnice między typami naczep pozostają istotne: standardowe firanki są bardziej wrażliwe na cykle gospodarcze, natomiast naczepy chłodnicze utrzymują stabilny popyt, co odzwierciedla ich znaczenie w przewozach żywności i towarów wartościowych.

Ostatecznie europejski rynek naczep w 2026 r. wchodzi w fazę ostrożnego ożywienia, napędzanego wymianą i potrzebą przywrócenia niezawodności floty, a nie szybkim wzrostem przewozów. To reset strukturalny, w którym cyfryzacja i optymalizacja pokazują swoje korzyści, ale nie zastępują potrzeby modernizacji starzejącego się sprzętu.

Tagi:

Zobacz również